Oscar Pistorius idzie za kraty

Idol i niepełnosprawny olimpijczyk Oscar Pistorius dostał wyrok pięciu lat więzienia za zabicie swojej dziewczyny Reevy Steenkamp, ale może wyjść zza krat już po dziesięciu miesiącach. O ile przeżyje w więzieniu z mordercami, którzy grożą mu śmiercią.
Zagłosuj na aplikację Sport.pl LIVE!


"Najszybszy człowiek bez nóg" nie będzie apelował - stwierdzili członkowie jego rodziny po usłyszeniu wyroku, a z ich słów wynikało, że spodziewali się kary bez zawieszenia. Rodzina Reevy uznała, że sprawiedliwości stało się zadość, choć w przejmujących wypowiedziach jej członkowie podkreślali, że żadna magia nie zwróci im córki, że są jej śmiercią złamani, że już nigdy po tragedii nie dojdą do siebie, ale czują ulgę, że ten rozdział ich życia został zamknięty. Tak więc wyrok sędzi Thokozile Masipy, osiągnięty po siedmiomiesięcznym procesie w Pretorii, można uznać za salomonowy. W uzasadnieniu sędzia stwierdziła, że wyrok inny niż więzienie dla osoby, która - choć nie z rozmysłem - zastrzeliła Reevę w walentynkową noc 2013 r., byłby bardzo złym sygnałem dla społeczeństwa, podważyłby wiarygodność wymiaru sprawiedliwości, oraz wzięła pod uwagę charytatywną działalność Pistoriusa, jego skruchę i szczerą rozpacz.

Najbardziej utytułowany lekkoatleta paraolimpijczyk, pierwszy, który ścigał się na bieżni z pełnosprawnymi na olimpiadzie, i to z sukcesami, odjechał z sądu pod ścisłą obstawą policji prosto do stołecznego więzienia. Obok jego fotela w sali sądowej ktoś zostawił trzy białe róże, na zewnątrz w tłumie był również mężczyzna w pomarańczowym więziennym uniformie z transparentem: "Za zabicie pięć lat?! Są równi i równiejsi?". W mediach społecznościowych, gdzie każdy może wydać swój wyrok, przeważają oburzeni łagodnością sądu. Pojawiają się argumenty: jak to, za trolling w internecie można dostać dwa lata więzienia, a on za zabójstwo dostał tylko pięć?

Kwalifikacja przestępstwa Pistoriusa jako nieumyślnego zabójstwa - za takie uznała je sędzia Masipa miesiąc temu - pozwala na ubieganie się o zamianę więzienia na areszt domowy po odbyciu jednej szóstej kary, czyli po dziesięciu miesiącach. Po dwóch i pół roku olimpijczyk będzie mógł poprosić o zwolnienie warunkowe.

Czy podczas aresztu domowego 27-latek będzie mógł ćwiczyć poza domem? Czy będzie mógł startować? Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski wydał oświadczenie, że przez pełny wymiar kary, czyli przez pięć lat, nie dopuści Pistoriusa do startu, a więc również na igrzyskach w Rio de Janeiro w 2016 r. Niedawno organizator mityngu lekkoatletycznego Diamentowej Ligi z Brukseli stwierdził, że biegacz nie będzie tam zapraszany. Międzynarodowy Komitet Olimpijski na razie nie ogłosił swojego stanowiska.

Biegacz - do niedawna pozytywny bohater świata, inspiracja dla milionów niepełnosprawnych, milioner, do którego łasiły się największe firmy - po niezwykle kosztownym procesie jest praktycznie bankrutem. Sprzedał dom, w którym doszło do tragedii, mieszka kątem u wuja Arnolda Pistoriusa. Być może napisze książkę - ze względu na jego niezwykłą biografię z pewnością stanie się ona światowym bestsellerem i podreperuje go finansowo.

Na razie jednak na co najmniej dziesięć miesięcy trafi do Pretoria Central Prison, więzienia o koszmarnej reputacji. Skazanymi rządzą tam gangi mające ogólnokrajową strukturę. Tworzą coś w rodzaju związku zawodowego wspierającego swoich członków, dokądkolwiek ich władze penitencjarne przeniosą, a nawet gdy wyjdą na wolność i ponownie wrócą za kraty. Wszędzie zachowują stopień w gangsterskiej organizacji, ale coś za coś - muszą wykonywać rozkazy centrali.

Pistorius znajdzie się sam w szykowanej dla niego celi w skrzydle budynku z sześcioma izolatkami. Ta część więzienia jest chroniona przez oddział specjalny, gdyż sąsiadem Pistoriusa będzie czeski gangster i malwersant Radovan Krej!ci!r, oskarżany o zabójstwa i inne przestępstwa w Czechach, sądzony za głośne morderstwa, których dokonał po ucieczce do RPA w 2007 r.

Ale czy Pistorius będzie tam bezpieczny? Groził mu śmiercią zabójca, który siedzi w części więzienia jeszcze ściślej strzeżonej niż skrzydło z celą Pistoriusa. Khalil Subjee, znany jako "Generał", szef gangu 26 (oznaczają się liczbami), powiedział, że zleci zabicie Pistoriusa, skoro ten "dupek myśli, że pomogą mu w więzieniu pieniądze". Nie są to słowa rzucane na wiatr - Subjee próbował zadźgać ostrym narzędziem Janusza Walusia i Clive'a Derby'ego-Lewisa, czyli zabójców działacza z czasów apartheidu Chrisa Haniego. Ostatnie zamachy na nich miały miejsce w lutym, obaj zostali ciężko ranni. Obaj odsiadują dożywocie w tym samym więzieniu, w którym jest od wczoraj Pistorius.

Ale w dobrym zdrowiu siedzi tam od 1996 r. pułkownik Eugene de Kock, osławiony "Prime Evil" (Samo Zło), dowódca szwadronu śmierci mordującego czarnych działaczy na rzecz równouprawnienia i inspirującego masowe zbrodnie podczas apartheidu. Dostał wyrok 212 lat więzienia, dotąd nie spadł mu włos z głowy.

Wszystko o procesie Oscara Pistoriusa