Tauron Basket Liga. Ligowi rywale za, a nawet przeciw Prokomowi

Kuriozum w Tauron Basket Lidze. Szefowie klubów nie dość, że oficjalnie zgodzili się, zwolnić Asseco Prokom Gdynia z rundy zasadniczej nowego sezonu, to jeszcze wspaniałomyślnie przyznają mu bez gry tyle samo punktów, ile będzie miał lider.

Asseco Prokom od lat dominuje w polskiej lidze. Jak co roku czekają go mecze Euroligi, a dodatkowo zgłosił się do prywatnych rozgrywek VTB. Mistrz miałby problem, by pogodzić te spotkania z występami w Tauron Basket Lidze, więc poprosił o zwolnienie z części ligowego sezonu.

Wśród rywali zawrzało. Wydawało się, że szefowie klubów mogą solidarnie sprzeciwić się uprzywilejowaniu gdynian. Ale gdy na początku tygodnia spotkali się, okazało się, że przeciwników ukłonu wobec mistrzów Polski właściwie nie ma.

Jan Michalski, prezes Turowa Zgorzelec: - Nie było oficjalnego głosowania prezesów klubów, choć każdy miał możliwość przekazania swojego zdania. Większość klubów zaakceptowała sytuację.

Mało tego, kluby zaakceptowały pomysł, by po pierwszej rundzie nie biorący w niej udziału Prokom miał... tyle samo punktów, ile wywalczy lider. Nieoficjalnie wiadomo, że przeciwko ułatwieniom dla Prokomu były tylko dwa kluby. Jeden z nich to Anwil Włocławek, wicemistrz ligi. Jego prezes Zbigniew Polatowski już wcześniej proponował zmianę terminarza tak, by Prokom rozegrał komplet meczów w Polsce. Ekipy słabsze od włocławian oficjalnie nie mają nic przeciwko nowości w regulaminie, choć tym samym rezygnują z meczów z mistrzem.

- Paradoks. Prokom to maszyna pociągowa ligi, jak w siatkówce Skra Bełchatów. Miałem na oku sponsora. Wyobraża pan sobie, że się wycofał, gdy zaczęły się plotki o Prokomie? Może stwierdził, że już do nas nikt wartościowy nie przyjedzie? - zastanawia się szef jednego z klubów.

Działacz innego zespołu: - Brak Prokomu to marketingowy strzał w stopę. Mecz z nim jest z gatunku tych, na których można zarobić, sprzedać komplet biletów. I nagle wszyscy się z tym pogodzili. Ale ja się nie dziwię.

Andrzej Twardowski, szef Energi Czarnych Słupsk: - Słabsze zespoły faktycznie mają problem. Z Prokomem pewnie się nie spotkają, a to byłoby dla nich wydarzenie. Bez wątpienia na tym tracą.

Dlaczego więc nie doszło do zdecydowanego sprzeciwu ligowców? Według informatora "Gazety" w słabszych klubach ligi wygrała asekuracja. - Nasze budżety są śmieszne, łatamy je, jak możemy, żeby jakoś wykazać, że możemy grać w lidze. Nikt nie będzie się teraz wychylał, krzyczał wbrew ogólnej opinii i ryzykował, że go wyrzucą z ekstraklasy - mówi prezes przeciętnego polskiego klubu.

Adam Wójcik w drugiej lidze ?

Więcej o: