Sport.pl

Wicemistrz olimpijski oglądał MP na stadionie im. swojego ojca

Na toruńskim stadionie im. Grzegorza Duneckiego rozegrano 89. Mistrzostwa Polski w Lekkiej Atletyce. Zawody obserwował jego syn - srebrny medalista olimpijski z Moskwy - Leszek Dunecki, dziś prezes Lubelskiego Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki.
* Rozmowa z Leszkiem Duneckim

Wiesław Pawłat: Jakie to uczucie jak się ogląda imprezę na stadionie imienia swojego ojca?

Leszek Dunecki: Trudno to określić. Na pewno jestem z tego dumny. Mój tata był sprinterem - dwukrotnym mistrzem Polski na 200 m w latach międzywojennych i potencjalnym olimpijczykiem na rok 1940. Niestety, jego świetnie zapowiadającą się karierę przerwała II wojna światowa. Przed czterema laty ktoś w Toruniu, gdzie przez wiele lat mieszkaliśmy, odnalazł stary film z zarejestrowanymi różnymi wydarzeniami i była na nim między innymi przysięga olimpijska, którą w 1939 roku składał mój ojciec. To był dla mnie szok, bo ja praktycznie taty nie znałem. Zginął tragicznie w wypadku, kiedy miałem trzy lata. Pamiętałem go tylko ze starych zdjęć. Z równie dużym wzruszeniem przyjąłem wiadomość o nadaniu toruńskiemu stadionowi imienia mojego taty. A jak oceniasz poziom sportowy rozegranych w twoim rodzinnym mieście mistrzostw Polski?

- Odpowiem krótko - był przeciętny.

Wobec tego co to nam wróży na nadchodzących mistrzostwach świata, które odbędą się w Moskwie?

- Do tej imprezy zostało jeszcze trochę czasu, bo zawody rozpoczynają się dopiero 10 sierpnia, więc to i owo da się jeszcze poprawić. Mamy grupę wypróbowanych zawodników i zawodniczek, która zwykle nie zawodzi. Mam tu na myśli miotaczy Anitę Włodarczyk, Tomasza Majewskiego, Piotra Małachowskiego, średniodystansowców Adama Kszczota i Marcina Lewandowskiego. Z bardzo dobrej strony pokazał się na mistrzostwach płotkarz Artur Noga. Groźne mogą być też sztafety. Bardzo liczę na udany start skoczka wzwyż Szymona Kiecany z Agrosu Zamość, natomiast zupełnie nie wiem czego się spodziewać po jego koledze klubowym - młociarzu Pawle Fajdku, który ma olbrzymi talent, ale jakoś w imprezach najwyższej rangi zawodzi. Być może przyczyna tych niepowodzeń tkwi w psychice. Dodam, że obaj ci zawodnicy jako jedyni z Lubelszczyzny znaleźli się w reprezentacji Polski na tę imprezę.

Na mistrzostwach kraju zawodnicy z województwa lubelskiego zdobyli siedem medali, w tym dwa złote. Czy to dobry wynik?

- Można go uznać za co najwyżej średni. Ja spodziewałem się więcej.

*Leszek Dunecki, prezes LOZLA, wicemistrz olimpijski z Moskwy w sztafecie 4x100 m, mistrz Europy w tej konkurencji, mistrz Europy juniorów w skoku w dal, siedem razy zdobywał tytuł mistrza Polski w sprintach.