Pekin 2015. Skuteczni jak biało-czerwoni

Już teraz polskie sukcesy są w Pekinie zauważane i dostrzegane. Prezes Jerzy Skucha przekonuje nas jednak, że budowanie polskiej lekkoatletycznej potęgi dopiero się zaczyna.
- Przed mistrzostwami mówiłem, że jak będą cztery medale w Pekinie, to będzie bardzo dobry występ. Trzymając się tej konwencji, występ jest znakomity - promieniał prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Jerzy Skucha tuż przed rozpoczęciem ostatniej, niedzielnej części zawodów. Ich kalendarz ułożył się tak, że Polacy swoje starty zakończyli w sobotę, można już było podsumować cały występ.

Biało-czerwoni wracają z Pekinu z ośmioma medalami. To wyrównanie najlepszego w historii występu na MŚ w Berlinie w 2009 roku. O to, który należy cenić wyżej, można się spierać. Teraz są trzy złota, wówczas były dwa, ale dały piąte miejsce w klasyfikacji medalowej, podczas gdy teraz jest szóste.

Faworyci rozczarowali, ale nie polscy

- Praktycznie nikt nie zawiódł. Ci zawodnicy, którzy mieli szanse na medale, je wykorzystali, może z wyjątkiem Kamili Lićwinko, która była bardzo blisko i ze świetnym wynikiem zajęła czwarte miejsce - mówił Skucha i to są słowa najlepiej podsumowujące to, co się stało w Pekinie. Z 41 rozegranych tu konkurencji indywidualnych jedynie w 16 triumfowali zawodnicy, którzy w tym roku mieli najlepszy wynik na świecie. Polska miała takich dominatorów troje i stuprocentową skuteczność - Paweł Fajdek i Anita Włodarczyk w rzucie młotem oraz Piotr Małachowski w dysku wracają do kraju ze złotymi medalami.

W dalszej kolejności do medali typowaliśmy Adama Kszczota na 800 metrów, Roberta Urbanka w dysku, Piotra Wojciechowskiego w skoku o tyczce i Lićwinko w skoku wzwyż. Jedynie ta ostatnia nie stanęła na podium, choć wyrównała własny rekord Polski, nie można mieć do niej pretensji.

Podobnie jak w Berlinie, mieliśmy też niespodzianki. Tam brązowe medale zdobyli Sylwester Bednarek w skoku wzwyż i Kamila Chudzik w siedmioboju. Teraz w mocnej stawce w skoku o tyczce brąz obok Wojciechowskiego wywalczył Piotr Lisek, który ledwie przed miesiącem zmienił trenera, a w młocie na najniższy stopniu podium stanął Wojciech Nowicki, w wieku 26 lat debiutujący na międzynarodowej imprezie tej rangi.

Rozczarowania? Jasne, w 50-osobowej reprezentacji znajdą się i one. Marcin Lewandowski był trzy razy czwarty w MŚ na 800 m, a teraz odpadł w półfinale. Joanna Fiodorow, zeszłoroczna brązowa medalistka ME, tu nie zakwalifikowała się do finału. Są to bardziej jednak zawody dla samych zawodników niż kibiców.

"Ciężka praca i fachowcy"

- Nasz sukces został dostrzeżony, odbieram tu liczne gratulacje, a już po sobotnich dwóch medalach to już w ogóle. Podchodzą osoby z różnych federacji, nie tylko znajomi z Europy i pytają, jak my to robimy. Co im mówię? Ciężka praca i dobrzy trenerzy, fachowcy. Tego nam zazdroszczą - chwalił się Skucha.

Czy Polska stała się po występie w Pekinie lekkoatletyczną potęgą, na co może wskazywać klasyfikacja medalowa? W rzutach z pewnością. Złoto i dwa srebra sprzed dwóch lat z Moskwy zastąpiły trzy złota i dwa brązy. Kenia, zwycięzca medalowej klasyfikacji, specjalizuje się głównie w biegach średnich i długich, Jamajka, która była tuż za nią, w sprintach. Polska też ma swoją niszę. I widać to też niżej. Jedyny medal w tegorocznych MŚ juniorów młodszych wywalczył kulomiot Szymon Mazur, na ME juniorów trzy z czterech złotych krążków dla Polski zdobyli miotacze. - Warszawski ośrodek rzutów istnieje już kilkanaście lat i to przynosi efekt. Teraz staramy się tworzyć takie ośrodki w innych miastach, wokół trenerów których praca przynosi efekty - mówił Skucha.

Stworzyć system

Matematyk z wykształcenia i były szef szkolenia w PZLA ma opinię dobrego organizatora i człowieka potrafiącego budować. Po wybraniu na prezesa w 2009 roku uzdrowił finanse związku, teraz mocno stawia na popularyzowanie lekkiej atletyki wśród dzieci i młodzieży. - W maju ruszył program orlików lekkoatletycznych. Na budowę małych obiektów z bieżnią ministerstwo przeznaczyło 10 milionów złotych i dofinansowuje połowę kosztów danej inwestycji. Wszystkie wnioski, około 60-70, przeszło przez ręce związku, każdy musiał dostać naszą opinię - mówił.

Stadiony mają być różne, z bieżnią 200-, 300- lub 400-metrową. Wiele z nich będzie też miało rzutnię. - Przy mniejszych obiektach to zależy od decyzji miast. Na przykład w Mławie na środku będzie boisko piłkarskie, ale przekonuję tamtejsze władze, by rzutnię zorganizować na okolicznym polu. Brakuje też trenerów. Od jesieni będziemy organizować kursy instruktorskie dla wuefistów. Wraz z poszczególnymi miastami dyskutujemy o tym, jak można je finansować, bo na to specjalnych środków nie mamy - opowiadał Skucha, a w tle co chwila rozbrzmiewał ryk radości chińskich widzów.

Dwa lata po tak udanych MŚ w Berlinie, z Daegu Polacy wrócili z jednym złotem. Po igrzyskach w Rio w polskiej kadrze może się dokonać pokoleniowa zmiana, trudno wyrokować, kto z obecnych medalistów będzie się bił o medal za dwa lata w Londynie. Trwa budowa systemu, by występy takie jak w Pekinie nie były wynikami ponad stan.



Jak Jóźwik trenowała na Krecie [ZOBACZ]


Najlepsze zdjęcia lekkoatletycznych MŚ w Pekinie [ZOBACZ]