TBL. Turów wygrywa derby Dolnego Śląska

Praktycznie komplet publiczności oglądał pierwsze od trzech lat derby Dolnego Śląska. W trzeciej kolejce Tauron Basket Ligi PGE Turów Zgorzelec we własnej hali pokonał Śląsk Wrocław 77:56

Redaktor też człowiek. Zobacz co nas wkurza na Facebook.com/Sportpl ?

Komplet publiczności w hali Centrum Sportowego w Zgorzelcu oglądał pierwsze od trzech lat derby Dolnego Śląska pomiędzy PGE Turowem Zgorzelec, a Śląskiem Wrocław. Wśród kibiców znalazło się około czterdziestu fanów z Wrocławia.

O wyniku spotkania zadecydowała świetna trzecia kwarta w wykonaniu PGE Turowa, która wybiła Śląskowi marzenia o zwycięstwie w Zgorzelcu. Podopieczni Jacka Winnickiego wygrali tą część gry aż 22:8 i wypracowali sobie nawet siedemnastopunktową przewagę, której nie oddali już do końca meczu.

Bardzo duży wkład w wypracowanie przewagi miał rezerwowy rozgrywający Turowa Ronald Moore. Amerykanin w trzeciej kwarcie nadawał ton grze zarówno w ataku pozycyjnym jak i wyprowadzając skuteczne kontrataki. Praktycznie co akcję Moore znajdował partnerów na wolnych pozycjach, a ci z łatwością zdobywali punkty. W sumie gracz Turowa zanotował na swoim koncie 4 punkty, ale aż 6 asyst, 4 zbiórki i 2 przechwyty. Nie miał też ani jednej straty i przewinienia.

- W drugiej połowie zagraliśmy dużo lepiej niż w pierwszych dwudziestu minutach, ale to wcale nie oznacza, że wcześniej graliśmy słabo. Nie mogliśmy po prostu złapać rytmu. A to co wszyscy widzieli w drugiej połowie to gra Turowa, którą chcemy pokazywać w każdym meczu. Jesteśmy nastawieni na defensywę - mówił po meczu szkoleniowiec zgorzelczan, Jacek Winnicki.

W trzeciej kwarcie koszykarze Turowa popisali się kilkoma efektownymi akcjami. W defensywie brylował Dallas Lauderdale, który zablokował rzut rywala łapiąc piłkę w ręce, a nie jak zwykle w przypadku bloku, zbijając ją w bok. Po drugiej stronie parkietu niezwykle ekwilibrystyczną akcją popisał się Aaron Cell. Skrzydłowy Turowa w ostatniej sekundzie akcji przy asyście dwóch rywali, wyskoczył z jednej nogi i wyrzucił przed siebie piłkę - ta wpadła do kosza nie dotykając nawet obręczy.

Duży wkład w zwycięstwo Turowa miał także Daniel Kickert, który ogrywał pod koszami Piotra Niedźwiedzkiego jak i dużo bardziej doświadczonego Aleknsandara Mladenovića.

Ten ostatni był wyróżniającą się postacią w zespole Śląska. Serb obsługiwany doskonałymi podaniami Roberta Skibniewskiego z łatwością trafiał do kosza praktycznie sam na sam z obręczą. Wrocławianie nie mogli jednak zbyt długo korzystać z usług swojego środkowego. Mladenović już w pierwszej kwarcie popełnił dwa faule, starając się agresywnie bronić przeciwko centrowi Turowa, Johnowi Edwardsowi.

Świetnie na parkiecie zaprezentował się Jakub Koelner, który wszedł do gry w drugiej kwarcie meczu, zmieniając Bartosza Bochno. W swoim debiucie w ekstraklasie Koelner najpierw minął Davida Jacksona i podał pod kosz do niepilnowanego Mladenovića, a kilkadziesiąt sekund później po zbiórce błyskawicznie podał do Qarraana Calhouna, który znajdował się już pod koszem zgorzelczan.

Skuteczne podania Koelnera jak i aż 5 asyst w pierwszej połowie Roberta Skibniewskiego dobitnie podkreślały zespołowy styl gry Śląska. Podstawowy rozgrywający Sląska nie był jednak tak skuteczny jak w pierwszym meczu sezonu zasadniczego, kiedy rzucił aż 17 punktów. W starciu z Turowem popularny Skiba trafił do kosza tylko raz i to dopiero w czwartej kwarcie spotkania kiedy wynik był już przesądzony.

Po meczu powiedzieli :

Miodrag Rajković (trener Śląska Wrocław): Przede wszystkim gratuluję Turowowi zwycięstwa. Powiedzcie mi jednak ile zespołów wygrało w ubiegłym sezonie w Zgorzelcu? Dwie, trzy? To nie są usprawiedliwienia z mojej strony. My tu nie graliśmy, nie znamy tej hali, nie mamy na tyle doświadczenia, nie graliśmy w takiej atmosferze i nasze zwycięstwo byłoby wielką niespodzianką. Turów ma najprawdopodobniej najlepszych kibiców w Polsce, a w hali Zgorzelcu gra się chyba najtrudniej. Spodziewałem się, że zagramy nieco lepiej w drugiej połowie, ale niestety brakowało nam broni ofensywnych i odpowiedzi na skuteczną grę Turowa.

Bartosz Bochno (gracz Śląska Wrocław, w ubiegłym sezonie Turowa Zgorzelec): Pierwszą połowę zagraliśmy bardzo dobrze i agresywnie. W drugiej popełnialiśmy błąd za błędem, szczególnie w obronie. Nie można teraz rozmyślać nad tym co się stało, bo ten mecz już jest za nami.

Miałem ciężką noc przed tym meczem, bo jak wiemy całą dotychczasową karierę spędziłem właśnie w Turowie. Jednak jak wchodziłem na parkiet czułem się dobrze i normalnie. Teraz gram dla Śląska, więc staram się robić wszystko, by pomóc się właśnie temu zespołowi. Cieszę się, że mogłem doświadczyć czegoś nowego, ale na pewno nie cieszę się z przegranej.

Jacek Winnicki (szkoleniowiec PGE Turowa Zgorzelec): Naszym założeniem jest opierać grę na defensywie. Często rotujemy składem, bo chcemy grać na dużej intensywności. Wytłumaczenie jest proste, liga jest skonstruowana w taki sposób, że gra się dwa razy w tygodniu. Szkoda, że będzie to w TBL trwało tylko do 15 listopada, ale my akurat rozpoczynamy później Puchar Europy, więc w dalszym ciągu będziemy w tym rytmie meczowym, którego brakowało nam rok temu.

Michał Chyliński (rzucający PGE Turowa Zgorzelec): Przede wszystkim jesteśmy zadowoleni z drugiej połowy, bo w pierwszej pozwalaliśmy na zbyt łatwe punkty spod kosza. Poprawiliśmy ten element gry po rozmowie w szatni i efekty było widać na parkiecie. Mój powrót do optymalnej formy powinien nastąpić szybko, ale nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć kiedy to będzie. W tym momencie nieco brakuje mi pewności siebie na parkiecie, ale wszystko idzie w dobrym kierunku.

PGE Turów Zgorzelec - Śląsk Wrocław 77:56 (21:20, 16:15, 22:8, 18:13)

PGE Turów: Gustas 6, Wysocki 10, Gabiński 2, Jackson 9, Edwards 7 oraz Cel 13 (3), Kickert 16 (1), Chyliński 5 (1), Mielczarek 0, Jankowski 3 (1), Moore 4, Lauderdale 2

Śląsk: Skibniewski 2, Mladenović 16, Bochno 6 (1), Vairogos 8, Bogavać 9 (1) oraz Koelner 0, Zyskowski 0, Niedźwiedzki 4, Calhoun 7 (1), Graham 2, Buczak 2

Więcej o: