Fajerwerki Andrzeja Pluty - rekord za rekordem "syna swojego ojca"

Łukasz Cegliński
Dwa rekordy kariery w dwóch kolejnych meczach tuż przed i tuż po Sylwestrze ustanowił Andrzej Pluta. 21-letni syn byłego reprezentanta Polski najpierw rzucił 20, a potem 31 punktów w koszykarskiej ekstraklasie. Skąd te noworoczne fajerwerki? - Trener mi ufa, drużyna daje swobodę, ja dokładam ciężką pracę, a to przekłada się na pewność siebie. Ona jest w sporcie najważniejsza - mówi zawodnik Astorii Bydgoszcz.

Andrzej Pluta junior nie jest pierwszym „synem swojego ojca", który błysnął w koszykarskiej ekstraklasie. Czołowymi postaciami w lidze są od lat mistrzowie i reprezentanci Polski Kamil Łączyński i Jarosław Zyskowski, którzy co najmniej dorównali swoim ojcom - odpowiednio: Jackowi i Jarosławowi. Do kadry pukają też Jakub Karolak (syn Piotra), Jakub Nizioł (jego ojciec także nazywa się Piotr) czy Dominik Wilczek (syn Tomasza). A ostatni polski konkurs wsadów – także idąc w ślady swojego ojca, nieodżałowanego Adama – wygrał Jan Wójcik.

Teraz wystrzałowy przełom roku miał Andrzej Pluta – 21-letni gracz Astorii Bydgoszcz, który 27 grudnia zdobył 20 punktów przeciwko mistrzom Polski z Ostrowa Wlkp. (83:86), a 3 stycznia rzucił 31 Arce Gdynia (98:85).

 

Oba wyniki były jego najlepszymi w karierze. Osiągnięcia Pluty zrobiły wrażenie także dlatego, że rozgrywający z Bydgoszczy trafił w tych dwóch meczach aż 19 z 27 rzutów z gry. Był w wyjątkowym gazie, został MVP tygodnia w całej lidze.

W hiszpańskiej ekstraklasie debiutował, gdy miał 16 lat

31 punktów w meczu z Arką, to najlepszy wynik Polaka w tym sezonie Energa Basket Ligi – w ostatnich pięciu latach tylko sześciu Polaków rzuciło więcej punktów w ekstraklasie. A dwa pokaźne rekordy indywidualne w dwóch kolejnych meczach ustanowione przez 21-latka, to też rzadkie osiągnięcie. Skąd te noworoczne fajerwerki Pluty?

– Trener Artur Gronek mi ufa, drużyna daje swobodę, ja dokładam ciężką pracę, a to przekłada się na pewność siebie. Ona jest w sporcie najważniejsza, a ja ją ostatnio złapałem – mówi Pluta. – Staram się ciężko trenować, czuję się mocny. Trener pozwala mi grać swoją grę i nawet, jak coś zepsuję, to nadal we mnie wierzy.

- Myślę, że zaufanie, które zespół ma do Andrzeja, rośnie - mówi Artur Gronek, trener Astorii. - On ciężko pracuje na treningach, nie jest chimeryczny, ogranicza swoje błędy i wszyscy dookoła to widzą. Andrzej ma dobrą etykę pracy, choć myślę, że mając za wzór swojego ojca, który z tej harówki słynął, jeszcze może się poprawić.

Pluta, jeden z najciekawszych polskich graczy urodzonych na przełomie wieków, poprzedni sezon spędził w Anwilu Włocławek. Był to jego debiut w ekstraklasie - kilka poprzednich lat syn byłego reprezentanta spędził w Hiszpanii, gdzie dojrzewał koszykarsko grając w różnych klubach. W listopadzie 2016 roku, w wieku zaledwie 16 lat, zaliczył symboliczny debiut w hiszpańskiej ekstraklasie. Na dłużej się jednak nie przebił, po kilku latach w niższych ligach wrócił do Polski.

Andrzej junior gra inaczej niż Andrzej senior

Pluta mierzy 190 cm wzrostu, jest o osiem cm wyższy niż senior, ma też inną charakterystykę gry. – Tata był strzelcem. Wychodził po zasłonie po piłkę, łapał ją, rzucał. Ja dużo lepiej się czuję, gdy mogę kozłować – mówi Pluta junior. – Do Hiszpanii wyjeżdżałem jako rozgrywający, tam częściej ustawiano mnie jako strzelca. A u trenera Gronka czuję się komfortowo – uczę się kontrolowania tempa gry i wszystkiego, co jest potrzebne rozgrywającemu, ale jednocześnie są momenty, kiedy dostaję trochę swobody i mogę szukać pozycji do rzutu.

- To jest typ gracza, który lubi zdobywać punkty. I to dobrze, bo nie mamy wielu rozgrywających, którzy mają ciąg na kosz, niezły rzut i kontrolę nad piłką - mówi Gronek. - Żeby stać się klasowym graczem o takiej charakterystyce, Andrzej musi czytać grę na wyższym poziomie, musi się też nauczyć, jak być liderem. Ale widzę, że on o tym wie, że stara się w tym kierunku rozwijać.

Pluta podkreśla, że przed nim wiele nauki, a po udanych meczach jeszcze ważniejsze jest, by nie przestawać ciężko pracować. – Życie sportowca to chwile gorsze i lepsze. Pierwsze trzeba przezwyciężać, ale i z drugimi trzeba sobie radzić, żeby ciągle iść do przodu – mówi Pluta, który w tym sezonie notuje średnio w Astorii 10,1 punktu oraz 3,4 asysty. Jego zespół z bilansem 9-8 jest w gronie drużyn walczących o awans do play-off.

Co ciekawe, w ekstraklasie gra także młodszy brat Andrzeja, 19-letni Michał. Jest nieco wyższy, mierzy 192 cm wzrostu, ale też jest rozgrywającym nastawionym na zdobywanie punktów. W poprzednim sezonie reprezentował Arkę, obecnie jest zawodnikiem Stali Ostrów Wlkp. W trwających rozgrywkach zagrał w czterech spotkaniach, w których średnio zdobywał po 4,0 punktu.

Więcej o: