Kelati: Miałem powody, by wybrać Rosję

W Hiszpanii, gdzie Thomas Kelati rozegrał poprzedni sezon, zdawało się, że ma wszystko - pewne miejsce w składzie Pamesy Walencii, możliwość życia na wybrzeżu Morza Śródziemnego i co najważniejsze - zagwarantowane miejsce w Eurolidze 2010/11, ponieważ Walencia jest zdobywcą ULEB Eurocup z zeszłego sezonu. Jednak 28-letni reprezentant Polski wolał mroźną Rosję i wielką niewiadomą, jaką niosły za sobą trzy rundy kwalifikacyjne do Euroligi. Na szczęście dla nowego klubu Kelatiego, Chimki Moskawa mają już to za sobą.

- Latem nie brakowało ofert, - opowiada Kelati. Pamesa bardzo mnie chciała zostawić, ale miałem tez kilka innych możliwości w Hiszpanii - Real, Unicaja... Propozycja padła też z greckiego Olympiakosu, gdzie zagrać mogłem już rok temu. Ostateczną decyzję podjąłem jednak po rozmowie z Sergio Scariolo (trener Chimki Moskwa - przyp. red.). Jestem zadowolony z wyboru. W Chimkach mamy bardzo przyzwoity i waleczny skład, który zagra w trzech mocnych turniejach - Eurolidze, Superlidze rosyjskiej i Jedynej Lidze VTB. Zapowiada się dobry sezon.

- Scariolo długo pracował w Hiszpanii i zmienił ją na Rosję. Powiedział, że nie żyje się tam źle, a Moskwa to piękne miasto. Rosja jest mi też specjalnie bliska dlatego, że moi rodzice są prawosławni. Mnie ochrzczono w kościele, ale tradycję prawosławne również są mi znane. Trener dodał, że widzi we mnie podstawowego niskiego skrzydłowego i to mnie przekonało, - dodał Erytrejczyk z polskim paszportem.

Kelati skomentował także zmianę pozycji na parkiecie z obrońcy na skrzydłowego. Nowy nabytek Chimek twierdzi jednak, że nie widzi w tym większego problemu. - Zabawne, ale na obozach NBA próbowano mnie nawet jako rozgrywającego! Najlepiej się jednak czuje grając na "dwójce". Grałem na tej pozycji w czasach studenckich i w pierwszych latach w Europie. Jako skrzydłowy zacząłem grać dopiero dwa lata temu w Maladze, ale teraz już się czuje na tej pozycji dosyć komfortowo. Mogę być "trójką", "dwójką", czasem odciążam też rozgrywającego.

- Gra z Kobem Bryantem i innymii gwiazdami w NBA była niesamowita. Miałem małe szanse na podpisanie stałego kontraktu, ale zainteresowanie klubu moją osobą rosło. Rozmawiałem z Philem Jacksonem i GM "Lakersów" Mitchem Kupczakiem, przekonywali mnie, że to dla mnie najlepszy zespół spośród klubów NBA. W tym roku Lakers znowu mnie zapraszali do gry w lidze letniej. Jestem jednak znany w Europie i nie chciałem ryzykować tym wszystkim dla NBA, gdzie długo bym czekał na swoją szansę na ławce rezerwowych. Mam już 28 lat i najbliższe 4-5 powinny być najlepsze w mojej karierze. Chce je spędzić grając, a w Chimkach mam taka możliwość - tłumaczył Thomas Kelati.

Trener Dallas Maverics w szpitalu ?

Więcej o: