Przygnębiający obraz polskiej koszykówki. Chłopcy do bicia w Europie

Łukasz Cegliński
Po klęsce z Litwą osłabiona reprezentacja Polski koszykarzy przegrała 74:88 z Macedonią Północną w Skopje. Eliminacje EuroBasketu 2025 kończymy z bilansem 1-5 na ostatnim miejscu w grupie i całe szczęście, że zagramy w turnieju jako współgospodarz. Obraz polskiego basketu w tym sezonie jest jednak przygnębiający. Nasze drużyny w Europie są chłopcami do bicia.
Andrzej Pluta
fot. fiba.basketball

- Gorzej już być nie może. Na pewno nie możemy już nigdy powtórzyć takiej drugiej połowy, niezależnie od tego gdzie i z kim będziemy grać. Jeżeli mamy tak grać po przerwie, to lepiej zostańmy w szatni i powiedzmy kibicom, żeby poszli już do domu. Współczuję wszystkim obecnym w Spodku, a także śledzącym transmisję telewizyjną, że musieli to oglądać. Przepraszam za porażkę, zwłaszcza w takim stylu – tak na piątkową porażkę 48:82 z Litwą w katowickim Spodku zareagował skrzydłowy Michał Sokołowski. Słowa były mocne, ale i adekwatne do tego, co zaprezentowała reprezentacja Polski. Od stanu 40:45 Biało-Czerwoni przegrali końcówkę 8:37. To była klęska, nawet jeśli z różnych względów z Litwą nie zagrało kilku podstawowych graczy kadry Igora Milicicia – Mateusz Ponitka, Jeremy Sochan, Aleksander Balcerowski, Igor Milicić junior czy naturalizowany Amerykanin na obwód.

Zobacz wideo

Dlatego poniedziałkowy mecz w Skopje miał być dla Biało-Czerwonych rodzajem odkupienia – istotne były reakcja na porażkę, ambicja, styl gry, a nawet wynik. Nawet, bo w eliminacjach do EuroBasketu 2025 Polacy grali poza konkursem, jako współgospodarz turnieju. Awans do niego mieli zapewniony, ale kiepskie ostatnio nastroje wokół reprezentacji mogło poprawić tylko zwycięstwo.

Ale zamiast tego była kolejna porażka. Macedończycy, teoretycznie najsłabszy zespół eliminacyjnej grupy H, przeważali przez większość meczu, byli lepsi i pokonali Polaków 88:74. Można powiedzieć, że dobili polskich kibiców koszykówki - reprezentacja oparta na zawodnikach z krajowej ligi kończy eliminacje bilansem 1-5, a przecież nasze najlepsze kluby też odbiły się w tym sezonie od Europy: Trefl Sopot, King Szczecin i Śląsk Wrocław zakończyły grę w pucharach 2-28... Międzynarodowy obraz polskiej koszykówki w sezonie 2024/25 jest przygnębiający.

Macedończycy odskoczyli już po kilku minutach, po wejściu na parkiet T.J. Shortsa, naturalizowanego Amerykanina, gwiazdy europejskiego basketu z Paris Basketball. Mierzący ledwie 175 cm wzrostu rozgrywający punktował jak natchniony, błyskawicznie zdobył 11 punktów. A że jego koledzy też trafiali z dystansu – Macedończycy na początku mieli świetne 7/9 za trzy – to gospodarze wypracowali sobie prowadzenie 29:19 na początku drugiej kwarty.

Odrabianie strat Polakom nie szło. Atak bywał zbyt wolny, rozgrywający zbyt długo przetrzymywali piłkę, czasem brakowało wykończenia akcji, w pierwszej połowie Biało-Czerwoni nie zebrali ani jednej piłki w ofensywie. W obronie zaliczali sporo przechwytów, ale jednocześnie gubili się w rotacji i przy pomaganiu przy graczu z piłką, z czego brały się pozycje dla rywali. Ale dobra końcówka Michała Michalaka i Aleksandra Dziewy pozwoliła zmniejszyć straty do 39:45 do przerwy.

Po zmianie stron Polacy zaczęli trafiać za trzy – dobre momenty mieli Luke Petrasek i Andrzej Pluta, przewaga gospodarzy stopniała do różnicy jednego rzutu. Aż w końcu, w 27. minucie, trójką do remisu 53:53 doprowadził Jarosław Zyskowski.

Wydawało się, że Biało-Czerwoni znaleźli w końcu odpowiedni rytm, ale szybko okazało się, że nie poszli za ciosem. Rewelacyjny Shorts, który co chwilę dawał gospodarzom impulsy, trafił dwa razy z rzędu, Biało-Czerwonym dwukrotnie przytrafił się błąd połowy, Macedończycy zaliczyli błyskawiczny zryw 14:2 – po trzech kwartach prowadzili 67:55.

Polacy potrafili się jeszcze poderwać - na początku czwartej części odpowiedzieli zrywem 9:0, zbliżyli się na trzy punkty różnicy i znów wydawało się, że mogą Macedończyków złapać, powalczyć o zwycięstwo. Shorts, który świetnie punktował i kierował kolegami, nie pozwolił jednak Biało-Czerwonym na sukces. Gospodarze doprowadzili do stanu 81:71 na trzy minuty przed końcem i utrzymali kilkupunktowe prowadzenie do końca. Znakomity Shorts zdobył 23 punkty (8/9 z gry), miał cztery asysty. Świetny mecz rozegrał też Andrej Maslinko, który rzucił 22 punkty, mając 8/8 z gry.

Polacy? Na wyróżnienie zasłużyli trafiający ważne rzuty Pluta (13 punktów, cztery asysty), aktywny Michalak (13 punktów, trzy przechwyty) oraz Łukasz Kolenda (10 punktów), Dziewa (10) i Petrasek (dziewięć). 

Teraz reprezentację czeka kilka miesięcy przerwy w grze i treningach – kadra spotka się na zgrupowaniu w lipcu, kiedy zacznie przygotowywać się do EuroBasketu. Turniej, w którym zagramy w katowickiej grupie D, rozpocznie się 27 sierpnia.

Łukasz Cegliński
Więcej o: