Lekkoatletyczne MŚ 2011. Anita Włodarczyk - ostatnia nadzieja na medal

Anita Włodarczyk, broniąca tytułu mistrzyni świata w rzucie młotem, to ostatnia nasza nadzieja na medal w lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Daegu. W finale faworytką Polka jednak nie będzie, najgroźniejsze rywalki rzucały w eliminacjach dalej. Relacja Z Czuba i na żywo od 11:15
Broniąca tytułu mistrzyni świata Polka w pierwszej próbie rzuciła 71,09 m. Minimum kwalifikacyjne wynosiło 71 m. Najgroźniejsza rywalka Niemka Betty Heidler również potrzebowała jednego rzutu - 71,48 m.

W taki sam sposób minimum wywalczyły też Chinka Zhang Wenxiu (74,17), Kubanka Yipsi Moreno (73,29) i Rosjanka Tatiana Łysenko (71,94). Do finału awansowało dziewięć zawodniczek. Najsłabszy wynik miała Silvia Salis z Włoch (69,82 m), która jako jedyna nie osiągnęła minimum.

Polka po mistrzostwach Europy w Barcelonie, w których wywalczyła brązowy medal, wystartowała jeszcze w trzech zawodach, ale później przez dziewięć miesięcy walczyła z kontuzjami i zaległościami treningowymi. Wróciła na rzutnię dopiero pod koniec czerwca na Memoriał Kusocińskiego w Szczecinie.

Była rekordzistka świata (w tym sezonie jej wynik 78,30 m z 2010 r. z Bydgoszczy pobiła o ponad metr Heidler) poinformowała, że przed eliminacjami zjadła tradycyjnie jajka na twardo i że było ich tym razem pięć, czyli tyle, ile zjadła przed eliminacjami mistrzostw w Berlinie. - Przed mistrzostwami Europy w Barcelonie zjadłam osiem i był tylko brązowy medal - powiedziała Włodarczyk, chyba sugerując próbę pobicia rekordu życiowego w niedzielę na śniadaniu.

W eliminacjach poprzednich mistrzostw świata Polka rzuciła 74,54, czyli ponad trzy metry dalej. Heidler w eliminacjach osiągnęła wtedy 75,27 m.

- W finale są wszystkie najlepsze dziewczyny. Rzucały zachowawczo, aby wejść jak najmniejszym kosztem do finału. Walka będzie ciekawa - powiedziała Włodarczyk.