Cztery cegły o finale NBA: Dallas Mavericks, mistrz XXI wieku

Nie wierzyli. Dirk Nowitzki poszedł do szatni, Shawn Marion wytrzeszczał oczy, Jason Kidd odbierał gratulacje, Tyson Chandler lekko się uśmiechał, a Rick Carlisle zachowywał się tak, jakby chciał poprosić o kolejną przerwę na żądanie. Dallas Mavericks wyglądali tak, jakby mistrzostwo NBA ich zaskoczyło, ale zdobyli je jak najbardziej zasłużenie - pisze Łukasz Ceglinski ze Sport.pl po finałowym meczu nr 6. Mavericks wygrali w Miami z Heat 105:95, a rywalizację 4-2.

Dallas Mavericks mistrzami NBA!

Pierwsza cegła: Dallas Mavericks

Dirk Nowitzki, Jason Terry, Jason Kidd, Shawn Marion, Tyson Chandler, Jose Juan Barea, DeShawn Stevenson, Brian Cardinal, Ian Mahinmi, Brendan Haywood, Predrag Stojaković, Rick Carlisle, Mark Cuban...

W meczu nr 6, w finale, w całym play-off każdy z nich zrobił swoje. Nowitzki był MVP, Terry podrywał, Kidd rozgrywał, Marion maczał palce w każdym elemencie. Chandler zbijał piłki w ataku, Barea mijał, Stevenson zaakceptował rolę zmiennika, Cardinal i Mahinmi bili się za dwóch. Haywood próbował walczyć z kontuzją, Stojaković bardzo pomógł przeciwko Los Angeles Lakers, Carlisle świetnie dyrygował zespołem z ławki, Cuban był cierpliwy.

W szóstym spotkaniu Mavericks byli mądrzejsi, spokojniejsi, skuteczniejsi i świetnie się uzupełniali. Podawanie statystyk nie ma sensu - Mavericks są mistrzami. I tylko to się liczy.

Druga cegła: strach ma rozżarzone oczy

O ile koszykarze z Dallas mistrzowską determinację i know-how mieli wypisane na twarzach, o tyle ich rywale z Heat bali się wziąć odpowiedzialność w swoje ręce. Już nie tylko LeBron James, ale także Dwyane Wade, Chris Bosh i reszta koszykarzy popisywała się podaniami na obwodzie, ale nie potrafiła podjąć decyzji o rzucie lub wejściu pod kosz. Najmniej pretensji pod tym względem można mieć do rozgrywającego Mario Chalmersa, ale to nie on powinien brylować w tej roli.

Strach widać było w oczach koszykarzy, niepewność i brak pomysłu był widoczny na twarzy trenera Erika Spoelstry. Nerwowe uśmiechy podczas kolejnych przerw na żądanie nie mogły dodać pewności drużynie. Heat, po bardzo trudnym pierwszym sezonie w nowym składzie, są na najlepszej drodze do zbudowania ligowej potęgi, ale kto wie, czy nie należy rozważyć zmiany trenera lub przynajmniej wzmocnienia sztabu szkoleniowego.

James? Zaczął od celnej trójki, szybko zdobył dziewięć punktów i zniknął. Uciułał w sumie 21 punktów, ale strat miał tyle samo co asyst - sześć. Miał tylko 1/4 z wolnych. Nie był liderem, nie był walczakiem, nie był strzelcem, nie był obrońcą, nie był czołgiem. Był takim zwykłym skrzydłowym.

Mistrzowskie Dallas. Zobacz niesamowitą radość

 

Trzecia cegła: rzuty wolne i straty

Dlaczego Heat przegrali mecz nr 6? Przyczyn znalazłoby się kilka, niektóre z nich zaczynają się na literę "l" (lider, LeBron James), ale są też proste, prozaiczne - gospodarzom nieźle wychodziło pchanie się z piłką pod kosz, gracze Heat dość szybko wymusili faule Nowitzkiego i Chandlera, dzięki czemu często stawali na linii rzutów wolnych, ale strasznie z niej pudłowali. Wykorzystali tylko 20 z 33 wolnych, czyli 61 proc.

Koszykarze Heat pudłowali w ważnych momentach, kiedy wynik meczu był jeszcze nierozstrzygnięty. Po dobrych akcjach, kiedy rozpędzony zespół rozgrzewał kibiców, gospodarze stawali na linii, ale piłki odbijały się od obręczy, entuzjazm opadał, pojawiało się zwątpienie i zdenerwowanie. Chwilę później pojawiali się Terry lub Barea i mozolna pogoń zaczynała się od nowa...

Irytujące dla Heat były także straty - Jamesa oddającego piłkę za plecy, na obwód, kiedy droga do kosza wydawała się wolna. Wade'a, który kozłował sobie w nogę i wykopywał piłkę na aut lub dawał sobie wyjąć piłkę z kozła Terry'emu blisko połowy boiska. Chalmersa, który wyprowadzał kontrę i kiedy trzeba było przyspieszyć, to zwolnił, a jak obrona gości wróciła się ustawić, to przyspieszył. Nadział się na rywala, piłkę stracił, a Spoelstra nerwowo się uśmiechał...

Czwarta cegła: Mavericks XXI wieku

Mark Cuban kupił Dallas Mavericks w 2000 roku. Przez 11 następnych sezonów zespół zawsze wygrywał minimum 50 spotkań - kolejno: 53, 57, 60, 52, 58, 60, 67, 51, 50, 55, 57. Dłuższą serię sezonów z przynajmniej 50 zwycięstwami mają tylko San Antonio Spurs - o jeden więcej.

Bilans z tych 11 sezonów Mavericks, 620-282, oznacza, że drużyna Nowitzkiego wygrała za kadencji Cubana aż 69 proc. meczów sezonu zasadniczego. W play-off dwukrotnie grała w finale NBA, raz odpadła w finale konferencji, cztery razy w jej półfinale i cztery razy w pierwszej rundzie. Prowadziło ją trzech trenerów - Don Nelson, Avery Johnson i Rick Carlisle.

W pierwszym sezonie za czasów Cubana w Mavericks grali: Nowitzki, Michael Finley, Juwan Howard, Steve Nash, Howard Eisley, Christian Laettner, Hubert Davis czy Shawn Bradley.

W trakcie 11 lat Cuban zapłacił do kasy NBA ponad 1,8 mln dolarów kar za krytykowanie sędziów, ligi itp. W tegorocznym play-off siedział cicho, jak mysz pod miotłą. I wreszcie ma swojego mistrza.

Gratulacje, należało się!

Dyskutuj z ludźmi, nie z nickami. Nie bądź anonimowy na Facebook.com/Sportpl ?

Więcej o: