Lekkoatletyczne ME. #LetrunningWIN, czyli Twitter podzielony po dyskwalifikacji Mekhissiego-Benabbada

Dziennikarze lekkoatletyczni i nie tylko rozpoczęli zaciekły spór. Czy sędziowie słusznie zdyskwalifikowali Francuza Mahiedine'a Mekhissiego-Benabbada za zdjęcie koszulki na ostatniej prostej biegu na 3000 m z przeszkodami posdczas mistrzostw Europy w Zurychu?
Mekhissi-Benabbad był liderem tegorocznych list w Europie i faworytem biegu. Ku zdziwieniu wszystkich finiszując zdarł z siebie koszulkę i minął metę półnagi. - Nie skupiałem się na tym, co robi Francuz, ale nie było to odpowiednie zachowanie u takiej klasy zawodnika - skwitował Krystian Zalewski, jeszcze przed dyskwalifikacją. Polak dzięki niej przesunął się z trzeciego na drugie miejsce, czyli zamiast brązu otrzyma srebro.

Według Tomasza Wieczorka, członka Komisji Sportowo-Technicznej Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, to decyzja uprawniona.











Wydawać by się mogło, że to słuszny werdykt. Lekkoatletyka jest nazywana "Królową Sportu", bardzo ceni się w niej zasady i grę fair. Nie wszyscy jednak mogli się pogodzić z takim rozstrzygnięciem. Najdobitniej protest wyraziła Joanna Seliga z "Przeglądu Sportowego".









Pojawiły się też nawiązania do dyskwalifikacji Legii. Sprawę rozpalającą Polaków w ostatnich dniach przytoczył dziennikarz TOK FM Kamil Gapiński.









Są jednak i przeciwne głosy, choćby redaktora naczelnego Biathlon.pl Sebastiana Krystka.





Warto podkreślić, że wniosek o dyskwalifikację Francuza złożyli Hiszpanie, którzy zyskali dzięki temu brązowy medal dla Angela Mullery.

Więcej o: