To był mecz juniorów, synów swoich ojców, którzy pracują na podtrzymanie rodzinnych tradycji - Andrzej Pluta, Jarosław Zyskowski i Igor Milicić byli czołowymi strzelcami reprezentacji koszykarzy, która pokonała 78:65 Portugalię.
Zwycięstwo było spodziewane i okazało się dość pewne – Polacy prowadzili w Gliwicach praktycznie przez cały mecz, w pełni kontrolowali to, co działo się na boisko. Dotychczasowi liderzy – Mateusz Ponitka, Michał Sokołowski i Aleksander Balcerowski – zagrali dobrze, ale błyszczeć nie musieli. Błyszczeli inni – synowie byłych koszykarzy, którzy zresztą stanowią prawie połowę obecnej kadry Polski. Kibice w średnim wieku, którzy basketu dawno nie oglądali, mogli mieć deja vu lub uczucie konfuzji.
Szczególnie jeśli chodzi o tę trójkę: Andrzej Pluta, Jarosław Zyskowski i Igor Milicić noszą nawet te same imiona co ojcowie, nazywamy ich więc juniorami, bo seniorzy byli wybitnymi reprezentantami Polski (Pluta, Zyskowski) oraz wieloletnimi czołowymi postaciami polskiej ligi (także Milicić, Chorwat z polskim paszportem). Pluta słynął z seryjnie trafianych trójek, Zyskowski ze skutecznej gry pod koszem i na półdystansie, Milicić z kierowania zespołem w roli rozgrywającego.
Ale to nie koniec synowsko-ojcowskiej wyliczanki w obecnym składzie - Balcerowski jest synem Marcina, który grał w koszykówkę w Górniku Wałbrzych, z kolei Jakub Nizioł to syn Piotra, byłego mistrza Polski ze Śląskiem Wrocław. W środę w Gliwicach pojawiła się cała piątka, najlepiej zagrali juniorzy.
Jako pierwszy dobry moment miał 23-letni Pluta, rezerwowy rozgrywający. Tak, jak w drugim meczu turnieju prekwalifikacyjnego do igrzysk z Bośnią i Hercegowiną, tak i z Portugalią wniósł ożywienie z ławki. Asysta, celna trójka, punkty z kontry, kolejna asysta – Pluta dobrze dyktował tempo, przyspieszał grę, był odpowiedzialny. Odciążał w rozgrywaniu Ponitkę, kreował akcje. W sumie w całym meczu zdobył 13 punktów i miał osiem asyst. To był bardzo dobry występ.
Po Plucie błysnął Zyskowski, 31-letni skrzydłowy. W trzeciej kwarcie miał świetny moment, w którym trafił dwa kolejne rzuty za trzy i za dwa, które pozwoliły Polakom wypracować wyraźniejszą przewagę. Zyskowski nie miał może swojego dnia, nie każdy z jego firmowych, sprytnych lobów wyrzucanych jedną ręką wpadł do kosza, ale kiedy trzeba było – był bezbłędny. W sumie zdobył 10 punktów.
Jako ostatni swoje kilka minut miał 21-letni Milicić, syn obecnego selekcjonera. Pierwszą trójkę trafił już na początku meczu, ale w końcówce dorzucił jeszcze dwie, zaliczył też wsad, trafił dwa wolne. W sumie rzucił 13 punktów – najwięcej w zespole obok Pluty i Balcerowskiego, miał też sześć zbiórek. Pokazał, że ma duże możliwości i przyszłość na wysokim poziomie.
Idą śladami ojców, choć różnymi drogami
Pluta, Zyskowski i Milicić od lat rozwijają się pod czujnym okiem ojców – Andrzej Pluta senior ogląda mecze gliwickiego turnieju z trybun, Jarosław Zyskowski senior też jest w halach, kiedy tylko może, z Miliciciami sytuacja jest wyjątkowa – rzadko zdarza się, by selekcjoner miał w składzie reprezentacji syna lub córkę.
Oczywiście każdy z juniorów jest na innym etapie kariery – Zyskowski to koszykarz utytułowany, trzykrotny mistrz Polski we Włocławku i w Zielonej Górze, MVP polskiej ligi, który grał także za granicą: w Niemczech i w Hiszpanii. Obecnie występuje w Treflu Sopot i jest jednym z najlepszych Polaków ligi.
Pluta koszykarskie szlify zdobywał w Hiszpanii, gdzie występował w rozgrywkach młodzieżowych, ale zaliczył też epizody w tamtejszej ekstraklasie. Kilka lat temu wrócił do Polski i grał już dla kilka klubów – we Włocławku, Bydgoszczy i Sopocie, teraz przenosi się do Gdyni. Na mocną pozycję w kadrze pracuje, aktualnie wykorzystuje fakt, że w tym roku w reprezentacji nie gra A.J. Slaughter, a kontuzjowany jest Łukasz Kolenda.
Milicić wychowywał się w Polsce, przez rok koszykówki uczył się w niemieckim Ulm, a od dwóch sezonów studiuje i gra w amerykańskiej uczelnianej NCAA. Ma 207 cm wzrostu, jest wszechstronny, imponuje coraz większą pewnością siebie. I też, podobnie jak Pluta, wykorzystuje szansę – gry w kadrze odmówili w tym roku Jeremy Sochan i Aleksander Dziewa, którzy mogliby występować na pozycji wysokiego skrzydłowego. Milicić powołał zatem Milicicia i nie żałuje.
Dzięki wygranej z Portugalią Polacy wygrali grupę turnieju w Gliwicach z bilansem 3-0 i w piątkowym półfinale spotkają się z Estonią. Awans do właściwego turnieju kwalifikacyjnego do przyszłorocznych igrzysk w Paryżu uzyska tylko zwycięzca turnieju.
A wracając do juniorów - Zyskowski po trzech meczach turnieju jest czwartym strzelcem zespołu, rzuca średnio po 10 punktów, ma 54 proc. skuteczności w rzutach za trzy. Pluta zdobywa po 7,0 punktu oraz 4,3 asysty, też dobrze rzuca z dystansu (50 proc.). Z kolei Milicić dopisuje się do tej trójki skutecznością za trzy (57 proc.), a do 6,3 punktu dodaje po 3,0 zbiórki.