Katastrofa faworyta do mistrzostwa Polski. Największe upokorzenie w historii

Łukasz Cegliński
Nieprawdopodobna historia w Orlen Basket Lidze! Anwil Włocławek, główny faworyt do mistrzostwa Polski, zaliczył spektakularny upadek i przegrał ćwierćfinał play-off, choć rywalizację zaczął od wyniku 2-0. Spójnia Stargard dokonała rzeczy wielkiej i to ona zagra w półfinale.

Najlepszy bilans i pierwsze miejsce w tabeli. Najlepszy koszykarz ligi Victor Sanders. Najlepszy trener Przemysław Frasunkiewicz. Najlepszy obrońca Amir Bell. Lista osiągnięć Anwilu Włocławek w rundzie zasadniczej była imponująca, a miano największego kandydata do tytułu wywalczone zostało zasłużenie.

Zobacz wideo Superpuchar UEFA w Warszawie. Wszystko dzięki meczowi z Niemcami

Ale to już nie ma żadnego znaczenia, dziś Włocławek - najbardziej zakochane w koszykówce miasto w Polsce - płacze i zgrzyta zębami ze złości. Anwil, zamiast walczyć o złoto, doświadczył największego upokorzenia w 40-letniej historii play-off.

Rozstawieni z numerem pierwszym włocławianie byli zdecydowanym faworytem ćwierćfinału z ósmą Spójnią Stargard i dwa pierwsze mecze u siebie wygrali pewnie: 89:70 oraz 98:84. Mogło się wydawać, że ich awans jest formalnością, że wystarczą do tego tylko trzy mecze.

Ale nagle ta ćwierćfinałowa seria odwróciła się w niesamowity sposób. A właściwie odwróciła ją Spójnia prowadzona przez trenera Sebastiana Machowskiego z ławki oraz Amerykanów Devona Danielsa i Stephena Browna na parkiecie. Mecz nr 3 to wygrana Spójni 86:82, a mecz nr 4 – 86:68.

Piorunujący początek Spójni we Włocławku

We wtorek w tym zakochanym w baskecie, ale też po prostu zwariowanym na punkcie koszykówki mieście temperatura sięgała zenitu, wypełniona po brzegi Hala Mistrzów na decydujące spotkanie czekała i z nadzieją, i z trwogą. I szybko zaczęła przeważać ta druga, bo Spójnia zaczęła znakomicie – po kilkudziesięciu sekundach prowadziła już 11:0.

Prowadziła i kontrolowała wynik. Owszem, Anwil gonił, MVP ligi Victor Sanders w pierwszej kwarcie zdobył 12 punktów i niemal w pojedynkę odrabiał straty, a potem niezłe akcje w ofensywie pokazywali Luke Petrasek czy Tomas Kyzlink. Ale obraz meczu nie zmieniał się w tym sensie, że Spójnia prowadziła bez przerwy. Torpedowała zrywy Anwilu, zatrzymywała faworyta doskonałą obroną. Jeśli jej przewaga topniała, to tylko na chwilę.

Także dlatego, że poza świetną defensywą stargardzianie byli groźni również w ataku i to w każdym miejscu boiska – Brown, ich rozgrywający, zdobył 17 punktów i zaliczył pięć asyst. 17 punktów rzucił też wysoki skrzydłowy Aleksandar Langović, który trafił trzy trójki. Po 14 punktów zdobyli rzucający Daniels oraz środkowy Wesley Gordon. Spotkanie było wyrównane, ale w każdym momencie ze wskazaniem na Spójnię.

Dla Włocławka to katastrofa. Przebili swój "wyczyn"

Po trzech kwartach stargardzianie prowadzili 65:59, a po trafieniu za trzy Dominika Grudzińskiego mieli nawet osiem punktów przewagi, jednak Anwil znów ruszył do ataku. Gospodarze zbliżali się na 69:70, 71:72 i 74:75. Przy tym ostatnim wyniku, na 25 sekund przed końcem, pod wchodził ich gwiazdor Sanders, ale spudłował rzut, który mógł dać drużynie pierwsze prowadzenie w meczu. W odpowiedzi spod kosza trafił Daniels, a po tym, jak kolejny rzut zmarnował Sanders, goście wygrali wojnę nerwów i taktycznie faulowani wykorzystali wszystkie cztery rzuty wolne.

Spójnia wygrała mecz 81:77, całą serię 3-2 i awansowała do półfinału, w którym zmierzy się z broniącym tytułu Kingiem Szczecin. Dla klubu ze Stargardu to największy sukces od 1997 roku i srebrnego medalu po przegranym finale z Mazowszanką Pruszków. Anwil? Dla Włocławka odpadnięcie w ćwierćfinale to katastrofa. Najbliższe tygodnie będą dla klubu bardzo gorące, rewolucja kadrowa zaczynająca się na trenerze, a kończąca na ostatnich zawodnikach rotacji, nie jest wykluczona.

Anwil dokonał niemożliwego w tym sensie, że przebił swój "wyczyn" sprzed siedmiu lat. Wówczas włocławianie też startowali do play-off z pierwszego miejsca w tabeli i w ćwierćfinale spotkali się z Czarnymi Słupsk. Zaciętą serię przegrali 2-3 i zostali pierwszym zespołem w historii, który dał się wyeliminować na tym etapie po wygraniu rundy zasadniczej. Wtedy po dwóch pierwszych meczach we Włocławku było jednak 1-1, rywalizacja od początku była wyrównana. Teraz Anwil kończy sezon, choć serię ze Spójnią zaczął od pewnego wyniku 2-0. Gorzej być nie może.

Czy Przemysław Frasunkiewicz pozostanie trenerem Anwilu?
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.