Jakie szanse Polaków na medale halowych mistrzostw świata?

W halowych mistrzostwach świata, które w dniach 7-9 marca odbędą się w Sopocie w Ergo Arenie, wystartuje 37 polskich lekkoatletów. Ilu z nich ma szanse na medale?
Na pierwszym miejscu trzeba wymienić dwie kobiety, które specjalizują się w skokach - o tyczce oraz wzwyż. W tej pierwszej specjalności jedną z głównych faworytek do podium będzie Anna Rogowska, która wystąpi w Sopocie przed własnymi kibicami. Rekordzistka Polski (4,85 m) na liście najlepszych tegorocznych wyników zajmuje miejsce na samym szczycie (4,76 m). Jednak sama podkreśla, że kandydatek do medali jest oprócz niej co najmniej osiem i walka będzie niezwykle zacięta. Najgroźniejszymi rywalkami sopocianki powinny być Brytyjka Holly Bleasdale (4,73), Niemka Silke Spiegelburg (4,72), Amerykanka Jennifer Suhr (4,71) oraz nieobliczalna Kubanka Yarisley Silva.

W skoku wzwyż bardzo poważną kandydatką do medalu - i to nawet złotego - będzie Justyna Stepaniuk-Lićwinko. Zawodniczka Podlasia Białystok do czołówki wskoczyła na ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Moskwie (7. miejsce) i czyni błyskawiczne postępy. W tym roku dwukrotnie pokonała poprzeczkę zawieszoną na wysokości 2,00 m co jest oczywiście halowym rekordem Polski. Wyżej skakała tylko Rosjanka Maria Kuczina (2,01 m), a 2,00 m osiągnęły w tym sezonie jeszcze tylko Chorwatka Blanka Vlasić oraz Hiszpanka Ruth Beitia. To między tymi czterema zawodniczkami powinna rozstrzygnąć się walka o medale, choć nie można zapominać o innej Polce Justynie Kasprzyckiej (6. miejsce w Moskwie), która jednak w tym roku nie prezentowała do tej pory tak wysokiej formy (tylko 1,94 m).

Jak zwykle walkę o medale zapowiadają nasi 800-metrowcy - Adam Kszczot oraz Marcin Lewandowski. Ten pierwszy do zawodów przygotowuje się na miejscu w Sopocie, z kolei Lewandowski w poszukiwaniu ładnej pogody wyjechał do Włoch. Która metoda była skuteczniejsza okaże się w najbliższy weekend. Kszczot ma w tym roku 3. wynik na świecie (1.45,19), Lewandowski 5. (1.45,56). W Ergo Arenie wystartują zarówno najszybszy w tym sezonie Etipoczyk Mohammed Aman (1.44,52), drugi Andre Olivier (RPA - 1.44,99), jak i czwarty Andrew Osagie (Wlk. Brytania - 1.45,22). Będą również groźni Hiszpan Kevin Lopez (1.45,69) oraz Kenijczyk Jeremiah Kipkorir Mutai (1.46,77). Walka zapowiada się więc pasjonująco.

Na powiększenia swojego pokaźnego dorobku medalowego liczy też dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą Tomasz Majewski. W tym roku nie imponuje on co prawda jakąś wystrzałową formą (20,70 m i 11. miejsce na światowych listach), ale wiadomo, że na najważniejszych imprezach wyjątkowo się mobilizuje i zawsze jest groźny. Faworytem do złota będzie Ryan Whiting (rewelacyjne 22,23 m!), o miejsce na podium walczyć też będą inny Amerykanin Kurt Roberts (21,50), Niemiec Davis Storl (21,33) i Argentyńczyk German Lauro (21,04). Oby do tej rywalizacji włączył się też Majewski.

Pod nieobecność kontuzjowanego rekordzisty świata Francuza Renaud Lavillenie (6,16 m) bardzo otwarty wydaje się też konkurs tyczkarzy. Przy odrobinie szczęścia o medal mogą walczyć zarówno Paweł Wojciechowski (w tym roku 5,76 - 5. wynik na świecie), jak i Robert Sobera (5,75 - 10. na świecie). Na szczycie listy - nie licząc Lavillenie - są Niemiec Malte Mohr (5,84), Brytyjczyk Luke Cutts (5,83 m) oraz Grek Konstadinos Filippidis (5,77). Wszyscy jak najbardziej w zasięgu Polaków.

Nie można również zapominać o wieloboistce Karolinie Tymińskiej, która od wielu lat należy do światowej czołówki i przed własną publicznością (jest zawodniczką SKLA Sopot) powinna "zakręcić" się w okolicach medalowego miejsca. Miłą niespodziankę może też sprawić Andżelika Cichocka, która w biegu na 800 m ma w tym roku 4. wynik na świecie.

Ile medali zdobędą w Sopocie Polacy? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »