Hicham El Guerrouj. Guliwer z kraju liliputów

Wszyscy widzą, jak biega, ale nikt nie potrafi tego powtórzyć. Jego krok jest tak swobodny, jakby biegł z górki.


- Nie spałem przez pięć dni. Cała Francja mnie nienawidzi! - powiedział przez telefon siostrze Hicham El Guerrouj dzień przed finałem na 1500 m, w którym miał się zmierzyć z Francuzami Fouadem Chouki i Mehdi Baalą.

Na Stade de France po finałowym biegu na 1500 m wydawało się, że pół stadionu sądzi, iż przyszło oglądać mistrzostwa Maroka. Druga połowa szalała za Francuzami. Ale Francuzi są stateczni. Żaden nie wyskoczył z trybun na bieżnię, jak zrobił jeden z marokańskich kibiców. Zresztą być może był to dziennikarz telewizyjny albo operator kamery (bo wypadł na bieżnię z tamtych sektorów trybun), który rzucił w diabły swój sprzęt i całował Hichama, aż iskry szły. Ze łzami w oczach. Potem dołączył drugi i też całował, potem wolontariuszka - pewnie z marokańskimi korzeniami - wręczyła mu piękną haftowaną, krwistoczerwoną marokańską flagę z zieloną gwiazdą zamiast napoju "powerade", który miała obowiązek dać. - A, co najwyżej mnie wyrzucą - pomyślała pewnie. Sam Hicham udawał, że gra na gitarze. - Uwielbiam Rolling Stonesów - wyjaśnił na konferencji prasowej.

Kiedyś jego kolega z zespołu Maroka Brahim Boulami, znany przeszkodowiec, powiedział: - Jesteśmy narodem liliputów. Hicham jest dla nas jak Boenig i NASA dla Amerykanów.

Guliwer - Hicham el Guerrouj - jest rzeczywiście najlepszym, co Maroko dało światu od czasu przygotowania pierwszej tabuli i kuskus.

Detronizacja po arabsku

Nieraz zastanawiamy się, dlaczego innym przychodzi z łatwością coś, co innych wprost morduje.

Dlaczego Vincent Van Gogh potrzebował zaledwie dnia, aby namalować obraz, który teraz wart jest 50 mln dol? Dlaczego Jehudi Menuhin potrafi zagrać koncert Wieniawskiego, po którym ludzie nie chcą słuchać dźwięku żadnych innych skrzypiec? Dlaczego El Guerrouj wygląda, jakby płynął i przy tym paraliżuje rywali swoim biegiem? Dlaczego te zwycięstwa wyglądają na łatwe? Dlaczego na mecie wygląda na takiego, który mógłby pobiec zaraz w drugą stronę?

Na Stade de France na dobrą sprawę nikt nie był w stanie podjąć z nim walki. 25-letni Francuz Mehdi Baala ze Strasburga, ale z algierskimi korzeniami ostatnie 100 metrów przemierzył rozpędem wpatrzony w plecy genialnego biegacza.

I tak jest od 1999 roku, kiedy nastąpiła detronizacja poprzedniego króla.

Czy pamiętacie, z jaką łatwością Algierczyk Nureddin Morceli pokonywał rywali na 1500 m? Fantastyczny finisz gwarantował mu medal. Nikt nie zwyciężył tego malutkiego biegacza od 1992 aż do 1996 roku. Cztery lata! Morceli urwał z rekordu świata Steve'a Crama utrzymujacego się wówczas od ośmiu lat aż dwie sekundy, co w nowoczesnej lekkoatletyce jest już ewenementem.

Kiedy jednak w 1996 roku na igrzyskach olimpijskich w Atlancie obaj startowali w finale 1500 m, wcale nie było pewne, czy Morceli odeprze atak 22-letniego wówczas Marokańczyka. Wtedy, kiedy Hicham zaczynał wyprzedzać Morcelego na ostatnim okrążeniu, jego stopa i łydka Morcelego spotkały się. El Guerrouj upadł i przybiegł na metę ostatni.

Wkrótce po igrzyskach w Atlancie na finale Grand Prix w Mediolanie El Guerrouj pokonał Morcelego, zadając mu pierwszy mocny cios. Drugi cios, potężniejszy - na mistrzostwach świata w Atenach w 1997 roku. To było oficjalna detronizacja i oczekiwana, Marokańczyk niedawno pobił halowe rekordy świata na 1500 m i na 1 milę. W Grecji wyprzedził rywali na ostatnim okrążeniu i zdobył pierwszy z czterech tytułów mistrzowskich.

I wreszcie trzeci cios Hicham zadał w 1998 roku podczas mityngu Złotej Ligi w Rzymie. Cały tamten bieg na 1500 metrów przeszedł do historii lekkoatletyki, ale ostatnie okrążenie przeszło do jej annałów. Hicham pokonał je w niewiarygodnym, nieosiągalnym dla nikogo czasie 55,3 s. Skończyło się czymś oczywistym - pobiciem rekordu świata należącego właśnie do Morcelego (3.26,00) o 1,7 s.

Fatum wisi nad każdym

Pewnie każdy na świecie ma swoje fatum, tylko trzeba się dobrze rozejrzeć. Dla Hichama największym życiowym wyzwaniem świadczącym o tym, czy podoła presji psychicznej, będą igrzyska olimpijskie w Atenach.

Dlaczego?

Bo musi zmierzyć się z prawem serii. Zdarzenie z Morcelim w Atlancie zapoczątkowało olimpijskie klęski.

Ale w 2000 roku był marokańskim królem, niepokonanym, poza zasięgiem, budzącym szacunek. Przez cały 2000 rok Hicham był niepokonany na 1500 m i na 1 milę. Ten jeden wyjątek był w finale olimpijskim w Sydney. Okazało się, że w jednym człowieku Hicham nie wzbudził na tyle szacunku, aby go zastraszyć, zdominować, nie pozwolić na choćby myśl o zwycięstwie. Pokonał go jego były "zając", czyli ten biegacz, który dyktuje wysokie tempo biegu na mityngach, a potem schodzi z bieżni - Kenijczyk Noah Ngeny, który ciągnął Marokańczyka podczas bicia rekordu w Rzymie.

Gdzie leży źródło tego talentu?

Jak powiedział Sebastian Coe po zdobyciu przez Hichama drugiego tytułu w Sewilli w 1999 roku: - Jego bieg był dziełem skończonym.

Tajemnica zwycięstw Hichama jest podobna do tajemnicy zwycięstw Brazylii w piłkarskich mistrzostwach świata - ich taktyka nie jest dla nikogo zaskoczeniem, ale nikt nie potrafi temu zaradzić.

Podobnie jest z biegiem Hichama. Wszyscy widzą, ale nikt nie potrafi tego powtórzyć. Wrażenie swobody kroku, wrażenie, jakby jako jedyny biegł z górki, jest potężne. Na pewno bierze się to również z genów. Hicham pochodzi z marokańskiego płaskowyżu w górach Atlas - około 2000 m n.p.m. - a trenuje w Irfen na tej samej wysokości. Dzięki temu ma płuca arabów z Janowa, a szybkość przemian biochemicznych jak w najlepszych enerdowskich laboratoriach.

- Problem z trenowaniem Hichama nie polega na tym, aby go zmusić do większych ćwiczeń, ale do mniejszych - mówi jego trener.

Za rok jest olimpiada w Atenach, sytuacja się powtarza. W 2002 roku Hicham był w 11 wyścigach, w których brał udział, niepokonany. W tym roku należą do niego najlepsze czasy na tym dystansie i aż do dziś nie dał się pokonać. Teraz Hicham El Guerrouj jest gotowy do staru na 5000 m. Gdyby wygrał i na tym dystansie, nie tylko zaskoczyłby pewnych siebie Kenijczyków i Etiopczyków, ale również dorównałby legendzie igrzysk znanych jako Rydwany Ognia - w Paryżu w 1924 roku Paavo Nurmi zdobył złoto na 1500 m, a zaledwie godzinę później 5000 m.

Co będzie w Atenach?





Hicham El Guerrouj

ur. 14 września 1974 roku w Berkane w Maroku

wzrost 176 cm

waga 58 kg

Czterokrotny mistrz świata na 1500 m

Pierwszy sportowiec wybrany dwa razy z rzędu od czasu ustanowienia nagrody w 1988 roku przez IAAF na Lekkoatletę Roku (2001, 2002)