Reprezentacja koszykarzy. Dlaczego Dardan Berisha nie gra z Albanią?

- Nigdy nie ukrywałem, że jestem stamtąd, że jestem Albańczykiem. Na dodatek reprezentacja Albanii to zespół słaby, nie chcę przeciwko niemu zwyciężać. Nie czułbym się z tym dobrze - mówi rzucający reprezentacji koszykarzy Dardan Berisha, który pochodzi z Kosowa. - Ale jak trener będzie chciał, żebym zagrał, to zagram - dodaje przed sobotnim meczem z Albanią w Lublinie.

Trener Ales Pipan, to można założyć z 99 proc. podobieństwem, nie będzie nalegał, aby Berisha w niedzielę zagrał. Albania to najgorszy zespół grupy E, z której Polska wywalczyła już zresztą awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Wygrana w Lublinie, i to wysoka, jest pewna.

Nieobecność Berishy na boisku będzie jednak ciekawa tym bardziej, że zawodnik nie zagrał z Albanią także w pierwszym spotkaniu w Tiranie (Polska rozgromiła rywali 105:67). Dlaczego? - W kadrze jest 13 zawodników, do meczu może być wystawionych 12. Ktoś musiał odpocząć, a że wiedzieliśmy, że Albania jest dosyć słaba, to padło na mnie - tłumaczy na początku Berisha.

- Nie chciałem grać, wiedziałem, że na mojej pozycji jest kilku dobrych graczy, rozmawiałem o tym z trenerem i dostałem zgodę - dodaje 24-letni zawodnik.

Ale to nie jest jego główny motyw. Berisha, syn Polki i Kosowara, urodził się w mieście Peć, jego imię pochodzi od słowa Dardania - starożytnego określenia krainy pokrywającej się z dzisiejszym terytorium Kosowa. - Do tego kraju należy moje serce, choć gdybym zaczął się to głębiej analizować, to pewnie wybrałbym Polskę. To większy kraj i większe możliwości - mówił Sport.pl Berisha w 2008 roku, gdy poprowadził Polonię 2011 Warszawa do mistrzostwa Polski juniorów starszych.

Wybrał Polskę, a podczas ME w 2011 roku na Litwie przeżył z nią wielki moment - w meczu z Turcją, wicemistrzem świata, wykonał zwycięski rzut. Po nim Berisha wzniósł ręce i pokazał nad głową orła. A potem tłumaczył, że to symbol albańskiego narodu, a on jest dumny z tego pochodzenia.

Po wylosowaniu Albanii Berisha mówił, że mecze z tym zespołem będą dla niego czymś ważnym. Teraz, ciągnięty za język, przyznaje: - Oczywiście, że emocjonalnie nie jestem gotowy na grę przeciwko Albanii. Nigdy nie ukrywałem, że jestem stamtąd, że jestem Albańczykiem.

- Czy zagram w niedzielę? Jeszcze nie wiem, nie rozmawialiśmy o tym z trenerem. Jeśli będzie możliwe, bym nie grał, to nie zagram. Ale jak trener będzie ode mnie wymagał występu, to wystąpię - dodaje zawodnik.

Niewykluczone, że niechęć Berishy do gry przeciwko Albanii wynika także z obawy przed ewentualnymi nieprzyjemnościami, które mogłyby spotkać ojca i rodzinę Berishy, która wciąż mieszka w Kosowie.

24-letni rzucający w tegorocznych eliminacjach zagrał w sześciu meczach - rzucał po 9,7 punktu, miał po 2,5 asysty. Berisha, jako jedyny z obecnych reprezentantów, nie ma jeszcze klubu na przyszły sezon. Ostatnio grał w Anwilu Włocławek.

Więcej o: