HMŚ Sopot 2014. Dyrektor zawodów przewiduje pięć medali polskich sportowców

Zdaniem Jerzego Smolarka Halowe Mistrzostwa Świata Sopot 2014 mogą należeć do polskich sportowców. Dyrektor zawodów przewiduje cztery, pięć krążków dla biało-czerwonych. A kto konkretnie ma szansę znaleźć się na podium? - Liczę na zawodniczki z mojego klubu [SKLA Sopot], czyli Annę Rogowską i Karolinę Tymińską. Nie przekreślałbym szans Patryka Dobka w sztafecie 400-metrowców. Także kobieca sztafeta ma spore szanse. No a przede wszystkim Adam Kszczot i Marcin Lewandowski - mówi Smolarek.
Obserwuj autora na Twitterze --- @PiWisniewski

Początek rywalizacji gwiazd światowej lekkoatletyki już w piątek. Zmagania czołowych postaci tej dyscypliny sportu potrwają do niedzieli. Nie można wykluczyć, że w Ergo Arenie padnie kilka znakomitych wyników. A to dlatego, że jest to sezon przedolimpijski, czyli czas, kiedy zawodnicy wchodzą na najwyższe obroty.

- Halowe Mistrzostwa Świata to największa impreza lekkoatletyczna w tym roku. Myślę, że już sam ten fakt powinien zachęcić ludzi do oglądania mistrzostw. A dlaczego warto śledzić rywalizację lekkoatletów w Sopocie? Przede wszystkim zawody te odbywają się rok przed igrzyskami olimpijskimi, więc możemy spodziewać się zawodników bardzo dobrze przygotowanych, chcących pokusić się o rekordy życiowe, a co za tym idzie, także rekordy świata - mówi Jerzy Smolarek, dyrektor zawodów w komitecie organizacyjnym HMŚ w Lekkoatletyce Sopot 2014.

- Przewidywanie konkretnych rekordów to trochę jak wróżenie z fusów. Są rekordy "z brodą", jak choćby wynik Wilsona Kipketera na 800 metrów (1:42.67 z 9 marca 1997 roku). Jeszcze dłużej utrzymywał się rekord Siergieja Bubki. Jego rekordowy skok został pobity dopiero po 21 latach [wynik 6,15 metrów o centymetr poprawił znakomity Francuz Renaud Lavillenie - przyp. red.], dlatego nie ukrywam, że zdarzyć się może dosłownie wszystko. Wielu zawodników jest w wysokiej formie, a to tylko dobrze wróży - dodaje Smolarek, który jest optymistą co do startów Polaków.

- Wystawiliśmy liczną reprezentację [37 zawodników, trzecia pod względem liczebności po USA i Rosji] i uważam, że ta liczba może przełożyć się w jakość. Nasi reprezentanci odegrają kluczową rolę w walce o medale. Nie zdziwię się, jeśli zdobędziemy cztery, pięć krążków - przewiduje Smolarek.

A kogo dyrektor mistrzostw widzi w roli liderów polskiego obozu?

- Liczę na zawodniczki z mojego klubu [SKLA Sopot], czyli Annę Rogowską i Karolinę Tymińską. Nie przekreślałbym szans Patryka Dobka w sztafecie 400-metrowców. Także kobieca sztafeta ma spore szanse w walce o medale. No a przede wszystkim Adam Kszczot i Marcin Lewandowski. Obaj pobiegną na dystansie 800 metrów, z pewnością będą chcieli ten bieg rozegrać taktycznie. Zatem można się spodziewać, że któryś z nich znajdzie się na pudle. Duże szanse ma także Kamila Lićwinko, która na mistrzostwach Polski skoczyła 2 metry bez żadnego strącenia. Skacząc na tym poziomie, można myśleć o medalu - podkreśla.

W Ergo Arenie nie zabraknie największych gwiazd światowej lekkiej atletyki.

- Silnie obsadzone są skoki wzwyż i o tyczce kobiet, w którym liderką jest nasza Ania. Oby nic się nie zmieniło po najbliższej niedzieli. Zacięta rywalizacja zapowiada się w sprintach. Praktycznie nie ma słabo obsadzonej konkurencji... - mówi Smolarek.

- Bardzo buńczucznie zapowiedzi ma siedmioboista Asthon Eaton, który chce zaatakować rekord świata. Trzymajmy kciuki. Jeżeli rekordy padną, to Sopot i te mistrzostwa jeszcze bardziej urosną w randze - podsumowuje dyrektor komitetu organizacyjnego HMŚ.

Wszystko o Halowych Mistrzostwach Świata w Sopocie - TUTAJ

Ile medali wywalczą polscy sportowcy na HMŚ w Sopocie? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »