Maratony. Rekord w Berlinie, rekord w Warszawie

Patrick Makau to kolejne objawienie wśród kenijskich maratończyków. W Berlinie pobił o 21 s rekord świata należący dotąd do Etiopczyka Heile Gebrselassie. W Warszawie wygrał jego rodak John Sammy Kibet w czasie tylko 5 min gorszym
Nowy rekord świata wynosi teraz 2 godz. 3 min 38 s.

Makau wygrał berliński klasyk również w zeszłym roku. Zarzucił wtedy wszystkie inne starty i przygotowywał się tylko do tego jednego biegu. Plany pobicia rekordu zepsuł deszcz.

W tym roku pogoda w Berlinie - i w Warszawie - była słoneczna. Temperatura umiarkowana - w sam raz dla Kenijczyków.

Makau uciekł Etiopczykowi na 27. kilometrze. Do tego momentu biegli razem w tempie na rekord świata. Wyglądało na to, że 26-letni Kenijczyk wyczuł, że biegnący obok 38-letni rekordzista świata przeżywa koszmarne kłopoty. Gebrselassie miał widoczne kłopoty z oddychaniem. Gdy tylko Makau uciekł, Etiopczyk stanął i trzymał się za piersi. Po minucie jednak przemógł się i wrócił na trasę. Jednak na najwyższym światowym poziomie tak biegać się nie da. Gebrselassie, najwspanialszy długodystansowiec w historii, zszedł z trasy kilka kilometrów później.

Etiopczyk długo chorował na astmę - ma zgodę na przyjmowanie leków, ale ostatnio je odstawił, bo objawy choroby zelżały. Być może właśnie podczas maratonu się znów nasiliły.

- To nie jest koniec kariery dla Heile, ale jest to koniec jego ery - powiedział jego menedżer Jos Hermans.

W zakończeniu ery Gebrselassie wielki udział ma Makau.

W zeszłym roku (pod nieobecność Etiopczyka) wygrał w Berlinie po serii czterech triumfów Heile. - Być może czas teraz na nową generację maratończyków - powiedział 26-letni rekordzista po drugim zwycięstwie z rzędu.

Ale oznaki słabości starego mistrza widać było wcześniej - na skutek kontuzji kolana Gebrselassie wycofał się z maratonu w Nowym Jorku i natychmiast ogłosił koniec kariery. Potem zmienił zdanie. Wystartował w tym roku w półmaratonie i w biegu na 10 km, aby przygotować się do startu w Berlinie. W Niemczech chciał się zakwalifikować do reprezentacji na igrzyska w Londynie, jego piątych. Żadnemu długodystansowcowi to się dotąd nie udało. Ale teraz Gebre będzie miał z tym problem. - Heile nie staje się młodszy, tymczasem ci młodsi biegają coraz szybciej. Jestem pewien, że za chwilę zobaczymy dalsze cięcie rekordu - powiedział Hermans.

Za Makau na metę przybiegł "zając" drużyny Kenii Stephen Kwelio Chemplany przed kolejnym Kenijczykiem Edwinem Kimaiyo. Wśród kobiet wygrała Florence Kiplagat z Kenii.

W Warszawie, w 33. edycji maratonu - tym razem był on memoriałem szefa PKOl Piotra Nurowskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej - też wygrał Kenijczyk. John Sammy Kibet pobiegł w najszybszym czasie w historii warszawskiego maratonu (2,08,17). Ponieważ wynik był też lepszy od rekordu Polski (2,09,23), Kibet otrzymał główną nagrodę - Volvo XC60. Ponad 5 min za Kibetem finiszował jego rodak Mussau Mwanzila.

Wystartowało ponad 4 tys. biegaczy.