Zgorzelec chce nowej hali koszykarskiej

Większość radnych Zgorzelca przegłosowała uchwałę gwarantującą, że jeśli nie znajdzie się inwestor, to miasto z własnego budżetu wyłoży około 10 mln zł na budowę nowej hali koszykarskiej, w której grać będzie drużyna Turowa. Przeciwny tym planom jest tylko jeden, bezpartyjny radny

Budowę nowej hali sportowej w Zgorzelcu burmistrz miasta Rafał Gronicz (PO) obiecuje od początku swojej kadencji. 20 mln zł na realizację projektu Zgorzelec ma obiecane z Ministerstwa Sportu. Burmistrzowi nie udało się pozyskać środków z Unii Europejskiej, ale wsparcia w planach budowy udzieliła Polska Grupa Energetyczna - sponsor zgorzeleckich koszykarzy. Za pośrednictwem koszykarskiego Turowa PGE w ciągu trzech lat ma przekazać miastu na inwestycję 12 mln 300 tys. zł.

Jednak opozycja w Zgorzelcu nie wierzy w powstanie nowego obiektu sportowego w mieście, w którym mecze rozgrywaliby koszykarze PGE Turowa.

- Uwierzę, jak zobaczę - zaznacza były burmistrz miasta, a obecnie radny Zgorzelca Ireneusz Aniszkiewicz. - Mówię to nie po raz pierwszy: ta hala nie powstanie. Ciągle brakuje wielu konkretów, wiele procedur nie jest spełnionych, a władze miasta pogrywają z wyborcami. Chciałbym, aby taki obiekt powstał, ale niestety nie wierzę, że do tego dojdzie - podkreśla.

Problemem Zgorzelca wciąż jest brak pieniędzy na sfinansowanie całej inwestycji. Koszt zbudowania hali oszacowano na 43-45 mln zł i nadal nie udało się zdobyć 10-12 mln na ten cel. Miasto poszukuje kolejnego zewnętrznego inwestora, który zaangażowałby się w przedsięwzięcie i wyłożył brakujące pieniądze. Jeśli ktoś taki się nie znajdzie, władze Zgorzelca chcą brakujące środki przeznaczyć z własnego budżetu. Dla miasta ta suma jest bardzo dużym wydatkiem, ale podczas jednej z wrześniowych posiedzeń rady miasta uchwała o ewentualnym dofinansowaniu inwestycji z miejskiego budżetu została przegłosowana. Za byli radni PO oraz PiS-u, przedstawiciele SLD wstrzymali się od głosu, a przeciwny był tylko Ireneusz Aniszkiewicz.

- To prawda, jako jedyny głosowałem przeciw. Chciałem otrzymać konkretne odpowiedzi na kilka pytań - i nic z tego. Wyraźnie powiedziałem panu burmistrzowi, że temat hali podnosi w momencie wyborów. Najpierw parlamentarnych i budowania poparcia dla posła Brodniaka, następnie robiono kampanię Piotrowi Borysowi, a teraz dba o swoją posadę - dodaje Aniszkiewicz.

Bezpartyjny Aniszkiewicz jest jedną z osób, która recenzuje poczynania burmistrza Gronicza w sprawie budowy hali. Radny mówi m.in. o braku dokumentów budowlanych, braku pieniędzy na realizację inwestycji i ciągłym przekładaniu terminów rozpoczęcia budowy obiektu.

- To smutne, że były burmistrz reaguje w ten sposób, bo doskonale powinien znać procedury działania i wiedzieć o tym, że zrealizowanie tak ogromnej inwestycji jest rozłożone w czasie. Ponadto chyba żadne miasto wielkości Zgorzelca nie stara się wybudować tak dużego obiektu sportowego - ripostuje Rafał Gronicz i dodaje, że budowę Zgorzelec chce rozpocząć w przyszłym roku. Zaznacza, że zrezygnowano z budowy hotelu przy hali, co znacząco obniżyło koszty. - Byłem na jednym ze spotkań pomiędzy władzami klubu koszykarskiego i władzami Polskiej Grupy Energetycznej, wtedy dostaliśmy zapewnienie na piśmie, że pieniądze zostaną przekazane. Tak duży sponsor i budowa hali są gwarantem utrzymania w Zgorzelcu koszykówki na najwyższym poziomie. W innym przypadku może być różnie.

Powstanie nowego obiektu jest w Zgorzelcu priorytetem, aby utrzymać koszykówkę w tym mieście. Jacek Jakubowski, prezes Polskiej Ligi Koszykówki, już dawno zapowiedział, że od sezonu 2011/2012 zmienią się przepisy i wszystkie drużyny występujące w ekstraklasie będą musiały zagwarantować hale na minimum 3 tys. miejsc. Podobne wymagania stawiają organizatorzy rozgrywek w pucharach europejskich. Obecny obiekt, w którym swoje mecze rozgrywa PGE Turów, mieści około 2 tys. widzów. Nowa hala ma pomieścić około 3,5 tys. sympatyków basketu.