Lekkoatletyczne ME. Wiatr w Zurychu komplikuje zawody

Po słonecznym wtorku w środę pogoda płata figle organizatorom lekkoatletycznych ME w Zurychu. Z powodu wiatru rywalizacji w skoku o tyczce nie zakończyli dziesięcioboiści, a popołudniowa sesja rozpocznie się z godzinnym opóźnieniem.
W nocy z wtorku na środę padało, potem kropiło, a chmury przepędził dopiero wiatr. Niestety, silny wiatr, stanowiący dużo większą niedogodność niż opady. Silne podmuchy mogą pomóc miotaczom, ale przeszkadzają tyczkarzom i wypaczają rywalizację w sprintach, skoku w dal czy trójskoku. Z tego powodu starannie zaplanowany harmonogram ulegnie zmianom.

"Z powodu silnego wiatru i chcąc zapewnić zawodnikom sprawiedliwą rywalizację, delegat techniczny mistrzostw Europy w Zurychu zdecydował o przełożeniu rywalizacji w środowej popołudniowej sesji o pół godziny. Spowoduje to niewielkie zmiany w programie zawodów. Zmiany te będą na bieżąco komunikowane widzom w czasie zawodów" - oświadczenie takiej treści rozdali dziennikarzom wolontariusze.

Początkowo wydawało się, że zawody zaczną się o 18, ale zaraz przedłużono przerwę do 18.30. Rewolucję do jakiej mogłoby doprowadzić odwołanie sesji popołudniowej trudno sobie wyobrazić. Kalendarze zawodów lekkoatletycznych stanowią precyzyjną, zaplanowaną co do minuty, układankę. Organizatorzy mają więc obecnie duży problem, by ułożyć ją na nowo. Według wstępnych planów o 20.35 miał się rozpocząć finał rzutu dyskiem z udziałem Piotra Małachowskiego i Roberta Urbanka. Relacja na żywo z popołudniowej sesji w Sport.pl, transmisja w Eurosporcie.