Lekkoatletyczne ME. Czapiewski: Kuciapski rewelacją, zmieniam zdanie w sprawie Jóźwik

- Artur Kuciapski wywalczył sobie przepustki na dobre mityngi, teraz będzie zarabiał i dalej śrubował ?życiówkę?. A ja żegnam się z rekordem Polski. Adam Kszczot wkrótce pobije mój wynik z 2001 roku - mówi Paweł Czapiewski po finale 800, w którym złoty medal zdobył Kszczot, a srebrny - Kuciapski. Brązowy medalista MŚ z 2001 roku zmienia swoją prognozę na sobotni finał kobiet. - Mówiłem, że jest delikatna szansa na medal Joanny Jóźwik, teraz daję sobie rękę uciąć, że ona stanie na podium - mówi o zawodniczce, która ma tego samego trenera, co Kuciapski.
Czego nie możesz przegapić w Zurychu? Kiedy włączyć TV? [PORADNIK] 

W ośmioosobowym finale 800 m pobiegło trzech Polaków. Kuciapski, który w grudniu skończy 21 lat, jako debiutant miał się uczyć od utytułowanych Kszczota i Marcina Lewandowskiego oraz Francuza Pierre'a-Ambroise'a Bosse'a. Kszczot rzeczywiście pokazał wielką klasę, łatwo wygrywając, ale Lewandowski i Bosse w ostatniej części opadli i zajęli odpowiednio piąte oraz ósme miejsce. Ostatnie 100 metrów było popisem Kuciapskiego, który przesunął się z siódmej na drugą pozycję.

Mistrz Wołkowycki

- Zmieniam zdanie. Mówiłem, że jest delikatna szansa na medal dla Joanny Jóźwik, a teraz daję sobie rękę uciąć, że ona też stanie na podium. A nawet powiem więcej - powalczy o zwycięstwo - mówi Czapiewski po niespodziewanym sukcesie Kuciapskiego.

Skąd ten optymizm? To oczywiste - Jóźwik, identycznie jak Kuciapski, jest podopieczną Andrzeja Wołkowyckiego. - Przeanalizowałem jej półfinałowy bieg, widzę, że jest najszybsza w stawce. Jest przygotowana na bieganie w granicach 1:59,00, a trener Wołkowycki, który ją prowadzi, ewidentnie świetnie wykonał swoją robotę. To widać też po Kuciapskim - mówi Czapiewski.

O Kuciapskim nasz najlepszy 800-metrowiec sprzed lat mówił przed finałem, że nie zdoła powalczyć z Kszczotem, Lewandowskim i Bosse'em, bo ta trójka przerasta całą resztę co najmniej o klasę. - Można powiedzieć, że Artur sprawił niespodziankę, ale niespodzianka to bardzo mało powiedziane. Po tym, jak Robert Urbanek zdobył brąz w rzucie dyskiem, a Piotr Małachowski był czwarty i jak teraz Kuciapski wbiegł na podium, gdy nie zdołał tego zrobić Lewandowski, możemy się cieszyć, że mamy takich chłopaków, którzy zastępują bardziej utytułowanych kolegów - tłumaczy teraz Czapiewski.

Kuciapski zacznie zarabiać, Kszczot biegnie po wielki wynik

Kuciapski kolejny raz w Zurychu pobił swój rekord życiowy. Na mistrzostwa przyjechał z "życiówką" 1:46,04, teraz wynosi ona 1:44,89. - To jest już wynik budzący szacunek. Szczególnie że odniesiony w takich warunkach. Przecież w tym deszczu i zimnie na finiszu zawodników mroziło. Artura nie zmroziło, bo pobiegł na chłodno, jak wielki mistrz. Zachował spokój, był wyrachowany, potwierdził, że jak się ma w głowie, to się zyskuje - komplementuje naszą rewelację Czapiewski.

Na wszelkie komplementy Kuciapski zasługuje jak mało kto. Jeszcze rok temu odpadał w eliminacjach młodzieżowych mistrzostw Europy, uzyskując wynik 1:53,50. W lutym bieżącego roku jego rekord życiowy wynosił 1:48,19. - Można i trzeba się zastanawiać, jakie limity ma ten chłopak. W 2001 roku poprawiłem się o trzy sekundy, też mogłem pomyśleć, że nie mam limitów, ale później już nigdy tak szybko jak wtedy nie biegałem - mówi Czapiewski. - Wierzę jednak, że z Arturem będzie inaczej. Warto pamiętać, że finał to był już jego trzeci bieg w Zurychu, a więc miał w nogach, a i tak uzyskał bardzo dobry wynik. Na pewno wywalczył nim sobie przepustki na dobre mityngi, teraz będzie zarabiał pieniądze i będzie miał okazję dalej śrubować "życiówkę" - dodaje.

Jeśli mowa o śrubowaniu "życiówek", to zdaniem Czapiewskiego wkrótce swoją poprawi też Kszczot. - Myślę, że wreszcie się żegnam z rekordem Polski. Po tym, co pokazał Adam, jestem przekonany, że pobije mój wynik z 2001 roku [1:43,22]. On osiągnął 1:44,15 w wielkim stylu, a biegł w deszczu. To jest nasza naprawdę duża nadzieja na wielki wynik - kończy nasz były 800-metrowiec.