Deklasacja w meczu Litwa - Polska! 19 punktów różnicy

Łukasz Cegliński
Udana pierwsza kwarta i znakomity do przerwy Michał Sokołowski to było za mało, by wygrać z osłabioną Litwą w Wilnie. Rywale grali bez największych gwiazd z NBA i Euroligi, ale Biało-Czerwonych stać było tylko na dobry początek. W pierwszym meczu eliminacji EuroBasketu 2025 drużyna Igora Milicicia przegrała z Litwą aż 64:83. Ale trudno wygrać, gdy w ataku na celne rzuty stać było praktycznie tylko pięciu koszykarzy.

Była już 23. minuta meczu, kiedy Polakom po raz pierwszy wyszło ich firmowe zagranie, znane z ostatniego EuroBasketu, w którym Biało-Czerwoni zajęli świetne czwarte miejsce: Mateusz Ponitka rzucił piłkę nad obręcz, a z powietrza władował ją do kosza Aleksander Balcerowski. Po trybunach hali w Wilnie poniósł się pomruk zachwytu, ale za chwilę trybuny już zdecydowanie eksplodowały po trójce Rokasa Giedraitisa. Gospodarze prowadzili 47:37 i od kilku minut kontrolowali wynik. Polakom przebłyski zdarzały się rzadko, zespół Igora Milicicia niedomagał w ataku, grał bez rytmu.

Zobacz wideo Michał Niewiński z brązowym medalem PŚ w short tracku w Gdańsku. "To był mój cel"

I choć potem uaktywniał się jeszcze momentami pod koszem Balcerowski, choć kilka niezłych akcji pokazał Andrzej Pluta, choć punktował Michał Michalak, to przewaga Litwinów nie topniała. Gospodarze grali z większą swobodą, grali zespołowo i wykorzystywali błędy Polaków w obronie. Po jednostronnej końcówce meczu wygrali 83:64.

Polacy przegrali pierwszy mecz eliminacji EuroBasketu 2025 i choć porażka boli, bo Litwa w składzie bez swoich największych gwiazd z NBA i Euroligi była zdecydowanie do pokonania, to jednak wynik nie ma dużego znaczenia. Biało-Czerwoni, jako współgospodarz mistrzostw Europy, mają w nich zapewniony udział, w eliminacjach grają poza konkursem. Spotkania z Litwą zawsze są jednak wyzwaniem i szkoda, że Polacy grający w niemal najsilniejszym składzie, nie byli w stanie jej pokonać.

Początek należał do Polaków, świetny Michał Sokołowski

Szkoda, tym bardziej że pierwsza kwarta spotkania zapowiadała lepszy wynik. W mogącej pomieścić 10 tys. fanów hali w Wilnie do kompletu trochę brakowało, ale trybuny i tak zalało zielono-żółte morze kibiców gospodarzy. Początkowo było ono jednak dość spokojne, bo to Polacy zaczęli lepiej. Świetnie spisywał się trzon biało-czerwonej drużyny, pierwsze cztery akcje w różnych konfiguracjach, ale zawsze skutecznie rozgrywali Ponitka, Balcerowski i Michał Sokołowski. W najlepszej formie był ten trzeci, 31-letni skrzydłowy, który w niedzielę został MVP turnieju o Puchar Włoch, zwycięskiego dla jego Napoli Basket, prowadzonego przez Milicicia.

Sokołowski punktował, dobrą zmianę dał Michalak, który zdobył pięć punktów, w pierwszej kwarcie Polacy kontrolowali grę i wynik. Także dlatego, że zaczęli od dobrej obrony – odrzuceni od kosza Litwini pudłowali za trzy punkty, po 10 minutach było 19:16 dla gości.

Ale w drugiej części, wraz z częstymi zmianami, które przeprowadzał Milicić, poziom gry Polaków spadł. W obronie zdarzały się dziury, szczególnie na obwodzie, a Litwini zaczęli trafiać za trzy – w drugiej kwarcie zaliczyli pięć takich rzutów, do przerwy prowadzili 35:30. Biało-Czerwoni zacięli się na dodatek w ataku – gra w zbyt dużej mierze polegała na świetnym Sokołowskim oraz Ponitce i Balcerowskim, do przerwy ci trzej koszykarze zdobyli aż 25 z 30 punktów zespołu. Sam "Sokół" zdobył 15. Niewidoczni w ataku byli debiutujący w kadrze naturalizowany Amerykanin Luke Petrasek czy Jarosław Zyskowski, trójki pudłował Pluta, proste błędy popełniał Jakub Schenk.

Próba hałasu litewskich kibiców. Mieli z czego się cieszyć

Druga połowa zaczęła się od straty wypchniętego do linii bocznej Ponitki, a potem od kolejnego błędu kapitana i jego niecelnego podania do Balcerowskiego. Osvaldas Olisevicius trafił natomiast swoją trzecią trójkę w meczu i Litwini wyszli na ośmiopunktowe prowadzenie, najwyższe w meczu. Kolejny rzut za trzy, tym razem Tomasa Dimsy, dał gospodarzom prowadzenie 44:32. Milicić poprosił o czas, a litewscy kibice urządzili sobie próbę hałasu, który w wileńskiej hali przekroczył 120 decybeli.

Fani gospodarze w spokoju i zadowoleniu mogli oglądać ten mecz już do końca, od tego początku trzeciej kwarty stopniowo powiększali przewagę, ostatecznie wygrali bardzo pewnie. Najwięcej punktów dla Polski zdobył Sokołowski - 26. 13, siedem zbiórek i sześć asyst, ale także pięć strat miał Ponitka, a 11 punktów i osiem zbiórek zgromadził Balcerowski. Punkty zdobywało w sumie pięciu Polaków, tak nie da się wygrywać meczów na wysokim poziomie.

Kolejny mecz eliminacji EuroBasketu rozegrają w poniedziałek – rywalem w Sosnowcu będzie Macedonia. Czwartym zespołem w grupie H jest Estonia. Eliminacje, w których Polacy – jako jeden z gospodarzy EuroBasketu 2025 – grają poza konkursem i mają zapewniony awans, zakończą się w lutym 2025 roku. Finałowy turniej o mistrzostwo Europy rozegrany zostanie na przełomie sierpnia i września 2025 roku.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.