Diamentowa Liga. Mistrzowie w opałach. Co Usain Bolt pokaże w Londynie?

Usain Bolt może nie obronić tytułu mistrza świata na 100 metrów, a Valerie Adams w pchnięciu kulą. Częściej niż w ostatnich sezonach porażki przytrafiają się także Renaudowi Lavilleniemu. Całą trójkę czeka ważny sprawdzian podczas piątkowo-sobotniego mityngu z cyklu Diamentowej Ligi w Londynie.
Bolt ma problem i mówi o tym otwarcie. - Nie wiem, na ile jestem przygotowany do tego startu. Trenowałem naprawdę ciężko, pracowałem nad tym, nad czym miałem. Teraz zobaczymy - mówił podczas czwartkowej konferencji pasowej.

28-letni rekordzista świata na 100 i 200 m z powodu kontuzji bardzo ulgowo potraktował cały zeszłoroczny sezon i w tym nie jest w stanie odnaleźć formy. Na 100 m pobiegł tylko raz, w kwietniu uzyskując w Rio de Janeiro czas 10.12. Częściej startował na 200 m, ale jego najlepszy rezultat, 20.13 uzyskane w Ostrawie, daje mu dopiero 18. miejsce na tegorocznych listach światowych.

Szykowanie formy na Pekin

Bolt nie biegał od mityngu w Nowym Jorku 13 czerwca. Odwołał starty w Paryżu i Lozannie, pojechał na Jamajkę i trenował. Przyszedł jednak moment na sprawdzian i stąd jego występ w Londynie, ogłoszony dopiero 10 lipca. Na tyle nieoczekiwany, że Bolta nie ma na żadnych materiałach promocyjnych zawodów.

- Większość moich biegów w tym sezonie było naprawdę słabych, ale teraz nie mogę się doczekać rywalizacji. Chcę wykonać krok naprzód, a w najlepszej formie być w Pekinie. Dużo pracowałem nad startem, bo pierwsze 40 m z setki to mój najsłabszy odcinek. Jeśli pokonam go dobrze, to nie będzie problemu, bo na drugiej części dystansu jestem zawsze mocny - analizował Bolt przed tłumem dziennikarzy stłoczonych w małej konferencyjnej salce.

Bolt: Doping Gatlina mnie nie boli

Problemy Bolta nie ograniczają się jednak tylko do własnej formy. Znacznie szybsi niż dwa lata temu są rywale. Dwa lata temu gry triumfował w Moskwie z czasem 9.77 był jedynym sprinterem łamiącym barierę 9.80. W tym roku już czterokrotnie dokonał tego Amerykanin Justin Gatlin, dopingowy recydywista, otwierający listy światowe wynikiem 9.74. Do formy wrócił także inny sprinter z rocznika 1982, Asafa Powell, który ustabilizował się na poziomie poniżej 9.85 i też zapowiada formę na Pekin.

Bolt pobłażliwie odniósł się do powrotu Gatlina, który wrócił w 2010 r. po czteroletnim zawieszeniu za doping i obecnie jest niepokonany od 23 wyścigów. - To było przed moimi czasami. Nie mówię, że to było w porządku, ale nie dotknęło mnie tak jak w przypadku Tysona Gay'a z którym rywalizowałem. Miałem dla niego dużo szacunku jako dla najlepszego z rywali i byłem bardzo zawiedziony, gdy się okazało, że był na dopingu - mówił. Z formy Gatlina także niewiele sobie robi. - Potrzebuję jednego biegu, w którym pobiegnę 9.70, reszta nie ma dla mnie znaczenia. Jeśli w Pekinie nie będę w najlepszej formie, to będę się denerwował. Ale mój trener się nie martwi, więc ja też nie - dodał.

Adams czeka na Rio

Ten sezon przyniósł więcej nieoczekiwanych kryzysów. Porażki po 56 kolejnych wygranych konkursach doznała kulomiotka Valerie Adams. Dwukrotna mistrzyni olimpijska i czterokrotna mistrzyni świata długo wstrzymywała się z powrotem do rywalizacji po operacji łokcia. W końcu zdecydowała się na start w Paryżu, ale z wynikiem 18.79 była piąta. W kolejnym starcie w Lucernie już wygrała, ale z rezultatem o sześć centymetrów słabszym. Na listach światowych jest dopiero 11., jednak Adams podchodzi do tegorocznych startów na luzie.

- Powrót po operacji zawsze wiąże się z ryzykiem. Chcę się upewnić, że jestem gotowa osiągnąć swoją najwyższą formę za rok, to jest dla mnie najważniejsze - mówiła w czwartek w Londynie. - Mistrzostwa świata są ważne, ale wygrałam je już cztery razy, to igrzyska są moim celem. To ciężkie chwile, ale muszę je przejść jeśli mam wygrać w Rio - wyjaśniła.

Kryzys Adams to szansa dla jej rywalek, które przez ostatnich osiem lat biły się tylko o drugie miejsce. Faworytką do złota MŚ jest Niemka Christina Schwanitz, a głównymi rywalkami Chinka Lijiao Gong i Amerykanka Michelle Carter. Wszystkie trzy przekroczyły w tym sezonie 20 m.

Laviellenie do pokonania?

Nie tak silny jak w poprzednich kilku sezonach wydaje się być także Renaud Lavillienie. Absolutny rekordzista świata w skoku o tyczce zaczął sezon od świetnego wyniku 6.05 uzyskanego w maju w Eugene, ale później sześciu metrów już nie pokonał, dwa razy z rzędu przegrywając w Paryżu i Lozannie.

- Taki jest skok o tyczce, ja nie jestem maszyną - powiedział w Londynie, gdy spytałem go, co się stało. - W Paryżu byłem po prostu trochę zmęczony. W Lozannie byłem już w lepszej formie, ale na 5.92 w każdej z trzech prób walczyłem z wiatrem. Tak się zdarza. Jednak to już nie ma znaczenia, bo potem wygrałem w mistrzostwach Francji i w Monako - zapewnił.

W Pekinie Lavillenie będzie pod presją, bo - mimo posiadania licznych medali z najważniejszych imprez - mistrzem świata jeszcze nie był. W 2011 r. przegrał z Daegu z Pawłem Wojciechowskim, a przed dwoma laty pokonał go Niemiec Raphael Holzdeppe. Obaj są w formie także w tym sezonie. Holzdeppe jest drugi na listach światowych z wynikiem 5.92, tyle skoczył też Brazyliczyk Thiago Braz. Centymetr mniej zaliczyli Konstadinos Filippidis i 21-letni Kanadyjczyk Shawnacy Barber. Wojciechowski z wynikiem 5.84, którym wygrał w Lozannie, jest szósty na listach, ale dwukrotnie był bliski poprawienia własnego rekordu Polski (5.91).

Lavillenie zdaje sobie sprawę z tego, że poziom w światowej tyczce systematycznie się podnosi. - Każdy, kto skacze 5.80 - 5.85, będzie groźny, wszyscy finaliści będą mocni, nie ma jednego poważnego rywala, jest sześciu czy siedmiu - mówił, nie wskazując nazwisk. Jeśli Lavillenie skoczy, to co potrafi, nie będzie na niego mocnych, ale każdy błąd może go sporo kosztować. W Londynie rywalami Francuza będą Barber, Wojciechowski, ale także Piotr Lisek i doświadczony Brad Walker.

W piątek z Polaków zobaczymy także Roberta Urbanka i Piotra Małachowskiego w rzucie dyskiem, sztafetę 4x100 m kobiet bez kontuzjowanej Ewy Swobody oraz Renatę Pliś na 1500 m. W sobotę wystąpi męska sztafeta 4x100 m, na 800 m pobiegną Adam Kszczot i Angelika Cichocka, a na 5000 m Dominika Nowakowska.

Największym problemem organizatorów jest pogoda. W Londynie od rana pada deszcz, a wieczorem w czasie trwania mityngu temperatura ma spaść poniżej 15 stopni. O wartościowe wyniki w takich warunkach będzie ciężko.

Jak tenisistki spędzają wakacje? Głównie na plażach... [ZDJĘCIA]




Zdjęcie Nike Buty biegowe ZOOM MAWLER kolce sprinterskie 343406 171 Zdjęcie Nike Buty biegowe ZOOM SHIFT FB kolce 317905 141 Zdjęcie PUMA BUTY COMPLETE TFX STAR 184734 03
Nike Buty biegowe ZOOM MAWL... Nike Buty biegowe ZOOM SHIF... PUMA BUTY COMPLETE TFX STAR...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Więcej o: