Nowa jakość w reprezentacji, nowy agent z Klutch Sports Group, ale stare ambicje i marzenia. Igor Milicić chce być piątym Polakiem w NBA. Za wszelką cenę, bo odrzucił dwie propozycje z Euroligi.
Czytelnicy moich tekstów z ostatnich tygodni mogą zarzucić mi monotematyczność – co chwila tekst o klanie Miliciciów. Rozmawiałem z selekcjonerem Igorem o tym, jak wychowywać reprezentantów Polski, którymi są dwaj jego synowie. Pisałem o 20-letnim Zoranie, najlepszym graczu polskiej młodzieżówki. Opowiadałem o 18-letnim Teo, największym obecnie talencie polskiego basketu. Ale jak teraz nie napisać o 24-letnim Igorze juniorze, który błysnął w reprezentacji, a po świetnym meczu z Niemcami, patrząc nam prosto w oczy, powtarzał raz za razem: - Chcę walczyć o NBA i zrobię wszystko, by tam być.
Jeśli występy w reprezentacji Polski mają przełożenie na pozycję negocjacyjną z klubami NBA, Igor Milicić junior może czuć się podbudowany. W niedawnych meczach eliminacji mistrzostw świata z Izraelem (106:86) i Niemcami (94:96) wypadł bardzo dobrze. Notował średnio 15,5 punktu, 5,5 zbiórki, 3 asysty, 2,5 przechwytu oraz 1,5 bloku. Trafił 11 z 16 rzutów z gry, miał 6/10 za trzy. Gwiazdami reprezentacji są Mateusz Ponitka i Jordan Loyd, ale mierzący 206 cm wzrostu, aktywny w każdym miejscu boiska, walczący pod koszami i rzucający za trzy Milicić w obu spotkaniach był tuż obok nich.
Igor Milicić chce umowy dwustronnej - pozostało 14 takich kontraktów
Ale czy to się przełoży na podpisanie kontraktu w NBA? Milicić gra w USA od pięciu lat – cztery z nich spędził w NCAA, a ostatni rok w G League, filialnej lidze NBA. Rok temu uczestniczył w kampie dla kandydatów do draftu w Portsmouth, w tym sezonie występował w lidze letniej w barwach San Antonio Spurs. W pięciu meczach, grając po 17 minut w meczu, zdobywał średnio 4,6 punktu oraz 7 zbiórek. Trafił słabiutkie 29 proc. rzutów z gry.
W G League miał po 6,9 punktu oraz 5 zbiórek w barwach Delaware Blue Coats, czyli filialnym zespole Philadelphia 76ers, z którym Milicić miał umowę nazywaną Exhibit 10 – niegwarantowany kontrakt szybko został jednak rozwiązany. Teraz skrzydłowy chciałby podpisać tzw. umowę dwustronną, która pozwala grać jednocześnie i w NBA, i w G League.
Można powiedzieć, że ten kontrakt, nazywany two-way, to umowa dla rezerwowych. Każdy klub NBA ma w składzie 15 graczy z kontraktami, ale poza nimi może podpisać trzy umowy dwustronne. Kwalifikują się do nich gracze z maksymalnie trzyletnim doświadczeniem w lidze i na bazie takiej umowy mogą zagrać w 50 meczach rundy zasadniczej. Zarobki? W najbliższym sezonie będzie to 678 tys. dol. brutto. Dużo więcej niż z Exhibit 10, dużo mniej niż ligowa średnia (12,6 mln) czy mediana (6,2 mln).
Jeśli w NBA jest 30 klubów, a każdy z nich może mieć trzy umowy dwustronne, w skali sezonu w lidze jest miejsce na 90 takich kontraktów. Ale w tym momencie pozostało ich już tylko 14 – trzy do rozdysponowania mają mistrzowie ligi, New York Knicks, dwa posiadają wciąż Brooklyn Nets, a poza tym w gronie mających miejsce klubów są Boston Celtics, Chicago Bulls, Denver Nuggets, Golden State Warriors, Memphis Grizzlies, Milwaukee Bucks, New Orleans Pelicans, Philadelphia 76ers oraz Washington Wizards.
Milicić w ostatnich tygodniach mówił wprost, że najbardziej interesuje go umowa dwustronna i o to będzie walczył jego nowy agent, Can Pelister. To były skaut Los Angeles Lakers, który w lipcu tego roku dołączył do Klutch Sports Group, czyli jednej z największych agencji sportowych, reprezentującej m.in. LeBrona Jamesa i wielu innych koszykarzy NBA. Czy jej marka może mieć znaczenie dla Milicicia?
Wracając do umów dwustronnych - kluby NBA podchodzą do nich w różny sposób: niektóre przeznaczają je na graczy, którzy mają potencjał do walki o miejsce na parkietach NBA, inne podpisują takich, którzy pomogą zbudować swoje filialne zespoły w G League. Tak, by inni ich kandydaci do NBA rozwijali się w kompletnych drużynach z podzielonymi rolami.
Fundamentem w grze skrzydłowego powinna być wszechstronność
Jakie są szanse, że uda się podpisać taką umowę i Milicić zadebiutuje w NBA? Jordan Loyd, jego amerykański kolega z reprezentacji Polski, po meczu z Niemcami mówił o Igorze tak: - Ma naprawdę ogromny potencjał i bardzo wysoki sufit. Oczywiście, że jest graczem na poziomie NBA. Potrafi świetnie bronić, bardzo dobrze porusza się na nogach, jest mobilny, może rzucać, a do tego jest inteligentnym zawodnikiem.
Ale to niejedyna opinia. – Ja myślę, że Igor nie jest jeszcze gotowy na NBA. Albo powiem inaczej: gdyby był, to już by go wyłapali. Jeśli dotąd tak się nie stało, to znaczy, że w opinii skautów i trenerów czegoś mu jeszcze brakuje – mówi Mirosław Noculak, ekspert komentujący NBA. I dodaje:
- Pewne jest, że zasób umiejętności Igora wzrósł w porównaniu z tym, jak prezentował się wcześniej w reprezentacji Polski. On dobrze rozumie, że fundamentem w grze skrzydłowego powinna być wszechstronność. Opanował szybki rzut z dystansu, próbuje grać jeden na jednego i kończyć akcje spod kosza. Ale właśnie tę grę jeden na jednego musi poprawić – chodzi o lepszy kozioł, żeby uwalniać się od obrońcy.
- W NBA u graczy o jego parametrach liczą się atletyzm i zdolność gry do kosza z trzech poziomów: z dystansu, spod obręczy i, w ostateczności, z półdystansu. U Igora ten ostatni element mógłby się odbywać po grze tyłem do kosza, ale nie widać, by on ją podejmował – zauważa Noculak. - No i atletyzm. Milicić poprawił sylwetkę, na pewno jest silniejszy. Ale atletyzm to szersze pojęcie – chodzi o siłę, motorykę, zwinność, połączenie tego w jedno. Wydaje mi się, że w NBA Igor miałby problem z grą w kontakcie, atletyzmu na tym poziomie jeszcze nie ma.
Być najlepszym Igorem jaki istnieje
Kto wie, może kluczowa w kwestii NBA będzie w przypadku Milicicia determinacja? Po meczu z Niemcami koszykarz mówił tak: - Cały poprzedni rok nie poszedł po mojej myśli. Latem miałem kontuzję i to mnie bardzo przystopowało – mój rozwój i moją karierę. Ale chcę pracować i jestem uparty. Nawet jak nie idzie, będę walczył o swoje marzenie.
- Nie mam w tej chwili kontraktu, nie wiem, gdzie się znajdę. Ale będę walczył o NBA, aż mi się uda. Wierzę, że mi się uda w tym roku, jestem w naprawdę dobrej formie fizycznej. Nie chcę wymieniać klubów, ale jest ich kilka, które się biją o mnie. Zobaczymy w najbliższych dniach, gdzie pójdę i jak to będzie wyglądało. Jakąkolwiek drogą, ale wierzę, że dostanę się w tym roku. Planu B na razie nie mam, o żadnym zespole europejskim nie myślę - dodawał Milicić, który w ostatnich tygodniach miał na stole dwie propozycje z klubów Euroligowych, ale je odrzucił.
W niedzielę pytaliśmy Igora także o to, na kim się wzoruje, w jaki sposób chciałby się rozwijać. - Jest wielu zawodników podobnych do mnie, którzy grają na wyższym poziomie niż ja teraz. Ja patrzę na siebie i staram się być najlepszym Igorem jaki istnieje. Moim ulubionym zawodnikiem zawsze był Kobe Bryant, a z aktywnych – Kevin Durant. Ale nie jest tak, że oglądam innych graczy i coś od nich biorę – mówił Igor.
Czy będzie piątym polskim koszykarzem NBA po Cezarym Trybańskim, Macieju Lampem, Marcinie Gortacie i Jeremym Sochanie? Sezon NBA startuje 20 października, przygotowania rozpoczną się 29 września.