Start Lublin, sensacyjny finalista Orlen Basket Ligi, jest o krok od historycznego mistrzostwa Polski. W wypełnionej, gorącej hali Globus lublinianie rozbili Legię 97:82 i prowadzą w finale 3-2. Pod kilkoma względami był to mecz wyjątkowy.
Czegoś takiego w tym pasjonującym finale nie było – już w 24. minucie, po znakomitym fragmencie Ousmane’a Drame i wsadzie z kontry Tyrana de Lattibeuadiere, Start prowadził 64:44 i lubelski Globus odlatywał. Po czterech meczach, które zakończyły się podziałem zwycięstw, bilans sumy punktów wynosił 326:323 dla Legii, rywalizacja toczyła się "na żyletki". Tymczasem tuż po przerwie meczu nr 5, Start prowadził aż 20 punktami, Legia chwiała się w narożniku.
Meczu nr 5, który – dodajmy – miał wielki ciężar. Historyczne statystyki finału wskazują, że aż w 80 proc. zespół, który wychodzi na prowadzenie 3-2, zdobywa mistrzostwo Polski. Dlatego, mimo narastającego zmęczenia, obie drużyny rzuciły na parkiet wszystkie siły. Ale więcej rzucił ich Start, który był waleczniejszy, skuteczniejszy, mądrzejszy. I zwycięski.