Komentator krzyczał z zachwytu po tym, co zrobiła Polka. "Kim jest ta kobieta?!"

Łukasz Cegliński
Polskie koszykarki 3x3 w dobrym stylu wygrały dwa pierwsze mecze turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk i zapewniły sobie awans do ćwierćfinału. - Kim jest ta kobieta?! - krzyczał z podziwem po jednej akcji komentator, który kilkadziesiąt minut później ekscytował się zwycięską dobitką Adriana Boguckiego.

Po wysokiej porażce 14:21 z Mongolią, w drugim meczu turnieju w Debreczynie Polacy przegrywali z Japonią 17:20. Gdyby stracili jeszcze jeden punkt, z bilansem 0-2 praktycznie żegnaliby się z marzeniami o igrzyskach. Szaloną dwójkę trafił jednak Filip Matczak, po dobrej obronie spod kosza punkty zdobył Michał Sokołowski, a po kolejnej wyrwanej piłce Adrian Bogucki dobił niecelny rzut "Sokoła". 21:20, Polska! I wszyscy odetchnęli z ulgą...

Zobacz wideo WTA Rzym 2024. Tam gra Iga Świątek. Imponujący obiekt!

W sobotę Polacy zagrają z Belgią - zwycięstwo nie zapewni wyjścia z grupy, ale bardzo ich do tego przybliży, choć ostateczna kolejność będzie zależała też od rozstrzygnięcia w spotkaniu Mongolia - Japonia. Awans Biało-Czerwonych do Paryża byłby czymś wielkim, znalezienie się w ósemce najlepszych drużyn świata jest o wiele trudniejsze niż cztery lata temu, kiedy koszykówka 3x3 debiutowała na igrzyskach. W Tokio Polacy zajęli przedostatnie, siódme miejsce, teraz chcą zrobić wszystko, by zagrać na tym wielkim turnieju po raz drugi.

Stąd wzmocnienia, a szczególnie to sensacyjne - Sokołowskim. 31-letni skrzydłowy to wieloletni, obecnie czołowy reprezentant kraju w koszykówce 5x5, a w minionym sezonie gracz Napoli Basket i MVP Pucharu Włoch. Jeden z najlepszych polskich koszykarzy miał dać kadrze 3x3 nową jakość, ale z reprezentacją Piotra Renkiela jest dopiero od 10 dni i nie jest jeszcze w dobrym rytmie. W pierwszym meczu popełniał kompromitujące straty, zdobył tylko cztery punkty. W drugim było już lepiej, rzucił ich osiem, ponownie dwa razy trafił z dystansu. Jeśli będzie się rozkręcał z meczu na mecz - powinno być dobrze.

Marissa Kastanek - amerykańsko-polska gwiazda turnieju

O ile polscy koszykarze mogą się cieszyć, że wciąż są w grze o ćwierćfinał imprezy w Debreczynie, tak koszykarki mogą zbijać piątki, że ten etap turnieju już sobie zapewniły. Piątek zaczął się kiepsko, z Ukrainą Polki przegrywały już 2:8, ale po świetnym zrywie odrobiły straty i ostatecznie wygrały 21:18. Drugi mecz ze słabszą Tunezją był już popisem Biało-Czerwonych - prowadziły od początku, zwyciężyły wysoko, aż 21:7.

Polki mają bilans 2-0, zapewniony ćwierćfinał i sobotni mecz z Niemkami o pierwsze miejsce w grupie A przed sobą, ale mają też bohaterkę początku turnieju. - Rodzi się gwiazda - mówił komentator kanału FIBA 3x3, kiedy Marissa Kastanek trafiała kolejny rzut z dystansu. - Strzelecki popis! - krzyczał po następnym trafieniu. - Kim jest ta kobieta?! - ekscytował się już bez hamulców po jej dziewiątym celnym rzucie za dwa.

A kim jest Marissa Kastanek? 34-letnią Amerykanką, która w Polsce gra od 2015 roku, a w 2018 otrzymała polskie obywatelstwo. Liderką reprezentacji 3x3, byłą kadrowiczką 5x5, dwukrotną mistrzynią Polski, świetną rozgrywającą. No i snajperką, co pokazała w piątek w Debreczynie. Kastanek zdobyła 25 z 42 punktów zespołu w dwóch meczach, miała znakomite 9/16 za dwa. Momentami rzeczywiście wyglądała tak, jakby nie można jej było zatrzymać - szczególnie w spotkaniu z Tunezją, w którym miała 2/2 za jeden punkt i 4/4 za dwa.

Walka o igrzyska potrwa do niedzieli - miejsce w Paryżu z wcześniejszych etapów kwalifikacji mają już zapewnione po pięć drużyn pań i panów, w Debreczynie toczy się walka o trzy ostatnie w obu przypadkach. Z czterozespołowych grup do ćwierćfinałów wychodzą po dwie najlepsze drużyny, na igrzyska pojadą finaliści oraz zespoły, które wygrają spotkania o trzecie miejsce.

Czy reprezentacje Polski 3x3 awansują na igrzyska?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.