Reprezentacja Polski ratuje frekwencję na EuroBaskecie w Katowicach

- W Katowicach coś się dzieje, dlatego że grają Polki. W Bydgoszczy są pustki na meczach. Przyczyn tego, że żeńska koszykówka nie potrafi się przebić, szukałabym we wcześniejszych latach. Siatkówka swoje mistrzostwo Europy wykorzystała fantastycznie. Po naszym zostało tylko echo... - mówi Agnieszka Jaroszewicz, mistrzyni Europy w koszykówce z 1999 roku

Mistrzostwa Europy wkraczają w drugą fazę grupową. W pierwszym etapie gier reprezentacja Polski doznała dwóch porażek: z debiutującą na imprezie tej rangi Czarnogórą oraz jednym z faworytów mistrzostw - Hiszpanią. Awans do kolejnej części turnieju zapewniła biało-czerwonym jedna wygrana - z Niemkami.

Z pierwszej fazy do drugiej promocję uzyskały po trzy najlepsze zespoły z każdej z czterech grup. Utworzyły one grupy E (ekipy z A i B) oraz F (z C i D), w których rywalizacja toczyć się będzie z zaliczeniem wyników z pierwszego etapu, ale tylko z drużynami grającymi dalej. Dlatego podopieczne Dariusza Maciejewskiego rozpoczną ją z zerowym dorobkiem punktowym.

W grupie F nasza kadra stoczy trzy mecze: z Łotwą (środa), Chorwacją (piątek) oraz Francją (niedziela). Do ćwierćfinałów przebrną po cztery najlepsze zespoły z każdej z dwóch grup.

Przed polskim zespołem, który mierzy w czołową piątkę, dającą prawo gry w barażu do Igrzysk Olimpijskich, nie lada wyzwanie. - Grupa jest mocna, a pozycja wyjściowa trudna. Dziewczynom będzie ciężko, ale wierzę w to, że się uda. Byłoby świetnie zobaczyć je w Łodzi [tam rozegrana zostanie faza finałowa - przyp. red.] - mówi Agnieszka Jaroszewicz, mistrzyni Europy z 1999 roku, była zawodniczka m.in. Uteksu ROW-u Rybnik.

Siła rywali? Francja to aktualny mistrz Europy. Trener Maciejewski tę drużynę określa mianem "kosmicznej". Łotwa w światowym rankingu jest sklasyfikowana wyżej od Polski (odpowiednio 19. i 23. lokata), natomiast Chorwacja plasuje się daleko za nami, na 54. miejscu. Z Łotyszkami łatwo nie będzie. W swojej grupie potrafiły one ograć nie tylko Chorwatki, ale i Francuzki. Reprezentacja Łotwy ma też w Spodku najliczniejsze wsparcie ze wszystkich zagranicznych ekip (głośna, 50-osobowa grupa kibiców). To efekt promocji tej dyscypliny w ich kraju w ostatnich latach. Przed dwoma laty Eurobasket odbył się po raz pierwszy w historii właśnie na Łotwie.

Z promocją Euro w Polsce było fatalnie. Średnia widownia na meczach z udziałem naszej reprezentacji to 4 tys. fanów. Pozostałe mecze w Spodku oglądało po kilkaset ludzi. - W Katowicach coś się jeszcze dzieje, dlatego że grają Polski. Słyszałam, że w Bydgoszczy są pustki na trybunach. Przyczyn tego, że żeńska koszykówka nie potrafi się przebić, szukałabym we wcześniejszych latach. Powiedzmy sobie szczerze: siatkówka swoje mistrzostwo Europy wykorzystała fantastycznie. Po naszym zostało tylko echo - stwierdza Jaroszewicz.

Stolica Górnego Śląska żyje mistrzostwami słabo. W strefie kibica znajdującej się przed Spodkiem wielkiego ruchu nie widać. Spodek opleciony jest rusztowaniami z powodu remontu elewacji i dopiero wraz z początkiem EuroBasketu roboty zostały wstrzymane.