Koszykarze bez medalu, ale Niemcy musieli się namęczyć. Emocje prawie do końca

Łukasz Cegliński
Porażka polskich koszykarzy w meczu o brązowy medal EuroBasketu - w Berlinie Niemcy pokonali nas 82:69. Dla biało-czerwonych spotkanie było momentami drogą przez mękę, bo do dobrej obrony nie potrafili dołożyć solidnego choćby w ataku. Ale gdy w trzeciej kwarcie w końcu zaczęli trafiać, zaczęły się emocje.

Po 30 minutach było 49:54 i, mimo wcześniejszych męczarni, na końcówkę patrzyliśmy z nadzieją. Trzecią kwartę wygraliśmy 26:18, w końcu ruszył polski atak. Do świetnego Michała Sokołowskiego dołączył rezerwowy Jakub Garbacz, który z dystansu umie trafiać seriami. - Mój mecz dopiero nadejdzie - mówił kilka dni wcześniej 28-letni strzelec, po dobrym występie przeciwko Holandii.

Zobacz wideo Szpilka: Szybko zarobione siano i wracam do domu

I na swój najlepszy mecz w turnieju Garbacz wybrał świetny moment. To on dał impuls do pogoni, to jego dwie trójki dały remis 59:59 na początku czwartej kwarty. I zaczęły się wielkie emocje. Niemcy, którzy prowadzili praktycznie od początku, nagle stanęli. Świetna obrona Polaków nie pozwalała im na łatwe punkty, a oni sami mogli tylko patrzeć na celne rzuty biało-czerwonych.

Mecz, który na początku przypominał zapasy w błocie, nagle stał się szybszy, lepszy. Zaczęła się wymiana ciosów - Niemcy odskakiwali, Polacy doskakiwali. Dwie trójki trafił Johannes Voigtmann, jedną odpowiedział Aaron Cel. Ale potem swój znakomity moment miał Dennis Schroeder - niemiecki gwiazdor trafił dwa wolne, a potem daleką trójkę i Niemcy uciekli na 73:64.

Tej straty Polacy już nie odrobili, ostatecznie przegrali 69:82. Przegrali, EuroBasket zakończyli na czwartym miejscu. I ten niespodziewany wynik jest ich niewątpliwym zwycięstwem. To był bardzo dobry, świetny wręcz turniej.

Mecz o trzecie miejsce zaczął się od firmowej akcji Polaków, czyli punktów Mateusza Ponitki z podania Aleksandra Balcerowskiego, potem swoje typowe akcje pokazali Niemcy, którzy trafili kilka trójek. Popisów ofensywnych jednak nie było, mecz od początku toczył się w wolnym tempie z dużym naciskiem na obronę. Tak, jakby oba zespoły były wyzute z energii po półfinałowych porażkach i miały kłopot z wykrzesaniem z siebie siły.

Niemcy powiększali przewagę, pod koniec pierwszej kwarty prowadzili 19:12, ale do Polaków trudno było mieć pretensje za obronę, ta była dobra. Trzy rzuty zablokował Balcerowski, przechwytami popisywał się Sokołowski, trzymaliśmy się w grze jeden na jednego, Niemcom nie grało się w ataku łatwo. Ale na pewno łatwiej niż Polakom.

Biało-czerwoni w ofensywie grali jakby na zaciągniętym hamulcu, pudłowali mnóstwo rzutów, popełniali straty. Mało widoczny był Ponitka, dobrze pilnowany A.J. Slaughter nie dochodził do pozycji, obaj liderzy wyglądali po prostu na zmęczonych. Balcerowski po dobrym początku też zaczął pudłować i jedynie Sokołowski trzymał przez moment poziom - jego dwie z rzędu skuteczne akcje nad Schroderem pozwoliły Polakom zmniejszyć straty do 20:21.

Ale potem Niemcy zaliczyli zryw 13:0, a biało-czerwoni wpadli w ofensywny dołek. Do przerwy mieli 0/10 za trzy, 5/11 z wolnych i aż dziewięć strat. Atak wyglądał momentami bardzo źle i nic dziwnego, że do przerwy Polacy przegrywali 23:36.

Druga połowa zaczęła się od wyczekiwanego przełamania w rzutach z dystansu - w końcu trafił Sokołowski, potem udało się wyprowadzić skuteczną kontrę po przechwycie grającego już z trzema faulami Ponitki. Kapitan walczył w defensywie, zaliczył kolejny przechwyt, ale w 23. minucie Ponitka popełnił czwarte przewinienie.

Sokołowski dwoił się i troił, zdobywał punkty, wyprowadzał z równowagi Schroedera, ale wynik się nie zmieniał, bo Polacy wciąż pudłowali otwarte rzuty - także wolne. Biało-czerwoni podtrzymywali bardzo dobry poziom gry w obronie, ale ich ofensywa była mizerna. 

Aż w końcu wpadły dwie trójki - najpierw Garbacza, a potem Slaughtera. Zbliżyliśmy się na 36:42, ale Niemcy szybko odpowiedzieli swoimi trójkami. Sokołowski otrzymywał tylko okazyjne wsparcie od kolegów, u rywali do atakowania włączali się kolejni gracze. 

Końcówka trzeciej kwarty znów dała nadzieję - Garbacz trafił trójkę o tablicę, kolejną dorzucił Slaughter, po 30 minutach było 49:54, byliśmy w grze o medal.

Ostatecznie go nie wygraliśmy, Niemcy w końcówce byli lepsi. Najwięcej punktów dla Polaków zdobył Sokołowski - miał ich 18, a do tego sześć zbiórek i trzy asysty. Garbacz zakończył mecz z 12 punktami. Słabiej niż zwykle wypadł Ponitka, który spadł z boiska za pięć przewinień - miał 3/7 z gry, a do dziewięciu punktów dodał tylko dwie zbiórki i asystę. Slaughter też pudłował (4/12 z gry), ale do 10 punktów dodał 10 asyst.

Dla Niemców najwięcej punktów rzucił Schroeder - miał ich 26, do tego dodał sześć asyst.

Więcej o:
Copyright © Agora SA