Lekkoatletyka. Tomasz Majewski: Wierzę Bukowieckiemu, że jest niewinny

- To jest niestety jego wina, ale powiedzmy sobie szczerze: ta substancja to jest jakiś śmiech na sali - mówi Tomasz Majewski o Konradzie Bukowieckim. W organizmie 19-letniego kulomiota wykryto higenaminę.
O sprawie pisaliśmy w Sport.pl już w piątek. Bukowiecki, mistrz świata i rekordzista świata juniorów, wpadł podczas MŚJ w Bydgoszczy. Miał pozytywny wynik testu, ale utrzymuje, że jest niewinny.

- Ja mu wierzę. To jest naprawdę dobry chłopak, który jest przyszłością tego sportu - powiedział Sport.pl Tomasz Majewski, dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą.

Majewski spotkał się w niedzielę z dziennikarzami na konferencji prasowej poświęconej zbliżającym się wyborom do Warszawsko-Mazowieckiego Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki. Chce zostać jego prezesem.

- Spokojnie, najpierw niech sprawa się wyjaśni. W polskim sporcie taki jest teraz klimat, że się najpierw robi medialną burzę. To wszystko miało bardzo złą kolejność. Mam nadzieję, że Konradowi nie zostanie doklejona żadna łatka - mówił o sprawie Bukowieckiego.

Utalentowany kulomiot wpadł na higenaminie, środku który nie znajduje się na liście środków zakazanych, ale należy do grupy niedozwolonych środków - beta-2 mimetyków.

- Ja przez wiele lat działałem w naszej związkowej komisji do spraw wyróżnień i dyscypliny więc wiem, że doping dopingowi nie równy - mówił Majewski. - Powiedzmy sobie szczerze: ta substancja to jest jakiś śmiech na sali. Jeśli ktoś wziąłby Fervex i miał potem badanie dopingowe to groziłaby mu większa kara niż Konradowi grozi za tą substancję - dodał.

Higenamina nie występuje na rynku jako lek, ale często jest składnikiem suplementów diety i odżywek. Mogła się znaleźć w środku stosowanym przez Bukowieckiego, nawet jeśli nie było jej w składzie.

- Problem zanieczyszczonych odżywek jest naprawdę spory. Jedna czwarta odżywek na rynku jest zanieczyszczona, trzeba bardzo uważać. W świetle aktualnych przepisów antydopingowych każdy zawodnik odpowiada za wszystkie substancje, które znajdą się w jego organizmie. To jest niestety jego wina. Mam nadzieję, że cała ta sprawa skończy się pozytywnie dla niego - albo tej kary nie będzie, albo będzie ona minimalna i on płynnie wejdzie w kolejny sezon, szybko o tej sprawie zapomni, wyciągnie z niej naukę i będzie uważał na przyszłość - komentował Majewski.

Winą Bukowieckiego jest też to, że stosował odżywki inne niż te, które rekomenduje PZLA. - Członkowie kadry mają zapewnione odżywki, ale to nie był taki produkt. To nie była odżywka ze związku, bo te są pewne i przebadane - podkreślił Majewski.



Maraton kobiet to wyczerpujące wyzwanie. Dramatyczne momenty na mecie [ZDJĘCIA]