Świetny czas polskich koszykarzy! Niepokonani w grze o mundial

Łukasz Cegliński
Po wygranym w ostatniej sekundzie meczu w Rydze, tym razem pewne zwycięstwo w Gdyni - polscy koszykarzy po raz drugi w ciągu trzech dni pokonali Łotwę w eliminacjach mistrzostw świata. Z wygranego 92:72 meczu wszyscy zapamiętają potężny wsad Dominika Olejniczaka.
Fot. Ints Kalnins / REUTERS

Trwa świetny czas polskich koszykarzy! Po udanym, zakończonym na wysokim szóstym miejscu zeszłorocznym EuroBaskecie, ekipa Igora Milicicia wygrywa mecz za meczem w eliminacjach mistrzostw świata 2027. Ma bilans 4-0 i w połowie czwartej kolejki kwalifikacji jest jednym z trzech niepokonanych zespołów – po 3-0 mają Hiszpanie i Turcy. Polacy imponują zgraniem, spokojem, dyscypliną i walecznością, no i mają świetnych liderów w osobach Jordana Loyda i Mateusza Ponitki. I te wszystkie atuty pokazali w niedzielę w Gdyni.

Zobacz wideo Kosecki o transferze Kapuadiego: To po prostu pokaz siły Widzewa. Ale przepłacili

Po czterech minutach Polacy prowadzili 10:2, a wszędobylski Ponitka miał dwa punkty, trzy zbiórki i trzy asysty. Agresywna, szybka gra kapitana przekładała się też na zespołową defensywę  Biało-Czerwonych – broniliśmy wysoko, naciskając, nie pozwalając Łotyszom na otwarte rzuty. I w dużej mierze dlatego powiększaliśmy przewagę. Po drugiej trójce Loyda było 19:6, ale Polacy na tym się nie zatrzymali – po chwili mieliśmy nawet o 15 punktów więcej niż rywale. Dobra pierwsza kwarta zakończyła się nieco niższym prowadzeniem i wynikiem 23:16, bo w jej końcówce Łotysze trafili dwukrotnie za trzy.

Zrywy rywali nie miały jednak dużego wpływu na to, co działo się na parkiecie. Polacy kontrolowali spotkanie - w porównaniu z piątkowym, wygranym 84:82 po trójce Loyda w ostatniej sekundzie meczem w Rydze, nie tylko lepiej bronili, ale grali także bardziej zespołowo w ataku. Ciężar zdobywania punktów nie spoczywał już tylko na Loydzie i Ponitce, swoje dokładali też inni – środkowy Dominik Olejniczak, skrzydłowy Michał Sokołowski, rozgrywający Andrzej Pluta. Oni, ale nie tylko oni, trafiali do kosza na różne sposoby, drużyna Milicicia zasłużenie utrzymywała przewagę.

A do tego potrafiła zagrać efektownie – wsad Olejniczaka po podaniu Kamila Łączyńskiego poderwał z miejsc wszystkich kibiców w Gdyni, rozpalił media społecznościowe i zostanie symbolem tego meczu. 29-letni środkowy z impetem i po całkiem długim locie władował piłkę do obręczy nad bezradnym Klavsem Cavarsem, po czym naprężył muskuły.

Po tej akcji było 47:33 dla Polski, pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 54:36. Biało-Czerwoni trafili w niej świetne 61 proc. rzutów z gry, Loyd miał na koncie 15 punktów, Olejniczak - 10 punktów i sześć zbiórek, a skuteczni rezerwowi – aż 17 punktów.

Kolejne punkty Olejniczaka na starcie drugiej połowy dały nam aż 20 punktów przewagi, ale wtedy impet Polaków trochę wygasł. Łotysze wzmocnili obronę, przez kilka minut toczyła się gra kosz za kosz. W końcówce trzeciej kwarty Biało-Czerwoni mieli zastój w ataku, zepsuli kilka akcji, ale wtedy ciężar gry wziął na siebie Michał Sokołowski, który zdobył siedem punktów z rzędu. Po 30 minutach prowadziliśmy 70:54.

Ostatnia kwarta była chaotyczna, mecz zrobił się brzydki. Było dużo szarpanych akcji, sporo przewinień, także dyskusyjnych. Łotysze mieli krótki zryw i zbliżyli się na 12 punktów, ale - podobnie jak w przypadku poprzednich serii punktowych gości - nie wybiło to z rytmu Polaków. Biało-Czerwoni grali w tym fragmencie bez błysku, ale potrafili utrzymywać przewagę. Świetnie czuł się w tym fragmencie Sokołowski, który w całym meczu zdobył 20 punktów.

Ostatecznie Polacy pokonali Łotwę 92:72 - poza "Sokołem" wyróżnili się Loyd (21 punktów) i Olejniczak (14 punktów, siedem zbiórek, trzy asysty), pozytywny wpływ na grę miał Łączyński (siedem asyst). Ponitka, który miał w tym meczu problemy z faulami, wypadł słabiej niż zwykle - miał 1/10 z gry, zdobył dziewięć punktów, miał siedem zbiórek i osiem asyst.

W drugim niedzielnym meczu grupy F Austriacy niespodziewanie wygrali 88:87 w Holandii. W tabeli pierwsza jest Polska (4-0) przed Holandią (2-2) oraz Austrią i Łotwą (po 1-3). Awans do drugiej fazy eliminacji mamy pewny - trzy drużyny grupy F połączą się w niej z trzema z grupy E, gdzie są Chorwacja (3-1), Niemcy (3-1), Izrael (2-2) oraz Cypr (0-4). Z tych sześciu zespołów na mundial do Kataru w 2027 roku pojadą trzy najlepsze drużyny.

Łukasz Cegliński
Więcej o: