Euroliga. Prokom w prawdziwej elicie

Asseco Prokom Gdynia awansował do ćwierćfinału Euroligi, który nie bez kozery nazywany jest ?Elite Eight?, czyli elitarna ósemka. W tym gronie rzadko grają drużyny spoza ścisłej europejskiej czołówki.

Prokom awansował do ćwierćfinału Euroligi!

Prokom w Eurolidze gra szósty sezon, ale tak daleko dotarł po raz pierwszy. W środę mistrzowie Polski przegrali na wyjeździe 88:93 z Żalgirisem Kowno, ale wobec porażki Unicaji Malaga z CSKA Moskwa, mają zapewnione drugie miejsce. W ćwierćfinale zagrają prawdopodobnie z Olympiakosem Pireus.

Prokom znalazł się w ćwierćfinale nazywanym "Elite Eight", który w obecnej formule rozgrywany jest od pięciu lat. W tym czasie grało w nim tylko 15 drużyn. Na dodatek zwykle aż sześć z ośmiu miejsc zarezerwowane jest dla mocarzy - CSKA (pięć razy w ćwierćfinale), Caja Laboral Vitoria (pięć), Barcelona (cztery), Olympiakos (cztery), Panathinaikos Ateny (cztery), Maccabi Tel Awiw (cztery).

Po dwa występy w ćwierćfinale mieli także bardzo silne Real Madryt i Montepaschi Siena, "produkujący" świetnych koszykarzy dla potęg Partizan Belgrad oraz tureccy bogacze Fenerbahce i Efes Pilsen Stambuł.

Po razie w ćwierćfinale zagrały Scavolini Pesaro, Benetton Treviso, Unicaja Malaga i Dynamo Moskwa. Trzy pierwsze zespoły to reprezentanci czołowych lig Europy z kilkoma przedstawicielami w Eurolidze, a Dynamo miało złoty okres pod względem finansowym, w którym mogło konkurować z najlepszymi.

Przedstawiciela w ćwierćfinale Euroligi miało siedem krajów: Hiszpania (12 razy), Grecja (osiem), Rosja (sześć), Włochy, Turcja, Izrael (po cztery) i Serbia (dwa). W XXI wieku Polska nie może równać na koszykarskie osiągnięcia z żadnym z nich.