TBL. Ranking siły nr 3: Jezioro obala teorię sportu i koszykówki

Po dziewięciu kolejkach Tauron Basket Ligi Łukasz Cegliński ze Sport.pl ocenia, gdzie w ligowym rankingu siły znajdują się poszczególne drużyny.

Po rozszerzeniu ligi do 16 zespołów sezon TBL obejmuje 30 kolejek. Dotychczas rozegrano dziewięć i to kolejny dobry moment, by zastanowić się, jak wygląda ligowy ranking siły. Nie odzwierciedlamy w nim tabeli, raczej konfrontujemy oczekiwania, ambicje i bogactwo personalne z wynikami i formą zespołów. W nawiasach awans lub spadek w stosunku do rankingu po sześciu kolejkach :

1. (0) Turów 9-0

Trudno powiedzieć, że bez kłopotów, bo w Dąbrowie Górniczej mistrzowie Polski musieli walczyć do ostatniej minuty, ale jednak Turów wygrał trzy ostatnie spotkania z Anwilem, Startem oraz Dąbrową właśnie, i jest jedynym niepokonanym zespołem w lidze. I to pomimo licznych kontuzji (ostatnio Mardy Collins i Chris Wright) oraz euroligowych meczów i podróży.

Kibiców Turowa może niepokoić poziom gry w defensywie koszykarzy ze Zgorzelca, bo drużyny z dołu tabeli - Anwil, Start i Dąbrowa - rzucały im ostatnio sporo punktów. Odpowiednio: 89, 82 i 86. Ale to wynika także z tempa gry Turowa - mistrzowie Polski grają szybko, mają wiele posiadań. No i ciągle rzucają więcej niż rywale...

2. (+1) AZS 8-1

W świetnej formie są ostatnio koszalinianie! Polfarmex, Polski Cukier i silną Rosę drużyna trenera Igora Milicicia ogrywała średnio różnicą 19 punktów. I o ile po meczu w Toruniu, w którym AZS wygrywał bardzo wysoko, a zwyciężył tylko 96:89, można było mieć obawy o kondycję koszykarzy z Koszalina, tak spotkanie z Rosą i ostatnia kwarta wygrana 34:16 te wątpliwości raczej rozwiewa.

Qyntel Woods potwierdza, że jest najlepszym graczem w lidze (24,3 punktu, 5,6 zbiórki oraz 4,3 asysty w trzech ostatnich meczach), ale przecież AZS to nie tylko on. Bardzo dobre występy mieli Goran Vrbanc i Szymon Szewczyk, równo gra Dante Swanson, z Polskim Cukrem i Rosą wyróżniał się Artur Mielczarek. A niebawem wraca Krzysztof Szubarga.

3. (+2) Rosa 6-3

Nad Śląskiem, bo radomianie pewnie wygrali mecz z koszykarzami z Wrocławia. Wynik 84:65 nie pozostawił miejsca na dyskusję, Rosa była zdecydowanie lepsza. Kamil Łączyński przyćmił Roberta Skibniewskiego, a Łukasz Majewski - Denisa Ikovleva.

Poza tym Rosa pewnie wygrała w Dąbrowie Górniczej i... została rozgromiona w ostatniej kwarcie w Koszalinie. Ale są okoliczności łagodzące - AZS to ścisła czołówka ligi, a radomianie zagrali bez Łukasza Majewskiego. I tylko zastanawiam się, co by było, gdyby Rosa miała lepszych Amerykanów - John Turek, Danny Gibson i Kim Adams w trzech meczach zdobyli 55 punktów. Razem!

4. (-2) Śląsk 8-1

Czekałem na mecz Śląska w Radomiu. I nie chodzi o to, że nie doceniałem siedmiu pierwszych zwycięstw - wrocławianie pokonali przecież i Trefla, i Czarnych, i Stelmet, i Polfarmex. Chciałem się jednak przekonać, co pokażą w wyjazdowym meczu z zespołem z czołówki. Ale nie pokazali zbyt wiele. Zagrali słabo, nie zatrzymali szybkich, zespołowych akcji Rosy, w ataku irytowali.

Dlatego klasyfikuję wrocławian pod drużyną z Radomia. Tymczasowo? Bardzo możliwe, Śląsk ma szansę na spory awans, jeśli w poniedziałek pokona w Zgorzelcu Turów. To byłoby coś! Na razie, ostatnio, wyniki Śląska były przewidywalne - niewysoka wygrana z niewygodnym Polskim Cukrem (84:80) i pogrom słabiutkiej Polpharmy (91:48).

5. (0) Stelmet 6-3

Nic nowego w Zielonej Górze? Chyba tak. Z trzech ostatnich meczów Stelmet wygrał dwa - 77:74 we Włocławku i 79:70 u siebie z Czarnymi. Ale wcześniej przegrał 79:81 w Sopocie z Treflem. Zespół wicemistrzów Polski wciąż rzęzi, trudno zachwycić się jakimś elementem, trudno wskazać naprawdę silne strony Stelmetu.

Można jednak zauważyć zmiany w rotacji - w trzech ostatnich meczach trener Saso Filipovski dawał coraz mniej minut Steve'owi Burttowi - 25 z Treflem, 17 z Anwilem, 12 z Czarnymi... Amerykanin, którego na początku sezonu uważaliśmy za poważnego kandydata do zwycięstwa w klasyfikacji strzelców, w trzech ostatnich spotkaniach uzbierał ledwie 22 punkty.

6. (+1) Polfarmex 5-4

Beniaminek z Kutna jest jedną z najbardziej regularnych drużyn w lidze - przegrywa z mocniejszymi (Turów, AZS, Rosa, Śląsk), wygrywa ze słabszymi lub, u siebie, z równymi (ostatnio Asseco i Wilki Morskie). Kwamaina Mitchella, najlepszego strzelca ligi, zatrzymać nie jest łatwo (26 punktów z Asseco, 25 z Wilkami), a od tego trzeba zaczynać, jeśli myśli się o wygranej z Polfarmeksem.

Następne mecze? Trefl u siebie, wyjazd do Zielonej Góry oraz Czarni u siebie. Regularność Polfarmeksu sugeruje prawdopodobny bilans 2-1 po zaciętych meczach u siebie...

7. (+4) Trefl 4-5

W momencie, gdy zanosiło się na największy skok w tym zestawieniu - po pokonaniu u siebie Stelmetu i zwycięstwie w Słupsku - Trefl przegrał u siebie spotkanie z Jeziorem, a Darius Maskoliunas mocno, nawet wulgarnie skomentował grę swojego zespołu.

W Sopocie powinni po ostatnim meczu czuć złość, ale jednak sytuacja drużyny zmieniła się wyraźnie. Jeszcze kilka tygodni temu Trefl miał bilans 1-4, teraz ma 4-5 i jest w ósemce. Zmiany? Tautvydas Lydeka zastąpił DeShawna Paintera, ale ważniejszy jest postęp w grze defensywnej. Trefl przygotowania zaczął późno i dopiero niedawno zaczął bronić na solidnym poziomie.

8. (0) Czarni 4-5

Podobnie jak w przypadku Trefla - gdy wydawało się, że słupszczanie nauczyli się wygrywać zacięte mecze (zwycięstwa po dogrywkach z Asseco i w Szczecinie), Czarni przegrali u siebie z Treflem właśnie, choć minutę przed końcem prowadzili jednym punktem. W kluczowych momentach Kyle Shiloh został zablokowany, a Will Franklin popełnił błąd kroków.

Balansują Czarni na granicy play-off i trudno sobie w tej chwili wyobrazić sytuację, w której balansować przestaną. Po 30 proc. sezonu wydaje się, że Turów, AZS, Śląsk, Rosa i Stelmet w play-off będą na pewno, a Start, Polpharma i Dąbrowa w nim nie zagrają. W gronie pozostałych ośmiu drużyn rozstrzygnięć przewidzieć nie sposób. A w środku tej stawki są właśnie Czarni.

9. (-5) Asseco 5-4

Po czterech zwycięstwach z rzędu przyszła seria trzech porażek, którą przerwała wygrana z Polskim Cukrem. Przyczyny? Jedna z nich - załamała się forma Filipa Matczaka, który odważną i skuteczną grą zachwycał nas na początku sezonu, a w trzech ostatnich meczach zdobył w sumie ledwie osiem punktów, miał 4/16 z gry.

Poza tym gra Asseco staje się coraz bardziej czytelna dla rywali - kombinowana obrona i atak, w którym coraz większy ciężar gry bierze na siebie A.J. Walton. Amerykanin jest mistrzem gry jeden na jednego, ale ze skutecznością ma problemy. W trzech spotkaniach oddał aż 60 rzutów, ale trafił tylko 22 z nich. No i wciąż nie potrafi rzucać z dystansu, co trochę ułatwia obronę rywalom.

10. (+6) Jezioro 3-6

- Obalamy teorię sportu i koszykówki - mówił po trzecim z rzędu zwycięstwie, w Sopocie z Treflem, trener i prezes Jeziora Zbigniew Pyszniak. - Nie spodziewałem się wygranej, szczerze powiem. Liczyłem, że jak przegramy poniżej 10 punktów, to będzie nieźle - dodawał. A mi, jako temu, który wieszczył tylko wysokie porażki Jeziora, pozostaje odszczekać chybione przewidywania. Hau, hau!

Dlaczego Jezioro wygrywa? Po pierwsze: rywale niechybnie traktują drużynę z Tarnobrzega z przymrużeniem oka. Po drugie: zespół Pyszniaka nic sobie z tego nie robi, walczy o wygrane. Po trzecie: skuteczność za trzy była ostatnio świetna (38/90, 42 proc.). Po czwarte: w rewelacyjnej formie jest Dominique Johnson (26,3 punkty i 60 proc. z gry w trzech meczach).

11. (+2) Anwil 2-7

Z trzech ostatnich spotkań włocławianie wygrali tylko jedno, z najsłabszym w lidze Startem, ale warto pamiętać, że z Turowem i Stelmetem grali dobrze, walczyli do końca. W Anwilu wciąż wiele problemów - m.in. forma Andrei Crosariola, który zawodzi bardzo - ale też widoczne są jasne punkty, czyli m.in. dobra forma tercetu Deonta Vaughn, Chase Simon, Konrad Wysocki.

Anwil jest moim zdaniem na dobrej drodze do zwycięstw, w najbliższych tygodniach zagra z Czarnymi, w Dąbrowie i z Jeziorem. I choć to zapewne typ niepopularny, to uważam, że włocławian stać w tych meczach na bilans 3-0.

12. (-2) Polski Cukier 3-6

Trzy porażki - 60:64 we Wrocławiu, 89:96 z AZS, 57:65 w Gdyni. Pierwsza trochę na własne życzenie - przecież siedem minut przed końcem torunianie mieli aż 10 punktów przewagi! Druga - zbyt niska, bo AZS w połowie trzeciej kwarty wygrywał aż 70:48. Trzecia - też ciekawa, bo Polski Cukier przez 35 minut przeważał, prowadził.

Rywale byli silniejsi, fakt, ale jednak coś jest nie tak z zespołem Miliji Bogicevicia. W kiepskiej formie jest LaMarshall Corbett (12 punktów i 3/17 z gry w dwóch ostatnich spotkaniach), drużynie brakuje konsekwencji w wykorzystywaniu Seana Denisona, niewiele do gry wnoszą rezerwowi... Czy ktoś pamięta, że Polski Cukier zaczął sezon od bilansu 2-0?

13. (-4) Wilki Morskie 2-7

Trzy tygodnie temu pisałem, że Wilki są silniejsze niż wskazują ich wyniki, ale kolejne spotkania drużyny ze Szczecina wyprowadziły mnie z błędu. Wilki są jednym z najsłabszych zespołów, mimo że rzut oka na skład sugerowałby, że drużyna trenera Krzysztofa Koziorowicza powinna mieć dużo lepszy bilans niż Start i Dąbrowa, a nawet Jezioro i Polpharma.

Mike Rosario do zespołu wprowadził się nieźle, punkty zdobywa (gdy nie jest kontuzjowany) Trevor Releford, w roli trzeciego strzelca zmieniają się Paweł Kikowski, Darrell Harris, a nawet Marcin Flieger... Ale to nie atak jest problemem Wilków, a obrona. Szczecinianie mają najgorszą - poza Jeziorem - efektywność defensywy w lidze. Jak nie zaczną bronić, ciężko będzie wspiąć się wyżej.

14. (0) Dąbrowa 2-7

Dąbrowa walczy. Beniaminek był o krok od sprawienia niespodzianki i pokonania Turowa, ale tradycyjnie wyraźnie przegrał czwartą kwartę. Zespół trenera Wojciecha Wieczorka wykonał jednak plan minimum na trzy ostatnie spotkania i pokonał w Starogardzie Polpharmę. Dąbrowa wygrała, choć znów słabiej zagrał jej lider z początku sezonu Myles McKay (słabiej, choć znów trafił kluczowy rzut).

Ale w klubie dostrzegają problem, obwód już został wzmocniony - Ken Brown zaskoczył Turów, zdobył w debiucie 26 punktów. I dał nadzieję, że Dąbrowa będzie wygrywać nie tylko z rywalami z dna tabeli. A taki właśnie mecz już w piątek - drużyna Wieczorka gra w Lublinie ze Startem.

15. (0) Polpharma 3-6

W Starogardzie na pewno liczyli w minionych tygodniach na więcej - w Lublinie udało się wygrać dość pewnie (97:81) i wydawało się, że jest szansa na krótką serię. Ale w wyrównanym meczu z Dąbrową końcówkę lepiej rozegrali goście. Mecz we Wrocławiu? Spodziewany przebieg i wynik, bo przecież jeśli Polpharma na wyjeździe przegrywa, to wysoko. Średnie rozmiary porażki - 31 punktów.

Polpharma wydaje się najbardziej nijaką drużyną w lidze i już się sobie nie dziwię, że przed sezonem - rozważając ówczesny układ sił - początkowo o niej zapomniałem.

16. (-4) Start 2-7

Porażka w Zgorzelcu jest zrozumiała, ale w Lublinie z pewnością liczono, że z sąsiadami z tabeli - Polpharmą i Anwilem - uda się wygrać. Ale się nie udało. Dwie porażki, w których lublinianie stracili odpowiednio 97 i 91 punktów. Dużo. Za dużo.

Bryon Allen i długo, długo nic - tak wyglądał Start w tych spotkaniach. Owszem - zdobywali punkty Tomasz Wojdyła, Robert Lewandowski i Bartosz Diduszko, ale bardziej na zasadzie incydentalnego wyskoku niż równej gry zawodnika, na którym można polegać. Ale może będzie można polegać w sobotę z Dąbrową?

Więcej o: