ME w lekkoatletyce. Szeroki front lekkoatletów

- Jeśli za rok z MŚ przywiozą cztery-pięć medali, to będzie dobry wynik - mówił Janusz Rozum, sędzia lekkoatletyczny i komentator Eurosportu, o zawodnikach, którzy na mistrzostwach Europy zdobyli 12 medali.
W Zurychu biało-czerwoni wywalczyli najwięcej medali w mistrzostwach Europy od 1966 roku, więc w kraju zapanowała euforia. Na konferencji prasowej po mistrzostwach panowała atmosfera święta. Kolejni medaliści zabierali głos krótko, bo wraz z trenerami spieszyli na obiad do premiera Donalda Tuska. Na sali było kilkudziesięciu dziennikarzy i kilkanaście kamer, choć w dniu wylotu na Okęciu przedstawicieli mediów dało się policzyć na palcach jednej ręki.

Prowadzący konferencję prasową Rafał Bała wyliczał: - Przywieźliśmy 12 medali, mieliśmy 27 miejsc w ósemce, wywalczonych, licząc sztafety, przez 38 z 61 reprezentantów.

- Zaostrzyliśmy kryteria na tę imprezę i dlatego między innymi taka skuteczność. Lżej nie będzie, bo za rok będzie nas obowiązywała konkurencja światowa, a nie europejska, i będziemy musieli być jeszcze lepsi, by osiągnąć takie same sukcesy - podsumował szef wyszkolenia PZLA Henryk Olszewski.

- Start Polaków faktycznie był dobry - przyznaje Rozum, w przeszłości wiceprezes PZLA. - Więcej miejsc w ścisłych finałach (29) mieliśmy ostatnio w Helsinkach w 1971 roku. To oznacza, że idziemy dość szeroką ławą - dodaje. Czy jednak świadczy to o tym, że w skali świata polska lekkoatletyka zrobiła krok do przodu?

- Nie można zapominać, że Europa wiedzie prym głównie w konkurencjach technicznych. Jeśli prześledzimy biegi, to jej reprezentanci czasem nie mieszczą się nawet w pierwszej dziesiątce - analizuje Rozum. - Jeżeli za rok zdobędziemy na mistrzostwach świata 4-5 medali, to będzie sukces - przyznaje (w MŚ 2013 - 3, 2011 - 1, w 2009 - 8).

Jeśli chodzi o światową rywalizację, Polacy mogą liczyć przede wszystkim na Anitę Włodarczyk i Pawła Fajdka w rzucie młotem. Oboje należą do ścisłej czołówki. - To między innymi efekt walki z dopingiem w Rosji i na Białorusi. Po serii wpadek sami zaczęli badać zawodników. U nas tego problemu nie było - przypomina Rozum.

Wśród mocnych kandydatów do medali wymienia też tyczkarzy, dyskoboli oraz sztafetę 4x400 metrów, która w Zurychu po raz pierwszy od 13 lat pobiegła poniżej trzech minut i wywalczyła brąz. Jej siła wzrośnie, jeżeli dołączy do niej Karol Zalewski biegający na razie na 100 i 200 metrów. - On już bez treningu ma bardzo dobrą życiówkę na 400 m, więc będzie cennym wzmocnieniem. Polska sztafeta potrzebuje na drugiej zmianie kogoś, kto mocno szarpnie, wtedy może biegać na poziomie Brytyjczyków, a to już oznacza walkę o medale na świecie - analizuje Rozum.

Znacznie trudniej będzie Polakom nawiązać walkę z resztą świata w pozostałych konkurencjach biegowych. - Mogą skutecznie rywalizować z afrykańskimi biegaczami, jeśli będą trenować tam, gdzie oni, i tak jak oni - uważa Jacek Kostrzeba, trener Krystiana Zalewskiego, srebrnego medalisty na 3000 m z przeszkodami. - Byliśmy w tym roku w Afryce w marcu, mam nadzieję, że jeszcze tam wrócimy - dodał szkoleniowiec.

Rozum studzi jednak jego entuzjazm. - Trudno mi w to uwierzyć. Krystian musiałby wejść na wyższy poziom i się na nim ustabilizować. Nawet jeśli zbliży się do rekordu Polski, to dziesięciu Kenijczyków będzie od niego szybszych. Bardziej od warunków treningowych liczy się pomysł szkoleniowy - uważa Rozum. - Warto przypomnieć to, co powiedział w 2011 roku Tomasz Majewski po nieudanym starcie na mistrzostwach świata w Daegu, że nie ma na co zwalić, bo miał wszystko. Wielu czołowych polskich zawodników może liczyć na bardzo dobre warunki, na ich przygotowanie łoży się spore środki - przypomina.

Przykładem na dobry wynik stosunkowo niedużym kosztem są młodzi Artur Kuciapski i Joanna Jóźwik w biegu na 800 metrów. Zdobyli odpowiednio srebro i brąz, choć debiutowali na dużej imprezie. - Przygotowywaliśmy się głównie w Zakopanem. Byliśmy też na dwóch zgrupowaniach w Portugalii - mówił ich szkoleniowiec Andrzej Wołkowycki.

- Wielu naszych trenerów ma otwarte głowy, patrzą na świat. Jóźwik i Kuciapski biegali nadspodziewanie dobrze, ciekaw jestem, na jaki pomysł wpadł ich trener - przyznaje Rozum i przypomina, że akurat na średnich dystansach zawodnikom z Afryki przytrafiają się też wpadki. Na zeszłorocznych MŚ w Moskwie cztery medale na 800 i 1500 metrów zdobyli Amerykanie.

- Cieszy mnie wiek medalistów. To są w większości zawodnicy z rocznika '89, a nawet młodsi. 32-letni Tomasz Majewski wydaje się tu weteranem, a nie jest jeszcze taki stary. Także 31-letni Shegumo powinien się jeszcze bardzo rozwinąć, bo on do tej pory startował tylko w Polsce, a możliwości ma spore, co pokazał na trudnej trasie w Zurychu. No i on akurat może rywalizować z biegaczami z Afryki, w końcu sam stamtąd pochodzi - mówi Rozum.



To były polskie mistrzostwa! Zobacz dwunastu wspaniałych medalistów z Zurichu!