Po finale biegu na 100 m: Bohater St. Kitts

Niespodziewane zwycięstwo pochodzącego z karaibskiego państewka St. Kitts i Nevis sprintera Kima Collinsa zginęło w cieniu protestów związanych z dyskwalifikacjami za falstarty. Amerykańskie gazety pisały tylko o swoich. Na rodzinnej wyspie Collinsa żadna gazeta (jeśli istnieje) nie ma swojej strony internetowej.
Agencja AP napisała: "W dniu rozczarowań dla Amerykanów Kim Collins z St. Kitts i Nevis - z ludnością poniżej 40 tys. - został ukoronowany na mistrza świata. Amerykanie zostali odsunięci od medali w tym jednym z najważniejszych wydarzeń mistrzostw po raz drugi w historii (wcześniej w 1995 roku).

- To pokazuje wszystkim: Popatrzcie, są inni ludzie na świecie, którzy też coś potrafią. Nie trzeba być z wielkiego i bogatego kraju, bogatej rodziny - mówi Collins. - Te rzeczy nie mają znaczenia, gdy się ma jakiś talent.

27-letni Collins, który studiował socjologię na amerykańskim uniwersytecie Texas-Christian, był szósty na mistrzostwach świata w 2001 roku z tym samym czasem, z którym wygrał w poniedziałek (10,07). Był także siódmy na igrzyskach w Sydney. Sam o sobie mówi, że jest leniwy. Z typowym karaibskim akcentem tłumaczył w Paryżu reporterom, że zaczął biegać tylko dlatego, żeby zainteresować sobą kobiety. - Nie jestem jednym z tych ciężko pracujących sprinterów. Jestem bardziej wyluzowany. Jeśli nie czuję chęci do treningu, mój trener dostaje ode mnie telefon. Nie sądzę, że trzeba się mordować. Nawet nie podnoszę żadnych ciężarów, nie pracuję na siłowni - mówił Collins dla AP.

Jeszcze przed mistrzostwami na oficjalnej stronie internetowej rządu St. Kitts i Nevis chwalono się, jak bardzo Kim jest wdzięczny swojemu krajowi: "Gwiazda sprintu Kim Collins podziękował rządowi i narodowi St. Kitts i Nevis za ich wsparcie. W ostatnim wywiadzie dla "The Daily Telegraph" Collins opowiadał, że jego życie zmieniło się dramatycznie, od kiedy wygrał Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej w 2002 roku. - Tam w ojczyźnie wszyscy do dziś świętują. Dostałem dom od rządu. Jest nawet ulica imienia Kima Collinsa. A kiedy wracam do domu, zawsze czeka na mnie na lotnisku samochód - opowiadał Collins. 24 godziny po biegu nowej "informacji prasowej" o reakcji rządu St. Kitts i Nevis na złoto MŚ jeszcze nie było...