Ponitka przeszedł do historii. I na koniec rzucił: Dziękuję hejterom, napędzajcie mnie

Łukasz Cegliński
- Akurat przed meczem przyjechała do mnie żona, bardzo się z tego cieszyłem. Rozmawialiśmy i powiedziałem: "Słuchaj, nie wiem, ile jeszcze meczów w kadrze zagram, cieszę się na każdy kolejny". A w przerwie napisałem jej: "Jeszcze 20 minut i zostaję" - mówił po wygranym ćwierćfinale EuroBasketu ze Słowenią Mateusz Ponitka, kapitan reprezentacji, który rozegrał mecz fantastyczny.

26 punktów, 16 zbiórek i 10 asyst - to czwarte triple-double w historii mistrzostw Europy. Statystyki, które wykręcił w meczu z broniącymi tytułu Słoweńcami Mateusz Ponitka, są znakomite. Ale jeszcze lepsza była jego reakcja na to, co działo się w drugiej połowie. Polacy stracili całą przewagę z pierwszej części, Słoweńcy wyszli na prowadzenie, ale wtedy najpierw A.J. Slaughter, a potem właśnie Ponitka, przełamali impas i pchnęli Polskę do wielkiej wygranej 90:87. Obaj zagrali jak liderzy, kapitan był wielki.

Zobacz wideo Lewandowski i Salihamidzić pod szatnią. Wyjątkowe ujęcia

Ponitka przyćmił Lukę Doncicia. "Chłopaki mi zaufali"

- Wytrzymaliśmy. Wytrzymaliśmy ważny moment i przełamaliśmy mecz - mówił tuż po spotkaniu Ponitka przez kamerą TVP Sport. - Rozmawiałem z A.J. w drugiej połowie na boisku, mówiłem mu, że potrzebujemy spokoju. Spokoju. Słoweńcy wyszli agresywnie, my się trochę przestraszyliśmy, ale cóż, koniec końców wygraliśmy - mówił kapitan drużyny.

Ponitka od początku meczu był w rewelacyjnej formie, już do przerwy zdobył 16 punktów, miał siedem zbiórek i siedem asyst. Zrobił w tym meczu to, co wydawało się niemożliwe - przyćmił Lukę Doncicia, słoweńskiego gwiazdora, jednego z najlepszych zawodników na świecie.

- Akurat przed meczem przyjechała do mnie żona, bardzo się z tego cieszyłem. Rozmawialiśmy i powiedziałem: "Słuchaj, nie wiem, ile jeszcze meczów w kadrze zagram, cieszę się na każdy kolejny". A w przerwie napisałem jej: "Zostaję, jeszcze 20 minut" - mówił Ponitka.

- Wygraliśmy dzięki zespołowości i temu, że trzymaliśmy się planu. Chłopaki mi zaufali, wierzyli w moje wskazówki. No i jesteśmy w czwórce, mamy przed sobą dwa mecze, gramy dalej - dodał kapitan.

I na koniec rzucił: - Dziękuję hejterom, napędzajcie mnie dalej.

O co chodziło? Za Ponitką ciężkie miesiące, o czym zresztą mówił na konferencji prasowej po meczu z Ukrainą - gra w rosyjskim klubie po wybuchu wojny, potem zerwanie kontraktu, niefortunne słowa na konferencji prasowej po powrocie do Polski, medialna pyskówka z Marcinem Gortatem, pranie rodzinnych brudów z bratem Marcelem.

Tak, Ponitka wzbudzał przed turniejem kontrowersje. Dziś wzbudza tylko oklaski - 26 punktów, 16 zbiórek, 10 asyst, przyćmienie Doncicia, wprowadzenie Polski do półfinału EuroBasketu po raz pierwszy od 1971 roku.

Wielka rzecz.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.