Sezon Tauron Basket Ligi rusza 8 października, a Śląsk pierwszy mecz rozegra cztery dni później, bo w pierwszej kolejce pauzuje. Na inaugurację przeciwnikiem wrocławian w meczu u siebie będzie Zastal Zielona Góra.
Drużynę tworzoną przez Przemysława Koelnera w tym spotkaniu poprowadzi serbski szkoleniowiec Miodrag Rajković, który zapowiada, że jego drużyna ma się bić o miejsce tuż za czołówką, a szansę gry dostaną w niej młodzi zawodnicy.
Miodrag Rajković: Pewne zespoły będą raczej poza naszym zasięgiem. PGE Turów Zgorzelec, Anwil Włocławek czy Trefl Sopot na pewno będą bardzo silne, a dla nas może nawet nieco za silne. Celem Śląska w pierwszym sezonie jest awans do play-off z piątego czy szóstego miejsca. O to, byśmy znaleźli się wyżej, może być ciężko, bo są jednak drużyny z trochę lepszym budżetem niż my. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że pieniądze w sporcie są ważne, ale to nie one występują na parkiecie, tylko zawodnicy.
- Nie wiem, co mam powiedzieć. Dla mnie to jest normalne, że ci gracze kiedyś muszą zacząć występować w poważnych rozgrywkach. A jeśli nie teraz, to kiedy? Za trzy lata? Przecież wówczas może być już za późno. Poza tym przeanalizujmy, w jakim wieku kariery w ekstraklasie zaczynali wielcy wrocławscy koszykarze, jak Adam Wójcik, Maciej Zieliński czy Dominik Tomczyk?
- Czy to rozwiewa wątpliwości? Najwięksi i ukochani gracze wszystkich wrocławian byli młodsi niż nasi młodzi gracze teraz. Nie twierdzę, że z Niedźwiedzkiego, Sęka, Koelnera czy innych wyrośnie tak wspaniałe pokolenie jak wspomniana trójka. Jednocześnie jednak można się zastanowić, dlaczego oni nie mają być lepsi od nich?
- Trochę śmieszy mnie stawianie sprawy tak, że jeśli doświadczony gracz popełni błąd, to machamy ręką, a jak to samo zrobi młody, to nagle podnosi się fala krytyki. Przede wszystkim to trzeba rozpatrywać pod kątem statystycznym. Jeden błąd to jeden błąd i żaden nie jest gorszy czy lepszy. To po prostu błąd. Młodzi potrzebują systemu, nadzoru i jeśli będą posłuszni, zdyscyplinowani, to będą dostawali szansę i będą funkcjonowali w drużynie.
- Mamy mały kłopot pod koszem, bo Adam Wójcik nie trenuje jeszcze na sto procent. Od niego oczekujemy praktycznie wszystkiego. Z jednej strony ma być mentorem dla młodszych graczy, z drugiej dodawać wartość sportową na parkiecie. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że nie będzie co mecz rzucał 20 punktów i miał 10 zbiórek.
- Nie do końca, bo pod koszem w ogóle brakuje nam też siły fizycznej, takiego "koszykarskiego mięsa". Nie oznacza to jednak, że od razu będziemy rozpaczliwie szukać środkowego. Bo kto tak naprawdę w całej lidze ma takiego typowego, silnego, dominującego centra? Moim zdaniem w tym momencie nikt. W tamtym roku w Prokomie był to Ratko Varda, ale on sam zarabiał tyle, ile cała nasza pierwsza piątka. Poza tym zbytnie dostosowywanie się do przeciwnika prowadzi do myślenia, że musimy naprawdę kupić cały inny skład i każdego gracza za 200 tys. dolarów.
- Mamy jeszcze Paula Grahama, który przez długi czas okresu przygotowawczego miał podkręconą kostkę. On też może chwilami przejąć rolę kreatora gry, choć jest nominalnie rzucającym obrońcą. Myślę, że za te pieniądze i w związku z naszymi oczekiwaniami nie mogliśmy znaleźć lepszego gracza niż Graham. Potrzebowaliśmy kogoś, kto stanie się drugim rozgrywającym, gdy drużyna będzie tego potrzebowała.