PLK. Anwil - Prokom o pierwsze miejsce przed play-off

Jeśli Anwil Włocławek pokona w poniedziałek Asseco Prokom Gdynia różnicą większą niż 13 punktów, to zajmie pierwsze miejsce przed play-off PLK. - Z Prokomem najpierw trzeba w ogóle wygrać, a potem martwić się o różnicę - mówi Krzysztof Szubarga z Anwilu. Transmisja meczu w TVP Sport o 18.

Opromieniony awansem do ćwierćfinału Prokom rozpoczyna ostatni etap walki o siódmy tytuł mistrzowski z rzędu. Qyntel Woods, David Logan i reszta świetnych zawodników drużyny trenera Tomasa Pacesasa jest zdecydowanym faworytem PLK, ale jeśli ktoś ma jej zagrozić, to właśnie Anwil prowadzony przez nowego selekcjonera reprezentacji Polski Igora Griszczuka.

Po 25 meczach Prokom ma bilans 23-2, a Anwil 22-3. W grudniowym meczu tych zespołów w Gdyni Prokom wygrał 91:78 i jeśli Anwil chce wyprzedzić mistrzów Polski na zakończenie sezonu zasadniczego, musi wygrać różnicą wyższą niż 13 punktów. Zwycięstwo taką różnicą (niezależnie czy 73:60 czy 103:90) nic włocławianom nie da, bo przy tak równym bilansie bezpośrednim liczy się stosunek punktów zdobytych do straconych z całego sezonu. Tu zdecydowaną przewagę ma Prokom.

Pokonać mistrzów Polski wyżej niż 14 punktami nie jest jednak łatwo. W PLK Prokom po raz ostatni przegrał tak wysoko (58:76) 3 stycznia 2009 roku w Słupsku, ale w tamtym meczu z Energą Czarnymi zagrał polskim składem wzmocnionym tylko rezerwowym rozgrywającym Tyrone'em Brazeltonem. W pełnym składzie zespół z Trójmiasta przegrał za to wcześniej w Zgorzelcu, gdzie 12 października 2008 roku PGE Turów wygrał aż 80:59.

Tak wygrywali z Prokomem

W tym sezonie Prokom przegrał w lidze dwa spotkania - 77:85 z Polonią Azbud w Warszawie i 83:92 z Polpharmą Starogard u siebie. Obie porażki miały miejsce w między decydującymi o awansie do ćwierćfinału Euroligi spotkaniami Top 16. W tym samym okresie Prokom przegrał w Koszalinie z AZS w półfinale Pucharu Polski 97:103.

Jak AZS, Polonia i Polpharma wygrywały ze zmęczonym Prokomem? Każdy z tych zespołów świetnie rzucał za trzy - AZS miał 48 proc. (13/27), Polonia 47 proc. (10/21), a Polpharma 37 proc. (9/24). Mistrzowie Polski rzucali znacznie gorzej - w trzech meczach trafili tylko 21 za 75 rzutów, czyli 28 proc. To bardzo słaby wynik.

W spotkaniach z Prokomem świetnie wypadali też liderzy zwycięzców - George Reese i Dante Swanson z AZS, Eddie Miller z Polonii i Patrick Okafor z Polpharmy. Ten ostatni rozegrał znakomity mecz - zdobył 37 punktów i choć jest środkowym, to trafił aż pięć rzutów za trzy.

Kto będzie takim liderem Anwilu? - U nas role są tak podzielone, że w każdym spotkaniu grę w ataku może ciągnąć ktoś inny - uważa Szubarga. - To zresztą nasza przewaga - nie wiadomo, kto zaskoczy w konkretnym meczu - dodaje rozgrywający Anwilu.

Co ma zrobić Anwil?

Anwil w 25 meczach trafił 35 proc. rzutów za trzy, co jest drugim wynikiem w lidze (po AZS, tuż obok Polonii, nieznacznie lepiej od Polpharmy) i jeśli włocławianie chcą zdecydowanie pokonać Prokom, to muszą upatrywać swojej szansy w trójkach. Egzekutorów Anwil ma - regularnie zwyciężający w konkursach trójek podczas Meczu Gwiazd Andrzej Pluta trafia w tym sezonie 38 proc. rzutów, jeszcze lepiej - choć rzadziej - wychodzi to Nikoli Jovanoviciowi (44 proc.). Nieźle trafiają także Dru Joyce (38 proc.) i Bartłomiej Wołoszyn (37 proc.).

- Jeśli będziemy mieli dobre pozycje i skuteczność, to będziemy korzystać z tej naszej groźnej broni. Musimy jednak stwarzać także zagrożenie pod koszem - mówi Szubarga, który z dystansu trafia 34 proc. rzutów.

Wskazówką dla Anwilu może być też agresywna gra od pierwszej minuty i próba zabiegania rywali, bo Prokom kilka dni temu wrócił ze zgrupowania we Władysławowie. - Musieliśmy popracować nad motoryką i wytrzymałością. Biegaliśmy po plaży, ćwiczyliśmy siłę. Ten sezon jest dla nas ciężki, długo godziliśmy grę w lidze i Eurolidze, dlatego chciałem, byśmy przed play-off naładowali akumulatory do końca rozgrywek - tłumaczy trener Prokomu Tomas Pacesas.

Możliwe jednak, że w najbliższych dniach mistrzowie Polski będą czuli w nogach ten krótki obóz - rok temu Pacesas postąpił podobnie i sam później przyznał, że w ćwierćfinale ze Stalą Ostrów jego zawodnicy nie byli w formie fizycznej. Prokom długo męczył się ze słabeuszem, ostatecznie wygrał serię 3:2.

Szubarga: Szansą zespołowość

Tamtą rywalizację z Prokomem pamięta Szubarga, który grał w Stali. 26-letni zawodnik mówi jednak, że i Anwil trenował ostatnio ciężej niż zwykle. - Mieliśmy długie przerwy między meczami i dużo trenowaliśmy na miejscu we Włocławku. Przed play-off jesteśmy trochę zmęczeni, bo formę szykujemy właśnie na nie - mówi zawodnik.

Szubarga - motor napędowy Anwilu - przez ostatnie tygodnie leczył kontuzję uda, ale wraca do formy. - Na pełnych obrotach trenuję drugi tydzień. Najpierw miałem taki wstęp, ćwiczyłem dużo indywidualnie, ale teraz pracuję już normalnie z drużyną. Mam nadzieję, że szybko nadrobię trzy tygodnie straty, bo play-off już niedługo - mówi Szubarga. - Uraz jest wyleczony w 100 proc., żadnego bólu nie czuję. Wiem jednak, że brakuje mi trochę do normalnej dyspozycji pod względem fizycznym.

Jak pokonać Prokom różnicą ponad 13 punktów? - Z Prokomem najpierw trzeba w ogóle wygrać, a dopiero potem myśleć o takiej przewadze - zauważa Szubarga. - To jedna z lepszych drużyn w Europie, którą trudno pokonać. Musimy zagrać jako zespół, bo to jest nasza siła i szansa. Zespołowa obrona, ale i atak.

Hala Mistrzów niezdobyta, ale...

Anwil ma w tym sezonie perfekcyjny bilans spotkań we własnej Hali Mistrzów - 12-0. Drużyna trenera Igora Griszczuka wygrywała je średnio różnicą 10,5 punktu, choć w przypadku zespołów, które zajęły miejsce w pierwszej ósemce, ten wynik maleje do 7,5 punktu. Ostatni ligowy mecz we Włocławku Anwil przegrał 3 maja 2009 roku w półfinale play-off z Prokomem (63:86).

- Wszyscy moi koszykarze wybiegną na parkiet mając świadomość z kim grają i jaka jest stawka tego spotkania - mówi trener Anwilu Igor Griszczuk. - Mobilizacja będzie bardzo duża nawet bez moich starań. Każdy chce pokonać mistrza Polski, to nie ulega żadnym wątpliwościom - dodaje selekcjoner reprezentacji Polski.

Anwil i Prokom grają o pierwsze miejsce, czyli przewagę własnego parkietu do końca play-off. Zespół z pierwszej lokaty zagra w play-off z Energą Czarni Słupsk lub PBG Basket Poznań, a z drugiej - z Polonią lub Zniczem Jarosław. To rozstrzygnie się w preplay-off, który rozpoczyna się właśnie w poniedziałek - w dwóch pozostałych parach grają PGE Turów Zgorzelec z Kotwicą Kołobrzeg i AZS Koszalin ze Stalą Stalowa Wola. Rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw.

Anwil i Prokom w liczbach

Kto zajmie pierwsze miejsce przed play-off?
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.