Wstrząsający reportaż o molestowaniu koszykarek. "Chciałam zasnąć i się nie obudzić"

Piotr Wesołowicz
Koszykarki, byłe zawodniczki znanego w środowisku trenera Romana Skrzecza, oskarżają go o znęcanie psychiczne i molestowanie. Ich historie, opisane w reportażu opublikowanym na "WP SportoweFakty" są wstrząsające. Trener i dyrektorka szkoły, w której uczył Skrzecz, stanowczo zaprzeczają oskarżeniom.

Reporterzy WP Dariusz Faron i Marek Wawrzynowski skontaktowali się z 33 byłymi zawodniczkami trenera Romana Skrzecza. Trzynaście z nich to byłe uczennice Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Łomiankach – elitarnej placówki szkolącej młode koszykarki.

Zobacz wideo "Grosicki wybrał dobry moment na powrót. Miał już dość tułaczki po świecie"

W reportażu byłe zawodniczki oskarżają znanego trenera o znęcanie się psychiczne. Szkoleniowiec miał także dopuszczać się molestowania. Trener stanowczo zaprzecza, broni go też dyrektorka szkoły. – Robią to w epoce hejtu za to, że trener nie pozwalał im na niegodne zachowania – mówi.

"Szanujemy go jako trenera, ale jako człowiek jest skur****nem"

Historie koszykarek, które zdecydowały się wypowiedzieć anonimowo, robią wstrząsające wrażenie.

– Podcięcie żył musi bardzo boleć, więc zastanawiałam się nad skokiem z mostu albo tabletkami. Chciałam zasnąć i się nie obudzić. Nikt nie traktował mnie jak on – mówi Wiktoria (imiona zmienione). – Zniszczył mi dzieciństwo. W szkole byłam na tabletkach uspokajających, bez nich nie mogłam zasnąć. Ciągle mam koszmary – dodaje Lidia. – Leczę się na depresję i stres pourazowy. Jestem pod opieką psychiatry, biorę leki – opowiada Dominika.

Roman Skrzecz to trener, który w SMS pracuje od jej powstania, czyli od 1997 r. Przez blisko 20 lat pracował także w Polskim Związku Koszykówki, był trenerem kadr młodzieżowych, w 2005 r. doprowadził żeńską kadrę U-20 do wicemistrzostwa Europy.

– Powtarzałyśmy w szatni, że szanujemy go jako trenera, ale jako człowiek jest skur****nem. Na treningu zmieniał się w tyrana. Gdy ktoś mu się przeciwstawiał, wpadał w furię. Walił w stoły, krzyczał, trząsł się – opowiada Agnieszka.  

Koszykarki opowiadają, że porządku dziennym były zwroty: "Wyp****alać! Jesteście głupie!", "Macie zap****alać, nic lepszego was w życiu nie czeka!", "Nikt was nie zechce! Jesteście grubymi świniami", "Ty debilko!", "Ty gnoju!", "Jesteś zerem! Nikim! I nic nie potrafisz!", "Wy****dalaj z tej drużyny".

Pisał: Przepraszam, jesteś bardzo atrakcyjna, powinnaś zrozumieć

Zawodniczki podkreślają, że trener znęcał się nad nimi psychicznie, ale także miał dopuścić się molestowania. Tę historię opowiada Ola, którą – jak wspomina – trener Skrzecz nazywał "księżniczką".

– Pewnego razu pojechaliśmy na turniej międzynarodowy. Każda zawodniczka miała pokój otwierany kartą. Była noc, jakoś po pierwszej. Prawie już spałam, gdy nagle usłyszałam szarpnięcie za klamkę. Zobaczyłam w drzwiach trenera Skrzecza. Zapytałam, co się stało, ale nie odpowiedział. Pokazał tylko kartę, która otwiera wszystkie pokoje. Był czerwony na twarzy, więc zapytałam, czy jest pijany, a on na to, że "na turnieju nigdy by sobie nie pozwolił".

– Usiadł na brzegu łóżka. Prowadziliśmy jakąś rozmowę o drużynie. Potem złapał mnie za kolano. Włożył mi rękę pod koszulkę, ocierał się o moje piersi. Nie wiedziałam, co się dzieje i co mam zrobić. Myślałam tylko: "Boże, ja już z tego nie wyjdę". Dopiero po chwili wydukałam, że to, co robi, jest chore. Wtedy przerwał. Pocałował mnie w czoło, powiedział: "Do zobaczenia". I wyszedł. A ja leżałam bez ruchu, byłam przerażona. (…)

– [Nazajutrz] po śniadaniu zapytał, czy się zobaczymy. Przyszłam na spotkanie. Znowu się bałam. Usłyszałam od niego: "Przepraszam, jesteś bardzo atrakcyjna, powinnaś zrozumieć. Nie zrobiłbym ci krzywdy. Myślałem, że chcesz".  A potem dodał coś, czego nie zapomnę:

 "Inny mógłby ci nie odpuścić".

Posłowie zwołują zebranie sejmowej komisji sportu. PZKosz milczy

Trener Skrzecz nie zgodził się na spotkanie z dziennikarzami, ale odpowiedział na wszystkie pytania mailem. "Kategorycznie zaprzecza" wszelkim zarzutom. Oburzona jest także dyrektorka SMS. Gdy dziennikarze pytają, czy twierdzi ona, że kobiety kłamią, odpowiada: – Oczywiście!

– Jestem rozgoryczona, że dziewczynki poddają się fali hejtu i opowiadają bzdury. Przykro mi, bo ja je uczyłam czegoś innego. Były mi bliskie. Uważałam, że są z dala od domu i powinny otrzymać u nas opiekę. Taką opiekę miały. No ale skoro tak się odwdzięczają… – dodaje.

Wiceprezes Grzegorz Bachański, pytany, czy po oskarżeniach koszykarek związek zamierza podjąć jakieś działania, odpowiada: – Niech te osoby się odkryją, przyjdą z konkretnymi oskarżeniami. Wysłuchamy ich i wtedy możemy prowadzić jakieś dochodzenie.

"W trybie nadzwyczajnym zwołamy zebranie sejmowej komisji sportu" – zapowiada posłanka Jagna Marczułajtis.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.