NBA. Celitcs w grze. Jednoręki Rondo

Prowadzeni przez Kevina Garnetta i Paula Pierce'a Celtics rozbili Miami Heat 97:81 i w serii do czterech zwycięstw jest 2-1 dla zespołu z Florydy. Owację na stojąco dostał Rajon Rondo, który grał w czwartej kwarcie ze zwichniętym lewym łokciem.

Rondo kontuzji doznał w trzeciej kwarcie. Wybił wtedy piłkę z kozła Dwyane'owi Wade'owi, ale rzucający Heat potknął się i przewrócił na Rondo. Ten upadając uderzył wyprostowaną lewą ręką o parkiet. Nie wyglądało to dobrze. Rondo z lekarzem drużyny poszedł do szatni. Spiker podał kilka minut później, że koszykarz ma zwichnięty lewy łokieć. Nikt nie spodziewał się, że wróci do gry. Wrócił.

Przy parkiecie pojawił się jeszcze pod koniec trzeciej kwarty i dostał owację na stojąco od prawie 19-tysiecznej widowni. Trener Doc Rivers wpuścił go dopiero w ostatniej części meczu. Było widać, że Rondo kontuzjowana ręka boli, że unika kontaktu, ale nie przeszkodziło mu to grać na 100 procent. Chroniąc lewą rękę i grymasem bólu na twarzy dyrygował grą Celtics, ryzykował, ale często się to opłacało. Rzucił sześć punktów, miał aż 11 asyst.

Celtics, którzy przegrali oba mecze w Miami, wiedzieli, że ten mecz jest dla nich kluczowy. Porażka w zasadzie definitywnie zamknęłaby im drogę do awansu do kolejnej rundy. Weterani Kevin Garnett i Paul Pierce w takich meczach nie zawodzą.

Garnett, dobrze kryty przez Chrisa Bosha w dwóch pierwszych meczach, w sobotę pokazał, że nie jest jeszcze ani taki stary, ani taki wolny. Zdominował pole trzech sekund, zebrał w sumie 18 piłek i miał aż 28 punktów przy dobrej skuteczności (13/20).

Pierce dołożył 27 punktów, świetnie rzucał z dystansu, nawet z ponad ośmiu metrów. Trafił pięć trójek. Ray Allen, mniej widoczny w sobotę, rzucił 15 punktów. W Celtis do gry wrócił Shaquille O'Neal. W swoim pierwszym meczu od kilku miesięcy zagrał osiem minut, trafił jeden rzut spod kosza.

Celtics mecz wygrali w drugiej połowie, gdy zaczęli niemal wyłączyli z gry LeBrona Jamesa i mocno ograniczyli Wade'a. Przegrywający po pierwszej połowie 44:46 bostończycy trzecią kwartę zaczęli od serii 9:1, a czwartą kwartę rozpoczynali z 11 punktami zaliczki. Przewagi nie roztrwonili, wręcz przeciwnie. Po wsadzie Rondo osiem minut przed końcem meczu, gospodarze odskoczyli na 18 punktów (81:63). Trener Erik Spoelstra brał kolejne czasy, ale na grających uważnie w obronie i skutecznie w ataku Celtics, nie miał sposobu.

LeBron James zagrał swój najsłabszy mecz w play-off. Nie radził sobie z kryciem Celtics, często był podwajany, okazjonalnie nawet potrajany. Efekt? Tylko 15 punktów przy przeciętnej skuteczności (6/16). Nie był też tak dobry w obronie jak w dwóch pierwszych meczach. Wade zdobył 23 punkty, 17 z ławki dołożył Mario Chalmers. Kolejny przyzwoity mecz zagrał Joel Anthony. Rezerwowy środkowy miał 12 punktów i 11 zbiórek.

Heat prowadzą w półfinale Konferencji Wschodniej 2-1 (gra się do czterech zwycięstw). Kolejny mecz tej pary w poniedziałek także w Bostonie.

Zwycięzca serii Heat - Celtics zagra w finale Konferencji Wschodniej z lepszą drużyną z pary Chicago Bulls - Atlanta Hawks. Po trzech meczach prowadzą Bulls 2-1, spotkanie numer cztery w niedzielę.

Grizzlies wyrwali wygraną Oklahoma Thunder?

Więcej o: