Euroliga. Prokom w ćwierćfinale!

Asseco Prokom Gdynia awansował do ćwierćfinału Euroligi - to największy sukces w historii polskiej męskiej koszykówki klubowej. Mistrzom Polski nie przeszkodziła nawet porażka 88:93 z Żalgirisem w Kownie.

Prokom awansował, bo w wieczornym meczu CSKA Moskwa pokonało na wyjeździe Unicaję Malaga 76:70. Drużyna trenera Tomasa Pacesasa jest pewna drugiego miejsca w grupie G bez względu na wynik meczu z Unicają, który zostanie rozegrany 11 marca w Gdyni.

Miejsce w ósemce najlepszych klubów Europy nie jest najwyższym szczeblem rozgrywek, do którego docierały polskie kluby - 20 lat temu ten sam pułap osiągnął Lech Poznań, żeńskie zespoły trzykrotnie grały w Final Four, w środę do tego etapu awansowała Wisła Can Pack Kraków. Prokom zasługuje jednak na szczególne wyróżnienie, bo w zdominowanej przez bogate kluby z Hiszpanii, Rosji, Grecji i Włoch Eurolidze, polskie kluby - głównie Prokom - traktowane były jak kopciuszki.

W swoim szóstym sezonie gdynianie przebili się jednak przez silną konkurencję - zaczęli źle, ale konsekwentnie trzymali się planu i po drodze do ćwierćfinału pokonali m.in. Real Madryt, Unicaję i CSKA, czyli uznane europejskie firmy. Qyntel Woods i David Logan czarowali nie tylko w przeciętnej PLK, solidnymi graczami w Eurolidze okazali się Ronnie Burrell, Daniel Ewing, Ratko Varda i najlepszy z Polaków Adam Hrycaniuk.

Prokom cieszył się z awansu dopiero trzy godziny po zakończeniu spotkania z Żalgirisem - mistrzowie Polski mogli zapracować na sukces sami, ale podrażniony słabymi wynikami zespół z Kowna nie dał się ograć. Najpierw grę pod koszem zdominował środkowy Żalgirisu Travis Watson, potem Woods szybko popełnił trzy faule, a kiedy 35-letni, ale wciąż świetny Marcus Brown zaczął trafiać nad Loganem, Żalgiris wyszedł na prowadzenie 50:34 do przerwy.

Na początku drugiej połowy było już nawet 53:34, ale Prokom ochłonął. Trafili Burrell i Logan, bardzo dobry moment miał Varda i w 26. minucie było tylko 59:52 dla Żalgirisu.

Prokom miał przestoje, ale walczył - cierpliwy atak i agresywna obrona w czwartej kwarcie ograniczyła kosze rywali przez cztery minuty i w 34. minucie gdynianie doprowadzili do remisu 73:73.

W końcówce lepiej zagrał Żalgiris. Prokom poległ, ale z nadzieją - choć nerwowo - wyczekiwał na wieści z Malagi. Przy przedłużonej kolacji przed odlotem na lotnisko sztab trenerski i Varda słuchali telefonicznej relacji sprzed telewizora, którą prowadziła żona dyrektora klubu Arkadiusza Lewandowskiego. Kiedy okazało się, że CSKA wygrało, zapanowała euforia.

Żalgiris Kowno - Asseco Prokom Gdynia 93:88. Kwarty: 22:18, 28:16, 23:29, 20:25. Żalgiris: Brown 23 (2), Salenga 11 (1), Kalnietis 11, Klimavicius 10 (1), Watson 9 oraz Begić 11, Pocius 10, Capin 3 (1), Milaknis 3 (1), Delas 2. Prokom: Logan 22 (3), Woods 17 (3), Ewing 11, Burrell 10 (1), Hrycaniuk 7 oraz Jagla 8 (2), Varda 13, Harrington 0, Zamojski 0, Seweryn 0, Szczotka 0.

Unicaja Malaga - CSKA Moskwa 70:76