NBA. Durant zatrzymany, Randolph nie. Będzie mecz nr 7

Memphis Grizzlies doprowadzili do meczu numer siedem w półfinale Konferencji Zachodniej. W piątek dzięki świetnej grze Zacha Randolpha (30 punktów, 13 zbiórek) pokonali u siebie Oklahoma City Thunder 95:83. Decydujący mecz w niedzielę.

Thunder mogli się spodziewać, że w meczu "o życie" najlepszy zawodnik rywali zrobi wszystko, by przetrwać. Thunder wiedzieli, że tym zawodnikiem jest Zach Randolph, których w tych play-off pod koszem robi wszystko, to on już dwa razy rzucił im po 34 punkty, zniszczył doświadczonych San Antonio Spurs w pierwszej rundzie. Thunder to wszystko wiedzieli, ale w piątek zagrali tak jakby zapomnieli. Choć Randolph o sobie przypominał co chwilę.

W czwartej kwarcie lider Grizzlies wprost zdemolował obroną Thunder, rzucił wtedy 14 ze swoich 30 punktów, jego zespół odskoczył na 10 punktów, a po serii rzutów wolnych w końcówce wygrał ostatecznie 95:83. Trener Scott Brooks nie reagował na to, co Randolph wyczyniał z jego obrońcami, nie zdecydował się na podwajanie, choć Serge Ibaka i Kendrick Perkins raz po raz byli ogrywani jak dzieci. Albo po prostu to Randolph był fenomenalny. Rzucił 30 punktów i 13 zbiórek.

Thunder nie mogli się odnaleźć w drugiej połowie. Grizzlies zaskoczyli ich dobrą, twardą obroną, która uniemożliwiała im zbyt łatwe wchodzenie w strefę podkoszową. Gospodarze sprawili także, że swój najsłabszy mecz w play-off zagrał Kevin Durant, rzucił zaledwie 11 punktów przy skuteczności 3/14 z gry. To efekt fenomenalnej obrony i szybkich fauli Duranta (miał już dwa po 5 minutach). Grizzlies po raz pierwszy udało się wyłączyć z gry najlepszego strzelca ligi. Non stop ktoś przy nim był. Gdy próbował mijać, od razu pojawiała się pomoc. Gdy rzucał, to zawsze miał przed sobą wyciągniętą rękę obrońcy. Zadziałało.

Bez Duranta atak Thunder w drugiej połowie kompletnie się posypał. Zespół Scotta Brooksa po przerwie zdobył zaledwie 29 punktów, stracił 51. Trener nie znalazł sposobu na to, jak poprawić grę, nie miał zawodnika, który pociągnąłby zespół. W samej końcówce Thunder rzucili się do szaleńczego ataku, skutek był jednak mizerny. Seria rzutów z trudnych, często nieprzygotowanych pozycji zakończyła się tylko jednym celnym rzutem z gry w ostatnich czterech minutach. A Grizzlies spokojnie utrzymywali przewagę.

Do 30 punktów Randolpha 16 dołożył O.J. Mayo, który wyszedł tym razem w pierwszej piątce. 11 punktów i 12 asyst miał Mike Conley, a mniej widoczny w ataku Marc Gasol zdobył osiem punktów i dziewięć zbiórek. 27 punktów dla Thunder rzucił Russell Westbrook, 14 James Harden, a 11 Durant. Żaden inny zawodnik nie rzucił więcej niż osiem punktów.

Zwycięstwo Grizzlies oznacza, że rozstawiony z ósemką zespół cały czas ma szanse na awans do finału. Wcześniej na zachodzie nikomu się to nie udało. Nikomu przed Grizzlies, kto zaczynał mecz jak zespół numer osiem na zachodzie, nie udało się wygrać w play-off więcej niż sześciu meczów. Piątkowe zwycięstwo było ich siódmym. A przypomnijmy, że w trzech wcześniejszych przygodach z play-off Grizzlies odpadali zawsze w pierwszej rundzie bez wygranego meczu.

To pierwsza w tegorocznym play-off siedmiomeczowa seria. Decydujące spotkanie odbędzie się w niedzielę o godz. 21.30 czasu polskiego. Jego zwycięzca zagra w finale Konferencji Zachodniej z wypoczętymi Dallas Mavericks (mecz numer 1 we wtorek). Mavs w ubiegłą niedzielę w czterech meczach wyeliminowali mistrzów NBA Los Angeles Lakers i przed pierwszym starciem z Thunder lub Grizzlies będą mieli w sumie aż osiem dni odpoczynku.

Bulls w finale wschodu NBA ?

Więcej o: