"Grecki Dziwoląg" za silny i za szybki. Polacy bez szans w meczu z mocarzem

Łukasz Cegliński
Tragiczna pierwsza kwarta, imponujący zryw w drugiej, próby nawiązania walki w trzeciej i rozsypka w czwartej - przygotowująca się do mistrzostw Europy reprezentacja koszykarzy przegrała podczas turnieju w Atenach 78:101 ze stawianą w roli faworyta EuroBasketu Grecją. Mistrz i dwukrotny MVP NBA Janis Andetokunmbo zdobył dla rywali 24 punkty. Połowę z nich z rzutów wolnych, bo dla Polaków był zwykle za silny i za szybki.

Po trzech minutach Grecy prowadzili 8:0, a Polacy gubili piłki na połowie boiska i mieli problem ze znalezieniem dobrej pozycji do rzutu. Chwilę później, po wsadach gwiazdy Milwaukee Bucks Janisa Andetokunmbo, a potem jego młodszego brata Kostasa, było już 18:2 dla Grecji, a gra Polaków wciąż wyglądała tragicznie. Po pierwszej kwarcie gospodarze turnieju w Atenach wygrywali 27:10 i patrząc na przebieg pierwszych 10 minut można było się obawiać, że wyrównanej walki w tym spotkaniu nie będzie wcale. Polacy, którzy kilka dni wcześniej na turnieju w Stambule ulegli Ukrainie 60:88 i przegrali też 78:94 z Turcją, sprawiali wrażenie rozbitych.

Początek drugiej kwarty mieli jednak piorunujący i jeśli selekcjoner Igor Milicić powtarza, że w grze jego zespołu trzeba szukać pozytywów, to z fragmentu między 10. a 15. minutą można je czerpać garściami. Aktywna obrona strefowa 1-3-1, a potem podtrzymanie nacisku przy powrocie do defensywy indywidualnej dały kilka przechwytów, a z nich wyszły szybsze ataki. Zaczęły wpadać też trójki - trafiali Jakubowie Garbacz i Schenk, a także Mateusz Ponitka. Kapitan reprezentacji męczył się w roli rozgrywającego, ale to jego dwa celne rzuty z dystansu wieńczyły imponujący zryw 25:5. W połowie drugiej kwarty Polacy zaskakująco prowadzili 35:32.

Zobacz wideo Gortat znowu na parkiecie. Gwiazdy zagrały w szczytnym celu

Podrażnieni Grecy odpowiedzieli zrywem 16:0, do przerwy wygrywali 50:37, a po zmianie stron kontrolowali przebieg meczu. Ich najlepszym strzelcem z dorobkiem 24 punktów był wspominany już Andetokunmbo, czyli jeden z najlepszych obecnie koszykarzy na świecie. "Grecki Dziwoląg", bo tak można tłumaczyć ksywę "Greak Freak", którą mający imponujące warunki fizyczne gracz otrzymał w NBA, dwa razy trafił z dystansu, zaprezentował też kilka wsadów, ale przeważnie wbijał się w pole trzech sekund lub rozpychał pod koszem wymuszając kolejne faule. Na linii rzutów wolnych stawał aż 19 razy, wykorzystał 12 prób.

Mecz zakończył się wynikiem 101:78 dla Grecji - jeszcze na początku czwartej kwarty Polacy tracili do rywali tylko siedem punktów, przeciwnicy wyraźnie uciekli jednak w ostatnich minutach. Rezultat w żadnym wypadku nie jest zaskoczeniem, bo różnica w potencjale i możliwościach obu reprezentacji jest wyraźna - Grecja na EuroBaskecie będzie walczyć o medale, a Polacy o wyjście z grupy. Ale Milicić może być zadowolony z niektórych fragmentów i zawodników - choć po wysokiej porażce jednoznacznie pozytywnie żadnego z Polaków wyróżnić nie można, to na pewno nieźle zaprezentowali się skrzydłowi Michał Sokołowski (13 punktów, cztery asysty) i Michał Kolenda (10 punktów), w pierwszej połowie grę ożywił Schenk (aż pięć asyst do przerwy, w sumie sześć, ale też pięć strat), solidne zmiany dawali Jakub Garbacz, Dominik Olejniczak i Jarosław Zyskowski.

Jeremy SochanSochan nie zagra na Eurobaskecie. "To mogłoby się skończyć nie najlepiej"

Na osobny akapit zasługuje gra Ponitki, którego Milicić konsekwentnie ustawia na pozycji pierwszego rozgrywającego. Kapitan reprezentacji mecz z Grecją zaczął słabo, ustawianie akcji i kontrolowanie tempa zdecydowanie mu nie wychodziło. Ale w drugiej kwarcie trafił wspomniane trójki, potem grywał też jako skrzydłowy i kilka razy zdobywał punkty po swoich firmowych, dynamicznych ścięciach pod kosz. W sumie zdobył 15 punktów, miał też cztery zbiórki, dwie asysty i cztery straty.

Na turnieju w Atenach Polaków czekają jeszcze dwa spotkania – w czwartek z Turcją oraz w piątek z Gruzją. Potem reprezentacja wraca do Warszawy, gdzie 25 sierpnia na Torwarze meczem z Chorwacją rozpocznie kwalifikacje do eliminacji EuroBasketu 2025. Przed tym spotkaniem do reprezentacji ma dołączyć nieobecny na razie podczas przygotowań, leczący kontuzję A.J. Slaughter, który obok Ponitki powinien być liderem reprezentacji.

Natomiast już 2 września początek tegorocznego EuroBasketu, przeniesionego z 2021 roku ze względu na pandemię. Polacy rywalizować będą w grupie D, która swoje mecze rozegra w Pradze – ich przeciwnikami będą kolejno Czechy, Finlandia, Izrael, Holandia oraz Serbia.

Więcej o: