Tauron Basket Liga zacznie bez mistrza. Prokom wymigał się od polskiej ligi

Asseco Prokom Gdynia został zwolniony z gry w pierwszej fazie rozgrywek o mistrzostwo Polski i ma zagwarantowane miejsce w play-off. - Stracimy na tym finansowo i wizerunkowo - mówią oburzeni prezesi klubów.

Prokom, który w ostatnich ośmiu sezonach zdobywał tytuł, w sierpniu złożył wniosek o zwolnienie go z pierwszego etapu rozgrywek Tauron Basket Ligi w związku z występami w Eurolidze i komercyjnej lidze VTB. Klub z Gdyni argumentował, że nie będzie w stanie pogodzić gry na dobrym poziomie w trzech rozgrywkach jednocześnie.

W piątek liga i związek poszły Prokomowi na rękę - mistrzowie dołączą do rozgrywek pod koniec lutego i od razu znajdą się w szóstce drużyn, która zagrają o rozstawienie przed play-off. Klasyfikacja będzie tworzona na podstawie stosunku punktów do rozegranych meczów.

Skąd decyzja o wyłączeniu Prokomu? - Wprowadzamy ligę kontraktową [liga bez spadków], której głównym założeniem jest zwiększenie liczby meczów. Gdybyśmy nie wyłączyli Prokomu z rozgrywek, to nie byłoby drugiej fazy sezonu, a mecze odbywałyby się raz na tydzień. Musielibyśmy sezon okroić, żeby gdynianie mieli czas na rywalizację w VTB - tłumaczy Bachański, prezes PZKosz, a zarazem członek zarządu PLK.

Skandal wart odszkodowania

Czy liga mogła w ogóle nie rozpatrywać wniosku Prokomu? - Mogła, ale równałoby się to stwierdzeniu, że nie uznajemy rozgrywek VTB, w których walczą polskie zespoły - mówi Bachański. Dlaczego aż tak poważnie traktuje prywatne rozgrywki rosyjskiego banku? - Bo już rok temu w kręgu zainteresowanych klubów - Prokomu, Turowa, Anwilu i Trefla - uznaliśmy, że warto nawiązać stosunki dyplomatyczne z VTB - mówi Bachański.

Prokom chce grać tam m.in. dlatego, że do tej ligi nie dokłada się tyle, ile do innych pucharów - sponsorowana przez rosyjski bank liga zwraca dużą część kosztów związanych z grą i nagradza zwycięskie zespoły pieniędzmi. Rywalizacja z czołowymi zespołami Rosji, Litwy czy Łotwy jest też dla Prokomu lepsza ze sportowego punktu widzenia niż spotkania z dużo słabszymi drużynami końca polskiej ligi.

Większość klubów Tauron Basket Ligi jest oburzona - w sondzie przeprowadzonej przez "Gazetę" ośmiu z 13 prezesów sprzeciwiło się wyłączeniu Prokomu, dwóch wstrzymało się od głosu, trzech nie odebrało telefonu. Kazimierz Wierzbicki, właściciel Trefla Sopot, w liście otwartym do władz ligi i związku napisał: "Jednym podpisem odebrano dziś kibicom w całej Polsce możliwość emocjonowania się rywalizacją ich ulubieńców z najlepszą polską drużyną, a klubom ważną część ich budżetu, jaką stanowią dochody ze sprzedaży biletów na mecz z mistrzem Polski".

Bachański: - Przyjmuję argument o braku jednego meczu z Prokomem, ale proszę pamiętać, że dzięki większej liczbie kolejek kluby zorganizują więcej meczów u siebie. W sumie mogą zarobić więcej.

- W minionym sezonie kluby nie chciały wyłączenia Prokomu, a potem bardzo narzekały, że grają za rzadko - mówi Bachański. I dodaje: - Liga kontraktowa, która zwiększa liczbę meczów, ale także - dzięki zniżkom finansowym - liczbę Polaków w składach, doprowadzi do sytuacji, w której kandydaci do reprezentacji będą grali więcej. Może przestaniemy utyskiwać, że reprezentanci dawani nam przez ligę nie mają umiejętności i pewności siebie - zastanawia się prezes PZKosz.

Bachański liczy na postępy polskich koszykarzy, właściciele klubów liczą pieniądze: - Decyzja o zwolnieniu Prokomu z części rozgrywek jest skandaliczna. Liga powinna zapłacić odszkodowanie wszystkim klubom, które straciły możliwość gry w pierwszej fazie sezonu z mistrzem kraju. To są straty mogące w naszym przypadku wynieść 100, może 120 tysięcy złotych - mówi Przemysław Koelner, właściciel wracającego do ekstraklasy Śląska Wrocław. - Brak meczu z Prokomem oznacza, że stracimy możliwość zorganizowania wielkiej imprezy koszykarskiej - dodaje Marcin Bańcerowski, wiceprezes AZS Politechniki Warszawskiej, innego beniaminka TBL.

Wierzbicki w liście: "Decyzja uwzględniająca interesy tylko jednego klubu kosztem obniżenia prestiżu i poziomu całej ligi spowoduje znaczące zmniejszenie wartości medialnej rozgrywek, spadek zainteresowania mediów i kibiców oraz wymierne straty finansowe poszczególnych klubów".

Co wyjaśni minister sportu

W prestiż ligi uderza także kolejność wydarzeń minionego tygodnia - w środę Prokom wrócił na koszulki jako sponsor reprezentacji, w piątek Prokom został zwolniony z części rozgrywek. - Analogie się nasuwają, ale nie łączyłbym jednego z drugim. Renegocjacja umowy z Prokomem trwała sześć miesięcy - mówi Bachański. Sponsor kadry, mistrza Polski i jeden z największych akcjonariuszy PLK za miejsce na koszulce reprezentacji zapłacił ok. 2 mln zł.

Jak wyłączenie Prokomu komentuje Tauron, który daje na ligę ok. 2 mln rocznie? - Wstrzymujemy się z komentarzem - powiedział wczoraj "Gazecie" Paweł Gniadek, dyrektor departamentu komunikacji rynkowej i PR w Tauronie.

Senator PO Andrzej Person zapowiada, że złoży dzisiaj pismo do ministra sportu, w którym będzie domagał się wyjaśnienia sytuacji. - Jestem oburzony - mówi "Gazecie". Czy decyzja ligi może się jeszcze zmienić? - Moim zdaniem sprawa jest zamknięta. Nie widzę, co miałoby się innego stać.

- Być może będzie trzeba się zastanowić nad wprowadzeniem zakazu występów w lidze VTB, bo ona godzi w interesy polskiej ligi - zastanawia się Bachański. - W tym sezonie będziemy to badać i wrócimy do tej dyskusji.

Sezon TBL rusza 8 października.

87 proc.

kibiców opowiedziało się przeciwko zwalnianiu drużyn grających w pucharach z części sezonu PLK

źródło: kwietniowe badanie Pentagon Research

Twoi znajomi już nas lubią. Sprawdź którzy na Facebook.com/Sportpl ?

Dirkules, brytyjski LeBron i inni - największe gwiazdy EuroBasketu (WIDEO) ?

Więcej o: