NBA. Grizzlies wciąż wygrywają! Zwyciężyli w meczu nr 1 w Oklahoma City

Niespełna dwie doby po sensacyjnym wyeliminowaniu rozstawionych z nr. 1 na zachodzie San Antonio Spurs, Memphis Grizzlies pokonali na wyjeździe Oklahoma City Thunder 114:101 i w półfinale konferencji objęli prowadzenie 1-0. Kolejne znakomite spotkanie rozegrał Zach Randolph, który zdobył 34 punkty.

Randolph zdobył siedem pierwszych punktów Grizzlies, dzięki czemu goście objęli prowadzenie, którego nie oddali... do końca meczu. Randolph od pierwszej minuty trafiał na różne sposoby, często po niesamowitych akcjach - rzutach lobem z półdystansu, po wejściach pod obręcz, manewrach tyłem do kosza, dobitkach i z linii rzutów wolnych. Kendrick Perkins i Serge Ibaka mieli w obronie dobre momenty, ale najczęściej nie dotrzymywali kroku Randolphowi - 30-letni podkoszowy Grizzlies trafił 12 z 22 rzutów z gry, miał 9/9 z wolnych i 10 zbiórek.

Nie był jednak osamotniony, bo co rusz wspomagał go inny zawodnik z Memphis - dobry początek miał Marc Gasol, świetne momenty mieli też Mike Conley, a nawet rezerwowy rozgrywający Greivis Vasquez - to właśnie Wenezuelczyk zdobył cztery punkty z rzędu na początku drugiej kwarty, które dały początek zrywowi Grizzlies.

Po serii znakomitych akcji całej drużyny zakończonej 10. trójką w tym sezonie Randolpha, goście z Memphis prowadzili 54:38 - 16 punktów było największą dotychczasową stratą Thunder w tegorocznym play-off i dopiero wtedy gospodarze zaczęli poważnie gonić rywali.

Do świetnego na początku Russella Westbrooka dołączył Kevin Durant, a na początku drugiej połowy podkoszowi - Perkins i Ibaka zaczęli skakać wyżej niż Gasol i Randolph, zdobyli kilka punktów i po kilku minutach było tylko 61:58 dla Grizzlies. Wtedy, w trudnym momencie dla swojego zespołu, znów punktować zaczął jednak Randolph, który zdobył osiem punktów z rzędu.

Niesamowity lider drużyny z Memphis rozpoczął kolejny zryw gości, który zakończył się dopiero na początku czwartej kwarty - po dwóch punktach Shane'a Battiera Grizzlies wygrywali nawet 91:74. Gospodarze szybko odrobili kilka punktów dzięki akcjom Duranta i Westbrooka, siedem minut przed końcem przegrywali już tylko siedmioma punktami.

W ważnym momencie meczu punkty zdobył jednak Conley, chwilę później do kosza trafili Gasol i Randolph. Thunder zerwał się jeszcze raz - dwa punkty Duranta doprowadziły do wyniku 93:100 na trzy minuty przed końcem. Randolph po zaplanowanej akcji wymusił jednak faul Ibaki i trafił dwa wolne, Durant nie dorzucił do kosza z pięciu metrów, a Gasol wyprowadził Grizzlies na 104:93.

Ostatecznie goście wygrali aż 114:101 - drugim strzelcem po Randolphie był Gasol (20 punktów, 13 zbiórek, cztery asysty, trzy bloki). 15 punktów i siedem asyst dodał Conley, a 14 Tony Allen. Grizzlies popełnili zaledwie siedem strat, podczas gdy gospodarze mieli aż 18 (Westbrook aż siedem). Większość błędów Thunder była spowodowana aktywną obroną rywali.

33 punkty (11/21 z gry i 8/11 z wolnych) oraz 11 zbiórek miał Durant, 29 punktów i sześć asyst dodał Westbrook, a 16 punktów, 11 zbiórek i pięć bloków miał Ibaka.

Drugi mecz odbędzie się we wtorek w Oklahoma City. Gra się do czterech zwycięstw.