Krok bliżej igrzysk! Polacy pewnie ogrywają Portugalię. Rywal prowadził 88 sekund

Plan wykonany w stu procentach. Polscy koszykarze pewnie pokonali Portugalię 78:65 i w półfinale prekwalifikacji olimpijskich zmierzą się z Estonią. Dobra informacja? Biało-Czerwoni są o krok bliżej Paryża, a każdy kolejny stawiają coraz śmielej.

Plan na środę był konkretny. Po pierwsze – wygrać z Portugalią i nie oglądając się na rywali w grupie, zapewnić sobie awans do półfinału prekwalifikacji. A po drugie – uczynić to jak najmniejszym nakładem sił, nie ryzykując kontuzji. Biało-Czerwoni fajerwerków nie odpalili, ale cele zrealizowali.

Zobacz wideo Szukamy rywala dla Sławka

Najważniejsza informacja jest taka: kadra Igora Milicicia wychodzi z grupy z pierwszego miejsca i czyni to z kompletem zwycięstw. Teraz w piątkowym półfinale zagra z Estonią – gospodarzem drugiej grupy. I tylko to starcie się dziś liczy.

Plan wykonany. Jest wygrana, jest awans

A potem ewentualny finał – tylko zwycięzca gliwickich prekwalifikacji załapie się bowiem do przyszłorocznych kwalifikacji olimpijskich. O stylu grupowych zwycięstw z Węgrami, Bośnią i Hercegowiną oraz Portugalią nikt za chwilę nie będzie pamiętał.

Starcie z Portugalczykami wygrane 78:65 nie wpisze się do historii polskiego basketu, ale nie musi. Tempo było leniwe, koncentracja stała na przeciętnym poziomie, za to sporo było strat i przewinień – zwłaszcza po stronie rywala.

Dla nas najważniejsze, że lepszy zespół kontrolował spotkanie. Polacy prowadzili przez ponad 37 minut, rywale – ledwie 88 sekund. Biało-Czerwoni najwyżej prowadzili 16 punktami, delikatnie nerwowo było tylko na finiszu spotkania, gdy drużyna Mario Gomesa zmniejszyła stratę do 10 punktów.

Ale wielkiego stresu to nie spowodowało – trener Milicić dał pograć wszystkim koszykarzom, a w drużynie, która w pierwszych meczach opierała się właściwie tylko na trzech swoich liderach, tym razem nikt nie grał dłużej niż 28 minut (a chodzi o kapitana Mateusza Ponitkę). To zaś oznacza pełną kontrolę wydarzeń.

Rezerwowi wykorzystali szansę. Najlepsze wrażenie zrobił Andrzej Pluta junior, który zaliczył świetną linijkę statystyczną – zdobył 13 punktów (trafił trzy trójki!) i rozdał osiem asyst w 22 minuty. W roli rozgrywającego grał mądrze, rozdawał inteligentne podania, nakręcał tempo, ale z chłodną głową. Trafił ważną trójkę w połowie czwartej kwarty – wyszliśmy wtedy na prowadzenie 61:49, a trafienie Pluty dało sygnał do ucieczki przed goniącymi przeciwnikami.

Ale nie tylko Pluta pokazał się z dobrej strony. Znów dobry występ zaliczył inny syn byłego reprezentanta – Jarosław Zyskowski jr. Koszykarz, który trafiał kluczowe rzuty w meczu z Bośnią, teraz dołożył 10 punktów. Przełamał się też Aleksander Balcerowski, który po słabszym występie w poniedziałek, tym razem był bliski podwójnej zdobyczy – zaliczył 13 punktów i sześć zbiórek. Znów dobrą zmianę dał z kolei Igor Milicić jr – zdobywca 13 punktów (także trzy trójki) i autor efektownego wsadu na finiszu meczu.

Kadra Milicicia czeka na Estonię

Tym razem w zespole rywala nie było ani jednego gracza pokroju Jusufa Nurkicia, Dzanana Musy czy Luki Garzy – ledwie jedyny Diogo Gameiro (11 punktów) przekroczył dwucyfrową barierę zdobytych punktów.

Teraz czas na piątkowy mecz z Estonią. Początek o 17.30. Transmisja w TVP Sport, relacja w Sport.pl.

Polska - Portugalia 78:65 (17:10, 18:14, 18:17, 25:24)

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.