Lekkoatletyka. Hiszpańskie media: Parszczyński może być ofiarą tzw. "balkoningu"

Czy przyczyną wypadku Łukasza Parszczyńskiego na zgrupowaniu z Lloret de Mar był "balconing", czyli przeskakiwanie między hotelowymi balkonami? Polski biegacz cudem przeżył, ale uraz miednicy na długo wykluczy go ze startów.
Wypadek średniodystansowca, który przygotowywał się w Hiszpanii do sezonu olimpijskiego "zdaje się być kolejnym przypadkiem "balconingu", czyli nieszczęsnej mody panującej w takich popularnych kurortach" - pisze Mundo Deportivo". 30-letni Parszczyński, olimpijczyk z Londynu, finalista mistrzostw świata i Europy na 3000 metrów z przeszkodami, na początku lutego wypadł z balkonu na piątym piętrze jednego z hotelowych pokoi w Lloret de Mar. Spadł na balkon piętro niżej, złamał miednicę. Nie wiadomo, czy wróci do wyczynowego sportu. "Mundo Deportivo" przypomina, że moda na popisywanie się skokami z balkonu na balkon przyszła do Hiszpanii w 2010 roku, i że wielu młodych turystów zapłaciło już za to kalectwem. W świecie sportu był już jeden dramatyczny wypadek związany z balkoningiem: w 2011 Australijczyk Dane Searls, mistrz dirt jumpingu, czyli akrobacji rowerowych, zabił się po nieudanym skoku z balkonu do basenu.

Hiszpańska policja bada okoliczności wypadku, ale "Mundo Deportivo" nie powołuje się w swojej informacji na źródła policyjne, ani żadne inne.

Najpiękniejsze prawidłowo zdobyte nieuznane bramki [WIDEO]