NBA. Chińska ziemia obiecana

W NBA trwa lokaut, więc koszykarze rozglądają się za nową pracą. Dwie wielkie gwiazdy ligi, Kobe Bryant i Dwight Howard myślą o wyjeździe do Azji

Lokaut ogłoszono z oczywistego powodu - pieniędzy. Koszykarze nie godzili się na proponowaną przez właścicieli klubów obniżkę płac. Do tej pory pensje graczy pochłaniały 57 proc. zysków drużyn. Szefowie klubów proponowali obniżkę do 40 proc., zawodnicy domagali się 54,3 proc. Kontrakty zostały zamrożone, a hale zamknięto przed koszykarzami. Start nowego sezonu planowano na listopad, ale termin jest mało prawdopodobny.

Gwiazdy parkietów zaczęły szukać innych opcji. Część zdecydowała się podpisać kontrakty w Europie. Ale modnym kierunkiem są też Chiny.

- Nie mam nic przeciwko temu, by tam zagrać. Jestem otwarty na propozycje - stwierdził ostatnio 5-krotny mistrz NBA i lider Los Angeles Lakers Kobe Bryant.

W podobnym tonie wypowiadał się Dwight Howard, gwiazda Orlando Magic.

- Jest bardzo prawdopodobne, że wyjadę, by grać w zagranicznej lidze - stwierdził Howard. - Myślę o Europie, ale Chiny dają większe możliwości.

W sondzie internetowej portalu ESPN.com tylko 26 proc. kibiców jest zdania, że "Superman" wyjedzie do Chin, 33 proc. uważa, że wybierze Europę, a 41 proc, że zostanie w USA. Ale kiedy niedawno jeden z fanów zapytał Howarda na twitterze, jak ocenia szanse na grę za granicą, koszykarz odpowiedział: dość wysoko.

Nad kierunkiem chińskim zastanawiają się także inni czołowi koszykarze ligi: kolega Bryanta z Lakers, Hiszpan Pau Gasol, Jared Dudley i Aaron Brooks z Phoenix Suns, Stephen Curry z Golden State Warriors oraz Shane Battier z Memphis Grizzlies.

Kobe Bryant i Kevin Durant promują się w Azji [GALERIA]

Więcej o:
Copyright © Agora SA