Drużynowe ME. Henryk Olszewski: Był problem z wizami

- W przypadku kilku zawodników nie zdążyliśmy wyrobić wiz do Rosji - mówi przed drużynowymi mistrzostwami Europy w lekkiej atletyce Henryk Olszewski, kierownik szkolenia PZLA. - Niestety, nie wystartujemy w najsilniejszym składzie - przyznaje w rozmowie ze Sport.pl.
We wtorek poznaliśmy skład reprezentacji Polski, która w sobotę i niedzielę będzie rywalizować w rosyjskich Czeboksarach w Superlidze drużynowych mistrzostw Europy. Nie wszyscy z powołanych prowadzą w swoich konkurencjach na listach tego sezonu w Polsce.

Najbardziej widoczny będzie brak Anny Jagaciak-Michalskiej w trójskoku. W tym sezonie uzyskała już 14.17 m, ale zamiast niej wystartuje Anna Zych (w tym sezonie 13.24, rekord życiowy 13.78). - Jagaciak nie jedzie z powodu urazu. Odbiła sobie piętę, ostatnio w Pradze skoczyła tylko 13.24 - wyjaśnia Olszewski.



W kilku innych konkurencjach dobre wyniki padły w niedzielę podczas 15. Europejskiego Festiwalu Lekkoatletycznego w Bydgoszczy i zaczęła się walka z czasem. Niestety, nie udało się uzyskać wiz dla Kamili Przybyły w skoku o tyczce, która w Bydgoszczy pobiła rekord juniorek, skacząc 4.30, oraz Pawła Wojciechowskiego (5.80 w skoku o tyczce) i Dominika Bochenka (13.64 s na 110 m przez płotki). Zamiast nich wystartują liderujący krajowym listom przed weekendem: Justyna Śmietanka (tyczka, 4.20), Piotr Lisek (tyczka, 5.70) i Damian Czykier (13.78).

- To nie znaczy, że spiszą się dużo słabiej. Lisek nie mógł się doczekać na swoje tyczki i skakał na innych, nie tak twardych. Teraz będzie miał w końcu swoje - przypomina Olszewski.

Skład Polaków nie jest jednak optymalny. - Niestety, nie wystartujemy w najsilniejszym składzie. Wciąż nie wiadomo, co z Ewą Swobodą, która też w ostatniej chwili załatwiała formalności w Krakowie. Liczymy na czwarte-piąte miejsce - zastrzega.

Przed rokiem w Brunszwiku Polacy byli trzeci. - Ale należy pamiętać, że wówczas zdyskwalifikowano Francuzów [młociarz Quentin Bigot został przyłapany na dopingu - przyp. red.]. Mam nadzieję, że zaprezentujemy się z jak najlepszej strony - mówi Olszewski.

Zdaniem kierownika szkolenia PZLA wybór Czeboksarów jest mało szczęśliwy. - To strasznie daleko, większość polskiej ekipy nigdy tam nie była. W dodatku Rosjanie najchętniej mieliby listę osób do wyrobienia wizy z miesięcznym wyprzedzeniem, a wtedy przecież sezon się zaczynał, jeszcze mało kto miał wyniki. Najlepiej, żeby takie zawody odbywały się w kraju bezwizowym - mówi.

Czym są drużynowe ME?

Rywalami Polski podczas zawodów w Czeboksarach będą: Białoruś, Finlandia, Francja, Hiszpania, Niemcy, Norwegia, Rosja, Szwecja, Ukraina, Wielka Brytania i Włochy. Każdy kraj wystawia zawodnika i zawodniczkę w każdej z rozgrywanych konkurencji. W porównaniu z MŚ nie rozgrywa się wielobojów i chodu, a najdłuższy dystans to 5000 metrów.

Za pierwsze miejsce w każdej z konkurencji kraj dostaje 12 punktów, za dwunaste jeden. Suma punktów decyduje o klasyfikacji generalnej. Trzy najsłabsze reprezentacje spadną do I ligi. W sumie na czterech poziomach bierze udział 47 państw.

Relacje na żywo w sobotę i niedzielę w Sport.pl, transmisje w Eurosporcie.