Bolt pobiegnie dla Skolimowskiej

Ścigałem się na ulicy w Manchesterze, na plaży w Rio. Przyszedł czas na stadion piłkarski - mówił Usain Bolt przed sobotnim Memoriałem Kamili Skolimowskiej na Stadionie Narodowym. Anita Włodarczyk chce bić rekord świata w rzucie młotem. Początek zawodów o 16, finał 100 m o 19.
Sześciokrotny mistrz olimpijski pobiegnie w sobotę na 100 metrów - to trochę tak, jakby Rafael Nadal lub Novak Djoković zagrali pokazówkę na kortach Warszawianki - pisze dziennikarz Sport.pl Tadeusz Kądziela.

Rekordzista świata na 100 m, 200 m i w sztafecie 4x100 m za bieg w Warszawie ma otrzymać kwotę w dolarach z sześcioma zerami na końcu. - To najdroższy lekkoatleta wszech czasów. O szczegółach nie mogę mówić - ucina rozmowę o honorarium Alfons Juck, dyrektor sportowy memoriału odpowiedzialny za ściągnięcie sześciokrotnego złotego medalisty olimpijskiego do Polski.

Słowak to w lekkoatletyce osobistość - komentator, spiker, menedżer, ale przede wszystkim dyrektor mityngu IAAF w Ostrawie, na którym Bolt biega niemal co roku. - Mamy dobry kontakt, wiem, jak i kiedy się do niego zgłosić. Wypracowałem to przez lata, bo zapraszałem go do Ostrawy jeszcze jako młodego biegacza, utalentowanego, ale nie żadną gwiazdę. Od 2006 roku był właściwie co roku - chwali się Juck.

Jak jednak doszło do tego, że rekordzista świata na 100 i 200 metrów pobiegnie na Memoriale Kamili Skolimowskiej, który jeszcze niedawno odbywał się na rozpadającym się stadionie warszawskiej Skry? - Z organizatorami zastanawialiśmy się, co zrobić w tym roku, i pojawił się pomysł, żeby mityng przenieść na Stadion Narodowy. Nie jest łatwo go wypełnić, więc zaczęliśmy pracować nad ściągnięciem Bolta. I szukać daty, na którą mógłby się zgodzić - opowiada Juck. - Dla mnie jest bardzo ważne, aby wystartować w zawodach ku pamięci tak ważnej osoby dla polskiego sportu - powiedział Jamajczyk.

Szansa na jego bieg w Warszawie rzeczywiście była niepowtarzalna, bo w tym roku nie ma igrzysk ani mistrzostw świata, do których Bolt zawsze się przygotowuje niezwykle starannie. Z powodu kłopotów zdrowotnych później zaczął sezon i w efekcie okroił go do zaledwie kilku startów. Jego forma nie jest wybitna, więc nie wybierał największych mityngów.

Pobiegnie co prawda 28 sierpnia w Zurychu w zawodach prestiżowej Diamentowej Ligi, ale wcześniej ścigał się na plaży Copacabana i wystartuje w Warszawie, gdzie - podobnie jak w Rio - bieżnia zostanie położona specjalnie dla niego. Poza Boltem w biegu na 100 metrów nie zobaczymy gwiazd, takich jak na przykład w czwartek w Sztokholmie.

W szwedzkiej edycji Diamentowej Ligi w biegu na 100 m wystartowali Michael Rodgers (w tym roku 9,91 s) i rodacy Bolta: Nesta Carter (9,98) i Nickel Ashmeade (9,97). Wszyscy mieliby szanse wygrać z Usainem, który w Rio pobiegł w czasie 10,06, ale on wybrał Warszawę. Przyleciał już we wtorek, a w czwartek miał urodziny. Jak i gdzie je obchodził to pilnie strzeżona tajemnica.

- Wiedzieliśmy, że Szwedzi nie mieli szans na ściągnięcie do siebie Bolta. Trzeba być w dobrym kontakcie z jego menedżerami, kiedy układa swój kalendarz startów. Z drugiej strony finanse muszą się zgadzać, a w Sztokholmie mają z tym problemy - mówił Juck.

Bolt nie ma powodów ani formy, by w Polsce spinać się na wielki wynik (tymczasowa bieżnia też nie jest atutem). W mediach pojawiła się informacja, że przy zamkniętym dachu będzie mógł pobić rekord świata w hali, jednak to nieprawda. - Międzynarodowa federacja ujednoliciła przepisy w tym względzie i coś takiego jak halowy rekord świata nie istnieje. Możemy najwyżej mówić o najlepszym w historii wyniku w hali, ale też raczej nie w tym przypadku. Nawet przy zamkniętym dachu na stadionie będą powiewy wiatru, sędziowie mają to jeszcze potwierdzić w czasie piątkowego treningu - prostuje sędzia lekkoatletyczny Janusz Rozum.

O rekord świata w rzucie młotem powinna powalczyć Włodarczyk. Polka w Zurychu poprawiła o 30 cm własny rekord kraju (78,76 m), a teraz zapowiada atak na rekord świata Betty Heidler (79,42). Jeśli Niemka dojdzie do formy po nieudanych mistrzostwach Europy, to ich pojedynek może być pasjonujący.

Poza nimi na Narodowym wystartują inni medaliści z Zurychu: Paweł Fajdek w rzucie młotem i Tomasz Majewski w pchnięciu kulą, a także Piotr Małachowski i Robert Harting w rzucie dyskiem oraz halowa mistrzyni świata w skoku wzwyż Kamila Lićwinko.

Mimo wielkiego zainteresowania sukcesami w Zurychu na Narodowym kompletu nie będzie. - Sprzedaż biletów idzie przyzwoicie, ale stadion ma pojemność 58 tys., a lekkoatletyka to nie jest siatkówka czy piłka nożna. Obecność Bolta i sukcesy lekkoatletów sprawiły, że sprzedaż przyspieszyła. Jak będzie 20 tys. ludzi, to będę zadowolony, jak będzie 25-30 tys., to będę bardzo szczęśliwy - mówi dyrektor memoriału Marcin Rosengarten.

Więcej o: