Lekkoatletyka. Doping u Konrada Bukowieckiego: hit z odżywki, czyli kłopotliwa higenamina

Konrada Bukowieckiego czeka teraz długa walka o uniknięcie surowej kary, albo kary w ogóle. Ale z szansami na powodzenie. Higenamina, którą u niego wykryto, jest kłopotliwa: i dla sportowców, i dla tych którzy ścigają doping. Doświadczył tego przy innej substancji Jakub Wawrzyniak
- Żeby tylko takie problemy dopingowe w tym kraju były - westchnął jeden ze specjalistów od ścigania dopingowiczów, gdy rozmawialiśmy w piątek o najnowszej wpadce w polskim sporcie. Wtedy jeszcze nie było potwierdzenia, o kogo dokładnie chodzi, ale kaliber dopingowej winy już był mniej więcej znany. - To kontynuacja tematu, który polska lekkoatletyka już przerobiła - usłyszałem, z sugestią że to przypadek podobny do kłopotów tyczkarza Piotra Liska, który za zażycie metylheksanaminy, czyli zabronionego stymulantu, dostał pół roku dyskwalifikacji z możliwych dwóch lat, bo przekonał władze antydopingowe, że środek wziął nieświadomie w zanieczyszczonej odżywce.

Znajomy ze świata astmy

W sobotę Polski Związek Lekkiej Atletyki oficjalnie potwierdził: u Konrada Bukowieckiego wykryto podczas lipcowych mistrzostw świata U20 higenaminę. Czyli środek który może działać jako stymulant, wspomagać spalanie tłuszczu i znajduje się na liście zakazanych przez Światową Agencję Antydopingową (WADA) jako tzw. beta-2 mimetyk. Tyle że - i tu się zaczynają kłopoty z higenaminą - nie jest na tej liście wymieniony z nazwy. Dlatego, że cała grupa beta-2 mimetyków jest przez WADA zabroniona, bez wymieniania konkretnych substancji. Wymienione są wyłącznie wyjątki od zakazu, trzy beta-2 mimetyki dozwolone w ograniczonych dawkach: formoterol, salbutamol. salmoterol. Czyli trzy substancje świetnie znane tym, którzy się interesują tematem astmy w sporcie. Formoterol to składnik symbicortu, leku Marit Bjoergen. A salbutamol - składnik Ventolinu, leku który przedawkował Martin Johnsrud Sundby i stracił zwycięstwo w Tour de Ski 2015 i Pucharze Świata 2015.

Tych którzy sięgają dziś po higenaminę kusi przede wszystkim jej działanie wspomagające spalanie tłuszczu, ale przez wieku w azjatyckiem medycynie higenamina była używana właśnie przy leczeniu problemów z oddychaniem. Występująca w kilku gatunkach roślin higenamina to jeden z ostatnich hitów na rynku odżywek i suplementów diety. Dostępnych legalnie. Ale w sporcie zabronionych.

Mamadou Sakho: najgłośniejsza wpadka na higenaminie

To higenamina była przyczyną najgłośniejszej dopingowej wpadki 2016 roku w futbolu: za jej zażycie zdyskwalifikowano obrońcę Liverpoolu Mamadou Sakho. Francuz dostał karę 30-dniowego zawieszenia, ale dyskwalifikację ostatecznie anulowano. Sakho przekonał komisję dyscyplinarną, że nie dopuścił się znaczącego zaniedbania, bo substancji którą wziął nie znalazł na liście zabronionych przez WADA. A sportowcy których złapano na metyloheksanaminie, jak Piotrek Lisek czasem wpadają przez to, że substancja występuje pod kilkoma nazwami. A gdy na metyloheksanaminie z zanieczyszczonej odżywki wpadał kilka lat temu Jakub Wawrzyniak, tej substancji nie było jeszcze wymienionej na liście, co sprawia że ten przypadek jest być może najbliższy sprawie Bukowieckiego. I pokazuje, jakie kłopoty mogą czekać Bukowieckiego, nawet jeśli substancję wziął bez świadomości że jest zakazana i będzie - jak deklaruje - współpracował w wyjaśnieniu sprawy. Tak właśnie było z Wawrzyniakiem, ale sprawa ciągnęła się miesiącami. Piłkarz najpierw był zawieszony na trzy miesiące, potem na dwa lata, potem karę złagodzono do 12 miesięcy, a ostatecznie Trybunał Arbitrażowy zmniejszył ją znów do trzech miesięcy. Złapany na stymulancie Asafa Powell początkowo dostał 18 miesięcy, a po walce na paragrafy Trybunał Arbitrażowy zmniejszył karę do sześciu miesięcy dyskwalifikacji. W grę wchodzi zresztą również kara upomnienia, a nie zawieszenia.

Winę w dopingu się stopniuje

To dlatego trudno sprawę Bukowieckiego, Liska czy Wawrzyniaka przyrównywać do takich wpadek jak ta braci Adriana i Tomasza Zielińskich, na nandrolonie, czy np. do dopingu krwi. Winę w dopingu się stopniuje, kary również. Co innego wziąć substancję zakazaną w sporcie, ale dostępną legalnie i bez recepty, co innego twardy doping. W tym drugim przypadku argument lekkomyślności czy zaniedbania odpada. Za ten pierwszy można dostać maksimum dwa lata, za ten drugi maksimum cztery. Inna sprawa, że sportowcy często świetnie wiedzą, że odżywka jest zanieczyszczona, a i tak po nią sięgają. Wierząc w siłę sprawdzonych wymówek przed sportowymi sądami.



39 niezwykłych sportowych ciekawostek! [KLIKNIJ]